poniedziałek, 14 listopada 2016

Info #2

Hejo, tak szybko tylko powiem, że post pojawi się jutro. Naprawdę się starałam dodać go już wczoraj i dzisiaj, ale tak wyszło, że w niedziele dopiero o 22 wróciłam z Pragi i nie miałam siły nic robić, a dzisiaj okazało się, że oprócz tego, co miałam dopisać do rozdziału usunęło mi się też około 2000 słów sooooo... Nieciekawie >.< 
Ogółem mam nadzieję, że Was zaskoczę, bo rozdział będzie miał ponad 5000 słów ^^ To taka mała rekompensata za tak długie czekanie :*
Więcej wyjaśnień już jutro! Tym razem na pewno xC
Pozdrawiam!

Aria

PS Jeszcze nie umarłam! :P

niedziela, 9 października 2016

Rozdział 7. Pobyt w ośrodku

Akiko stała z otwartą buzią patrząc na przepiękne jezioro w pobliżu ich pola z domkami.
Krystalicznie czystą wodę otulała piaszczysta plaża, a wokół niej wyrastały drzewa pochylające się nad piaskiem. Dodatkowo na tafli wody pływały kaczki i łabędzie, a rybki wesoło pluskały co chwilę wodą. Akiko czuła się jakby właśnie weszła do magicznego jeziorka, które skąpane w promieniach słońca, chcę pokazać jej cudy tego świata.
Nagle brunetka zapragnęła wyciągnąć swój szkicownik i, aby utrwalić ten niesamowity widok, przerysować wszystko z najmniejszymi szczegółami. Sięgnęła ręką do torby, jednak zdziwiła się gdy jej nie poczuła. A no tak, pomyślała żałośnie, przecież zostawiłam go w domku.
Dziewczyna westchnęła opuszczając bezwładnie ręce wzdłuż ciała.
- Coś się stało? - spytał się Yoh - Myślałem, że ci się tu spodoba - odparł drapiąc się w tył głowy.
- Nie, nie! Nie o to chodzi - zaprzeczyła - Podoba mi się i w ogóle, więc chciałam to narysować, ale przypomniałam sobie, że zostawiłam swój zeszyt w domku - odparła żałośnie.
- Nie martw się, będziesz miała jeszcze dużo czasu aby to narysować - powiedział siadając na trawie pod drzewem - W końcu jeszcze nie raz tutaj przyjdziemy.
Akiko pokiwała głową i rozłożyła ramiona, a lekki wietrzyk przyjemnie smagał ją w twarz.
- Ale jak to możliwe, że jest tu tak pięknie i czysto? - zastanawiała się Aki wdychając świeże powietrze.
- Morty mówił, że ten ośrodek pracuje dopiero od niedawna. Chyba pół roku czy coś takiego - Yoh uśmiechnął się szerzej - Wiedziałem, że ci się spodoba.
- Nie myliłeś się - odparła rozbawiona, lecz nagle ściągnęła brwi w zamyśleniu - A właściwie to dlaczego tylko mnie tutaj przyprowadziłeś?
- Wiesz, jak tylko znalazłem to miejsce chciałem je pokazać wszystkim, ale Anna uznała, że to strata czasu i później zobaczy, a Manta, że teraz chciałby się rozpakować i spytać o plan zajęć czy coś w ten deseń - wytłumaczył zamykając oczy.
- To czemu nie mogliśmy później iść? - spytała drążąc temat.
- Bo to miejsce jest zbyt piękne żeby samemu go podziwiać - odparł zakładając nogę na nogę.
- Masz rację - roześmiała się - Chyba nigdy wcześniej nie widziałam takich widoków. Bynajmniej na żywo. A ty? - spytała się ciekawa odpowiedzi szatyna.
- Tam gdzie się urodziłem jest dużo podobnych widoków - oznajmił wsłuchując się w przyjemną cisze.
- Rozumiem. A jak właściwie znalazłeś to miejsce?
- Jakoś tak wyszło - odpowiedział drapiąc się w tył głowy - Maszerowałam sobie i jakoś tak znalazłem.
Akiko zmarszczyła brwi.
- Przecież marszem dojście tutaj zajmuję trochę ponad dziesięć minut, prawda? Więc skąd wiedziałeś w którą stronę się kierować? Zwłaszcza, że nie ma tutaj ścieżki - zastanawiała się skołowana patrząc na chłopaka.
- Szczęście? - odparł pytając po czym roześmiał się nerwowo. 
Przecież nie powie, że razem z duchem poszedł szukać sobie trasy do treningów na rozkaz Anny, prawda? Kiedy ostatnio powiedział coś podobnego Kyoyama zrugała go surowo za wciąganie do ich świata, osób, które nie mają o nim zielonego pojęcia.
Akiko westchnęła. Może naprawdę szatyn znalazł to miejsce przez przypadek?
- Powiedzmy, że ci wierzę - powiedziała przeciągając się.
Szatyn posłał wesołe spojrzenie w stronę Akiko.
- Cieszę się.
Saji podeszła do wody, po czym ukucnęła dotykając dłonią taflę wody.


- Chodź Akira! Pospiesz się! - zawołała Akiko wskakując do wody.

Pod drzewem w cieniu skryła się postać, która zaskomlała żałośnie.
- No bez przesady. Nie powiesz mi chyba, że boisz się wody - roześmiała się patrząc na swojego jedynego przyjaciela, pierwszego od ładnych kilku lat.
- Naprawdę się boisz? - widząc kręcenie głową nachmurzyła się.
Brunetka położyła dłonie na biodrach.
- Czemu nie chcesz wejść? - wydęła policzki jak małe dziecko - Przecież to ty pokazałeś mi to miejsce i to ty mnie namówiłeś aby tu przyjść.
Koraliki wplątane we włosy przyjaciela Akiko zabrzęczały, uderzając w siebie, gdy ich właściciel biegnąc tak szybko jak może wskoczył do jeziora.
- I to rozumiem - zaśmiała się Aki patrząc na mokrego przyjaciela, który od razu zaczął ją chlapać - Przestań! - krzyknęła rozbawiona.


Akiko gwałtownie wstając pokręciła głową. Dlaczego właśnie teraz to sobie przypomniała? Przecież to wydarzyło się rok wcześniej, jak jeszcze on...
- Coś się stało? - spytał zaniepokojony Yoh.
- Nie, po prostu sobie coś przypomniałam - odparła zgodnie z prawdą.
- Zbladłaś - zauważył - Może już wrócimy? - zaproponował, gdy zauważył jak dziewczynie zaczęły się trząść kolana.
Zielonooka pokiwała twierdząco głową.
- Chodźmy.

Akiko wymuszając uśmiech pożegnała się z Yoh i weszła do swojego domku. Niestety od razu jak go przekroczyła jeszcze bardziej zrzedła jej mina. Czemu ją to spotyka akurat teraz gdy przypomniała sobie to
W pomieszczeniu znajdowały się dwie osoby. Pech chciał aby była to właśnie Yuuka i jej koleżanka. Dodatkowo ubrania Aki były porozrzucane po prawie całym pomieszczeniu. Najgorsze jednak było to, że jej ulubiony szkicownik znajdował się w rękach Tsubasy.
Aki zamarła patrząc wielkimi oczami na blondynkę, która jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że ona tam była.
- Spójrz na to - prychnęła przeglądając zeszyt - Taka fajtłapa, a jednak coś potrafi - powiedziała patrząc na szczegółowy rysunek wielkiego wilka z wplątanymi koralikami w sierść przy pysku.
- Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego - powiedziała jakaś brązowowłosa dziewczyna, również przyglądając się rysunkowi - Nawet po tym jak pani od plastyki pochwaliła ją, myślałam, że to były tylko jakieś bohomazy.
Yuuka rozciągnęła swoje usta w złośliwym uśmiechu.
- A gdyby tak wyrzucić jej ten zeszyt? - spytała koleżankę z błyszczącymi oczami.
Dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Kiedy to musiało zająć jej wiele czasu i wysiłku.
- Właśnie. Tylko pomyśl Naomi! Jak to może ją zdenerwować, jeśli zniszczymy cenne godziny jej pracy.
W tym momencie przestraszona Akiko rzuciła się do przodu wyrywając swoją własność z rąk blondynki, po czym przestraszona zrobiła kilka kroków w tył.
- O, część, nie zauważyłam cię - odezwała się Naomi - Co ty tutaj robisz? - spytała uśmiechając się szeroko.
- Ja... - zielonooka zdziwiona jeszcze bardziej wytrzeszczyła oczy - Ja tutaj...
Blondynka zmarszczyła gniewie brwi.
- Oddaj tez zeszyt -zażądała jak małe dziecko chcące zabawkę.
- N-nie oddam. T-to moja własność - wyjąkała.
- Jak nie oddasz to ci go zabiorę, przecież wiesz - oznajmiła wzdychając - Naprawdę mam użyć siły? - odparła niechętnie.
Akiko zaczęły drżeć kolana. Co Tsubasa chciała zrobić? Przecież ona nic nie zrobiła. Tylko wylała na nią trochę wody. Wody! Przecież to nie koniec świata, prawda? Dlaczego przez głupią wodę blondynka się teraz na nią uwzięła?
Yuuka zrobiła krok do przodu, ale jej koleżanka zatrzymała ją łapiąc za jej ramię.
- Poczekaj - powiedziała przysuwając się bliżej jej ucha - Ja to zrobię - szepnęła po czym wesoła zrwóciła się do Akiko - Jestem Natsuki Naomi - jej szare oczy zabłyszczały niebezpiecznie - A więc to ty jesteś tą, która prawie wkopała całą klasę na wizyty u psychologa szkolnego?
Aki serce zaczęło szybciej bić, gdy przypomniała sobie tamten incydent. Przecież nie zrobiła tego umyślnie! To pani Fuschida zabrała jej wtedy ten rysunek! A gdyby nie ona to nic by nie zrobiła! Chociaż... Akiko przygryzła wargę. Przecież jakby tego nie zrobiła to Yoh, Anna i Morty dalej by byli izolowani od reszty klasy.
- Tak - powiedziała odważnie zaciskając dążące dłonie na zeszycie - To ja, a teraz chciałabym abyście nie ruszały moich rzeczy.
Tsubasa zdziwiona podniosła brwi. Czy ten tchórz naprawdę powiedział coś bez jąkania? Co więcej, postawił się?
- Co? - spytała Yuuka nie dowierzając, na co Natsuki się roześmiała.
- Źle to rozegrałam. Wybacz - zwróciła się do blondynki - Zaraz to naprawię - oznajmiła uśmiechnięta podchodząc do Akiko i łapiąc ją za ramiona.
- Co ty robisz? - pisnęła zdumiona Akiko.
- Nic takiego. Chciałam cię tylko bardzo przeprosić za moje zachowanie. Czy mogłabym przejrzeć twoje rysunki? - zapytała powoli wyjmując zeszyt z rąk Aki.
- Ja... - zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć szkicownik znalazł się w rękach szarookiej.
- Mam - spojrzała z wyższością na brunetkę, po czym wyciągnęła notes w stronę Tsubasy - Proszę.
- Dziękuję - niebieskooka uśmiechnęła się wredne patrząc na przerażoną Akiko - To teraz możemy się pobawić - powiedziała otwierając zeszyt i szykując się do podarcia pierwszej strony.
- Przestań - krzyknęła nagle jakaś dziewczyna, która nie wiadomo jak długo przeglądała się tej scenie i natychmiast podeszła do blondynki zabierając własność zielonookiej.
Dziewczynie wypadały brązowe kosmyki spod kaptura, a jej zielone oczy z wściekłością wpatrywały się w katów Akiko.
- Co wy robicie? - zapytała się zdenerwowana - Tak nie można.
- Naprawdę? Kiedyś się nie skarżyłaś Noriko - odgryzła się Natsuki.
- Kiedyś to mi dokuczałyście, a to inna sprawa Naomi - syknęła i odwracając się złapała Akiko za nadgarstek - Chodź.
Dziewczyna pociągnęła ją na zewnątrz łypiąc groźnym spojrzeniem na parę zdumionych oprawczyń.

- Ymm, Saji-san? Tak? Dobrze pamiętam? - zwróciła się do brunetki wlepiając w nią swoje spojrzenie.
Stały właśnie pod głazem, który znajdował się parę metrów za domkami na obrzeżach całego ośrodka, który otoczony był z każdej strony drzewami.
Akiko z wielkimi oczami gwałtownie pokiwała głową.
- Spokojnie, nic ci z tym nie zrobię - oznajmiła oddając zeszyt Aki - Chciałam tylko pomóc - wzruszyła ramionami.
- Dziękuję - odparła Akiko czując jak jej łzy chcą ujrzeć światło dzienne.
- Nie ma za co, ale ty mnie chyba jeszcze nie znasz, prawda? - stwierdziła pytając i wyciągnęła rękę w stronę zielonookiej - Jestem Natsuki Noriko.
Aki niepewnie uścisnęła dłoń koleżanki.
- Cóż, chyba powinnam przeprosić za zachowanie mojej siostry - skrzywiła się - Od zawsze lubiła się znęcać nad innymi.
Dziewczyna usiadła na kamieniu zdejmując kaptur. Młodej Saji od razu rzucił się w oczy kolor włosów koleżanki. Mianowicie, jej włosy po prawej stronie głowy nie były brązowe, jak po lewej, tylko zielone. Noriko odgarnęła zielone włosy z oczu, dzięki czemu Aki zauważyła, że nawet tęczówki miała dwukolorowe. Jej lewe oko było zielone, a prawe szare.
- Co jest? - spytała Natsuki widząc zdziwioną minę Akiko, ale zaraz uśmiechnęła się ze zrozumieniem - Chodzi ci o moją fryzurę, tak?
Brunetka opuściła głowę pozwalając kosmykom zasłonić jej twarz.
- Przepraszam - mruknęła zawstydzona.
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się życzliwie - Z początku właśnie taki efekt chciałam uzyskać, ale trochę już minęło odkąd ktoś tak zareagował.
- Wiem, że pewnie nie powinnam pytać, ale czemu masz takie włos... - przerwała, kręcąc głową - Nie ważne - odparła - Jeszcze raz dziękuję za pomoc - ukłoniła się w podzięce, po czym odwróciła się z zamiarem odejścia, ale głos koleżanki skutecznie zatrzymał ją w miejscu.
- Zielone włosy mam już od dwóch lat - uśmiech nadal nie schodził z jej twarzy, jednak nie pasował do jej nagle spochmurniałych oczu - Z początku był to taki rodzaj buntu, no wiesz. Mimo, że jestem tą starszą siostrą ze mną zawsze były jakieś problemy. Nie umiałam jeszcze pisać, kiedy Naomi umiała, nie umiałam czytać, a Naomi też już to umiała. W szkole zawsze to Naomi miała lepsze oceny, nawet z WF-u. Rodziców jednak nigdy nie obchodziło to, że mam dysleksję i astmę - skrzywiła się nieumyślnie - Ich zawsze interesowały tylko dobre wyniki, których u mnie brakło.
- Dlaczego mi to wszystko mówisz? - spytała zdziwiona Akiko
- Bo pytałaś.
- Ja nie pyta... - urwała uderzając się otwartą dłonią w czoło - Nie ważne. Jednak pytałam.
Dziewczyna roześmiała się po czym wstała i otrzepując swoje spodnie podeszła bliżej do Akiko.
- Jeśli jeszcze kiedyś Naomi będzie ci dokuczać to daj mi znać - położyła swoją dłoń na ramieniu Aki po czym uśmiechnęła się promiennie - Nie daj się jej - mrugnęła po czym oddaliła się w stronę zabudowań.
Akiko uśmiechnęła się pod nosem. 
- Jednak, mimo wszystko, nadal istnieją mili ludzie, co?

- Akiko-chan! Pójdziesz ze mną na zakupy? - zapytała się dziewczynka podbiegając do dziewięcioletniej Aki po skończonej szkole.
Brunetka uśmiechnęła się wesoło.
- Pewnie! A gdzie? - spytała czarnowłosą.
- W Tokyoland! Słyszałaś, że mają tam najlepsze markowe ciuchy?! Możemy pojechać tam w weekend! Moja mama się zgodziła! - entuzjazmowała się - A niedługo mam urodziny wiesz? Może pokaże ci co możesz mi kupić!
Mała Saji posmutniała.
- Tylko, że wiesz, Kyoko-chan. Ja nie mam za dużo pieniążków.
Kyoko zmarszczyła brwi. 
- Przecież jesteś Saji, tak? Czy to nie twoja posiadłość stoi na tamtym wzgórzu za miastem?
Zielonooka uśmiechnęła się smutno.
- Trzy lata temu był pożar. Teraz nie mam tyle pieniędzy, ile miałam.
- Aha - odparła zawiedziona dziewczynka - To chyba musimy przestać się przyjaźnić.
- Dlaczego? - spytała zdziwiona Akiko.
- Mamusia powiedziała, że jak będę się z tobą trzymać to będę dostawać drogie prezenty - wzruszyła ramionami - Jak nie masz pieniążków to po co mam się z tobą przyjaźnić, Saji-chan?
Kyoko odbiegła do mamy zostawiając płaczącą Aki samą. 
- Cześć mała! Jak leci? - spytał dwunastoletni Toshi mierzwiąc włosy siostrzyce , jednak jak zauważył łzy siostry od razu spoważniał - Czemu płaczesz? - ukucnął przy niej wycierając jej łzy z oczu.
- B-bo Kyoko-chan p-powiedziała, ż-że jak n-nie m-mam pieniążków t-to nie b-będzie się z-ze mną przyjaźnić! - wybuchła płaczem, na co szatyn przytulił dziewczynkę.
- Spokojnie. Jeszcze się pogodzicie - pogłaskał ją uspokajająco po plecach, po czym wziął ją na ręce - Ciiii, nie płacz już. Jestem pewien, że wszystko się ułoży.

Akiko skrzywiła się na to wspomnienie.
- Dobrze, że wreszcie znalazłam prawdziwych przyjaciół - mruknęła, po czym ściskając mocniej swój dziennik ruszyła do domku.

Przed wejściem do środka Akiko uważnie sprawdziła czy aby na pewno Tsubasy i Natsuki nie ma w środku, po czym szybko wkroczyła do domku. Westchnęła widząc porozrzucane rzeczy. Szybko wzięła się za spakowanie ich z powrotem do torby, po czym ukryła ją jako poduszkę w jedynym, wolnym miejscu, czyli na górze piętrowego łóżka tuż obok okna.
Następnie ruszyła do rozpiski dzisiejszych zajęć, by sprawdzić co jej przydzielono. Zielonooka szybko wyszukała swoje nazwisko po czym stwierdziła, że ma przygotować jakieś patyki na ognisko i, że była w patrze z jakimś Teranagą.
Westchnęła cierpienniczo, zastanawiając się, czy ten Teranaga poszedł bez niej, czy może gdzieś czeka, czy się leni i nic nie robi.
Dziewczyna zrobiła parę kroków do przodu, przy czym potknęła się o wystający kamień. Przygotowana na twarde lądowanie wyciągnęła ręce przed siebie i zacisnęła mocno oczy. Jakież było jej zdziwienie, gdy zamiast ziemi poczuła szarpnięcie do góry i zapach męskiej wody kolońskiej. Zdumiona podniosła swój wzrok na blond czuprynę z fiołkowymi oczami.
Akiko przełknęła głośno ślinę. I co teraz?
- Uważaj, następnym razem może nie być mnie w pobliżu - uśmiechnął się wesoło nadal trzymając Akiko za rękę.
- D-dzięki - wyjąkała rumieniąc się i szybko zabierając rękę.
- Jestem Teranaga Hiro, a ty pewnie jesteś Saji Akiko, prawda? Miło mi cię poznać - poklepał zielonooką po ramieniu - To co, idziemy zbierać ten chrust?
- Tak - pisnęła, jednak zaraz odchrząknęła i starając się ukryć swoje zażenowanie powtórzyła - Tak, chodźmy.
Poszli razem do lasu, a po drodze Teranaga cały czas o czymś opowiadał. Akiko odezwała się może ze trzy razy podczas całej ich wyprawy, z czego była bardzo zadowolona, bo nie wiedziała czy jak się odezwie to wydobędzie z siebie jakieś inne dźwięki niż niezidentyfikowanie piski. 
Wracając chłopak nagle zamyślony umilkł, wpatrując się w dróżkę przed nimi. Akiko obserwowała go ukradkiem oka. Był przystojny, tego nie mogła zaprzeczyć. Był też miły, zabawny i - mimo, że zupełnie nie znał Aki - był całkiem otwarty. Zielonooka szybko odwróciła wzrok, gdy nagle na nią spojrzał. Roześmiał się wesoło po czym zabrał kilkanaście patyków z rąk Akiko.
- Ej! - postawiła się brunetka - Nie zabieraj mi ich! Przecież i tak masz więcej! - narzekała patrząc jak uśmiechnięty blondyn patrzy na nią z pobłażaniem.
- Przecież widzę, że się męczysz - Akiko burknęła coś w odpowiedzi odwracając wzrok - I wiesz co? To chyba było twoje najdłuższe zdanie, które mi powiedziałaś - roześmiał się na co zaczerwieniona Akiko oburzona prychnęła.
- Jak ciągle mówisz to niby jak mam się odezwać - mruknęła pod nosem, ale chłopak i tak ją usłyszał. Stanął nagle zastawiając jej drogę.
- Bo jak nic nie mówisz, to uznałem, że jak ja będę mówił, to może w końcu coś powiesz - obruszył się fiołkowooki.
- Ale skoro ty ciągle mówisz, to jak ja mam mówić, skoro nie chcę przerwać ci w mówieniu!
Przez chwilę patrzyli na siebie złowrogo, jednak po chwili obojgu oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, po to by na końcu roześmiali się i poszli dalej.
- Wiesz, co? - zagadnął nagle Teranaga.
- Co? - spytała znużona Akiko.
- Fajna jesteś - oznajmił to tak, jakby co najmniej odkrył Amerykę.
- Co?! - spytała zszokowana Akiko wypuszczając wszystkie patyki z rąk.
- To, że jesteś fajna - uśmiechnął się szczerze po czym sięgnął po jeszcze kilka patyków - No zbieraj te patyczki, zbieraj - odrzekł i wesoło pogwizdując zaczął powolnym krokiem iść do przodu.
Akiko za to czerwona jak burak zabrała się za podnoszenie chrustu z ziemi. Dlaczego musiała akurat trafić na tego chłopaka?
- Idziesz? - zawołał ją odwracając ku niej głowę.
- Tak - odpowiedziała nadal starając się ukryć zażenowanie.
No naprawdę, dlaczego akurat on, pomyślała widząc jak już z daleka patrzy się na nią i uśmiechając się szeroko zaczął wesoło podśpiewywać pod nosem. Nie mogąc pozbyć się zaczerwienienia z twarzy szybko go wyprzedziła.
- Pośpiesz się - mruknęła.
- Ej, zaczekaj!

Toshiyuki spojrzał tęsknie za okno. Jego siostry nie było dopiero jeden dzień, a już odczuwał pustkę w domu. Westchnął wspominając ich dzieciństwo. Wtedy nigdy się nie rozstawali.
Przed oczami mignęła mu scena sprzed dziesięciu lat. Jasnobrązowe kosmyki latały na wszystkie strony, kiedy ich właściciel usiłował dogonić jego siostrę. Dziewczynka śmiała się krzycząc, że szatyn jej nie dogoni. Wtedy przyszła reszta jego rodziny, niosąc koszyk piknikowy. Toshi ponownie spojrzał na młodszych i już miał ich zawołać, gdy ich widok przysłoniło mu coś dużego. Następnym co zobaczył, była duża dłoń jego taty, która mierzwiła mu włosy. Mężczyzna przyglądał się biegającym dzieciakom. Mówił, że powinien się z nimi pobawić.
Toshi otworzył szeroko oczy chwytając się za głowę. W chwili gdy wspomnienie się ulotniło, do jego umysłu wdarł się rwący ból. Chłopak wstał gwałtownie z krzesła w jadalni próbując przedostać się do salonu. Po drodze oparł się o komodę, czując jak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Ostatkiem sił zacisnął swą dłoń na obrusie, lecz niewiele to dało. Chłopak upadł na podłogę ciągnąc ze sobą materiał.
Dźwięk tłuczonej ceramiki rozprzestrzenił się po pomieszczeniu, a tuż obok świeżych kwiatów, na podłodze powstawała coraz większa kałuża wody, która rozcieńczała spływające po głowie raz po raz krople krwi.

~~~~~~~~~~


I tutaj nadchodzi moment w którym powinnam wyjaśnić dlaczego tak długo nie było rozdziału. I dlaczego jest tak późno. Tak więc... 
Najpierw nie było posta, bo nauczyciele się uwzięli i cały tydzień miałam tak zawalony, że jednego dnia były nawet trzy sprawdziany i klasówka >.< Serio, sama się zdziwiłam. Klasówka z historii, a sprawdziany z matmy, biologii i angielskiego. Jak ja to przeżyłam? O.o A później... Ech... No cóż. Nie miałam siły by dokończyć ten post T.T
Tak się ciągnął i ciąąąągnął i ciąąąąągnąąąąął, że aż mi się odechciało. Ale po tym jak się z nim biłam nocami, mam nadzieję, że się podobało :D
A teraz tak w kwestii samej treści. I co? Może być?^^ (Nie bijcie za Toshi'ego >.<) Nareszcie wprowadziłam te postacie, które figurują w galerii już od miesiąca xD 
Jeśli chodzi o przeszłość Akiko to w następnych rozdziałach będzie o niej trochę więcej :) A zwłaszcza o jednym takim wydarzeniu.
To chyba tyle na dzisiaj. Pozdrawiam!

Aria




PS O jeżu, właśnie sprawdziłam, że ostatni post dodałam prawie miesiąc temu! ŁO LUJU! PRZEPRASZAM WAS BARDZO!!!

wtorek, 13 września 2016

Rozdział 6. Wyjazd

Akiko siedziała w pokoju wrzucając ubrania do torby. Szybko włożyła tam też bieliznę, ręcznik i kosmetyczkę tylko po to aby znowu wszystko wysypać i zapakować inną odzież.
A co jeśli będzie zimno? A jeśli będzie gorąco? A jeśli będzie padać?
Takie myśli krążyły po jej głowie podczas ponownego przepakowywania.
Toshiyuki natomiast z politowaniem patrzył na starania swojej siostry. Rozumiał, że to jej pierwsza wycieczka od kilku lat. W końcu mogła ze spokojem gdzieś pojechać wiedząc, że będzie miała do kogo się odezwać.
Szatyn westchnął. Jak tak dalej pójdzie to Aki będzie się pakować jeszcze pół roku. Podszedł do niej i wysypał całą zawartość torby na łóżko.
- Ej! - oburzyła się zielonooka. A już wiedziała co spakować! Chociaż... Może jednak nie?
Toshi wpakował z powrotem ręcznik, kosmetyczkę, bieliznę, piżame, kurtkę przeciwdeszczową i niewielki kocyk.
- A teraz, proszę Cię, wybierz jakieś krótkie i długie dżinsy, jakieś trzy, czy cztery bluzki i gotowe - chłopak oparł dłonie na biodrach spoglądając z góry na dziewczynę.
Akiko wydęła policzki.
- Nie jestem dzieckiem, nie musisz mnie pakować - powiedziała z wyrzutem.
- Właśnie widzę - chłopak podszedł do biurka wyciągając spod stosu książek szkicownik brunetki - A tego to byś na pewno nie zapomniała, prawda? - odparł patrząc na zaczerwienioną Aki.
- Cicho - burknęła chowając twarz w dłoniach.
Toshiyuki pokręcił głową i podszedł do siostry. Zeszyt położył na torbie, po czym usiadł obok Aki na łóżku.
- Uszy do góry dziewczyno! Jedziesz do lasu! Wiesz jakie piękne tam będą widoki do rysowania? - spytał łapiąc zielonooką za ramiona i potrząsając ją.
- Pewnie wszędzie będą śmieci -burknęła nie ruszając się ani o centymetr.
Chłopak westchnął. No naprawdę, co on z nią miał?
- Chodź tu - powiedział ciągnąc siostrę do uścisku - Będzie dobrze, zobaczysz - uspokajał ją.
Na chwilę zapanowała cisza, lecz Akiko po jakim czasie ją przerwała.
- A co jeśli znowu nie będę się miała do kogo odezwać? - spytała nieśmiało.
- Na pewno tak nie będzie - oznajmił z przekonaniem - Przecież masz teraz prawdziwych przyjaciół.
Chłopak pogłaskał siostrę po głowie nadal ją przytulając.
- Naprawę tak sądzisz? - szepnęła.
- Tak, jestem tego pewien - odparł ściskając ja mocniej.
Akiko uśmiechnęła się lekko, w duchu dziękując Toshiyuki'emu. Co ona zrobiłaby bez swojego braciszka?

Następnego dnia wesoła Akiko weszła na plac szkoły i od razu się przeraziła.
- Apokalipsa? - pisnęła patrząc na tłumy uczniów i aż cztery autokary przed Akademią Shinra - Ja tutaj umrę - lamentowała szukając wzrokiem znajomych twarzy - Trzeba było się zgodzić, jak Toshi proponował, że mnie odprowadzi - jęknęła.
Po kilku minutach stania w miejscu i taranowaniu przejścia brunetka postanowiła się ruszyć i poszukać kogoś znajomego. Więc chodziła, i chodziła, i chodziła, jednak nikogo nie zauważyła. Jedyną osobą, która widziała i znała był pan Satokawa, ale Aki ani myślała podchodzić do matematyka. Do tego poziomu to zniżyć się nie zamierzała. Tak więc usiadła sobie na torbie gdzieś na uboczu, z przerażeniem obserwując powiększającą się grupę ludzi.
Kiedy tak patrzyła na uczniów, ich rodziców i tych wszystkich innych przedstawicieli homo sapiens gdzieś w oddali mignęły jej pomarańczowe słuchawki. Natychmiast wstała, chwyciła torbę i puściła się biegiem przed siebie. Ku jej zadowoleniu po chwili zauważyła szatyna z plecakiem na ramionach.
- Asakura-kun! - krzyknęła podbiegając do niego.
Yoh powoli się odwrócił z zaciekawieniem patrząc na nowoprzybyłą.
- Cześć Akiko - uśmiechnął się szeroko zdejmując słuchawki z uszu.
- Hej - odpowiedziała również wyszczerzając swe ząbki - Jak się cieszę, że cię widzę! Wiesz jak długo was szukałam? Normalnie to bym cię nie poznała gdyby nie te pomarańczowe słuchawki - zielonooka pewnie dalej ciągnęła by swój monolog, gdyby Yoh jej nie przerwał.
- Mandarynkowe - oznajmił dumny.
- Słucham?
- Mandarynkowe - powtórzył, lecz widząc minę Akiko postanowił wyjaśnić o co mu chodzi - No słuchawki, nie są pomarańczowe, są mandarynkowe.
- Aha, rozumiem - pokiwała głową -Ej moment, czemu akurat mandarynkowe? Nie prościej mówić pomarańczowe? - spytała skołowana.
- Mandarynki są lepsze - roześmiał się wesoło wyszczerzając swoje ząbki, a w jego oczach błyszczały psotne iskierki.
- Okej? - odpowiedziała niepewnie, po czym się rozejrzała. Nigdzie w pobliżu nie widziała ani Kyoyamy, ani Oyamady - A gdzie reszta?
- Chodzi o Mante i Anne, tak? - Aki pokiwała głową - Zgubiłem ich -oznajmił drapiąc się w tył głowy.
Zielonooka wyszczerzyła oczy. Jak on mógł ich zgubić? Zwłaszcza pod przewodnictwem pewniej blondynki? Akiko zdziwiła się, bo nawet jeśli byłaby taka możliwość, że Anna go nie upilnowała to co skłoniło Asakure do odejścia od przyjaciół?
- Jak to zrobiłeś? -spytała niepewnie przyglądając się Yoh.
- No bo tam - chłopak wskazał palcem na zamknięty stragan - ludzie rozdawali mandarynki - odpowiedział kiwać głową - Nie mogłem przejść obok tego obojętnie.
Aki załamała się. Czyli Yoh jest maniakiem mandarynek? Właśnie dlatego zgubił pozostałych? Dziewczyna jęknęła ciągnąc szatyna za ramię.
- No chodź, musimy ich znaleźć - mruknęła zabierając z podłogi swoją torbę.
- Jasne - odpowiedział i pomaszerował za brunetką.

Poszukiwania były naprawdę długie. Zanim w końcu znaleźli Anne, bo oczywiście Morty'ego wypatrzeć w tłumie się nie dało, włóczyli się dziesięć minut po szkolnym placu. Uczniowie przepychali się na wszystkie strony, a ich torby, a czasami nawet ogromne walizki, walały się wszędzie. Co dziwniejsze jechali tam tylko na trzy dni z takimi wielkimi bagażami, ale kto wie co się dzieje w różnych głowach? Tak czy siak, znaleźli czarnooką przy szatni, a tuż obok niej stał niski blondynek, który chodził w kółko mamrocząc coś pod nosem. Oyamada jak tylko zauważył Akiko i Yoh podbiegł do nich z westchnieniem ulgi, a dziewczyna skrzyżowania ręce na piersi i spojrzała na nich morderczym wzrokiem. Już miała coś powiedzieć, gdy nagle rozległ się głos dyrektora.
- Witam wszystkich pierwszaków i ich opiekunów. Jak wiecie, spotkaliśmy się tutaj, bo nasi drodzy uczniowie wyjeżdżają na swoją pierwszą wycieczkę. Jest to naprawdę ważny okres w ich życiu. Potwierdziły to nawet ankiety przeprowadzanie co roku. Jednak nie będę was zanudzał szczegółami. Drodzy uczniowie, ta wycieczką jest dla was. Zdaje sobie sprawę, że minęło już trochę czasu od rozpoczęcia roku szkolnego, ale co zbliża do siebie młodzież, jeśli nie wspólny wyjazd? Będziecie poznawać siebie od nowa, może nawet nawiązanie nowe przyjaźnie. Mam wielką nadzieję, że tak się stanie. Jeszcze raz życzę wam miłej atmosfery i pobytu na naszej wycieczce integracyjnej. Dziękuję - rozległy się oklaski i zaraz po tym w miejsce dyrektora wszedł organizator, który jeszcze raz wyjaśniał, że bezpieczeństwo uczniów będzie zagwarantowane, gdzie jadą, jeszcze raz przypomniał po co i objaśnił jak młodzież ma wsiadać do autokarów.
Akiko słuchała wszystkiego ze zdziwieniem.
- Dlaczego zwykła wycieczka wygląda na jakąś wielką uroczystość? - spytała Mante szturchając go ramieniem.
- To ty nie wiesz? - chłopak otworzył szeroko oczy wpatrując się z niedowierzaniem w Aki - Przecież wyjazdy w pierwszym roku w tym gimnazjum są tradycją już od przeszło czterdziestu lat. Mają na zadaniu zbliżyć do siebie uczniów, nauczycieli i nauczyć ich współżycia ze sobą - blondynek gestykulował energicznie rękoma.
- Wiesz co? To zabrzmiało dziwnie. Jednak nie chce nic wiedzieć - rzekła zatykając usta Manty - Serio.
Oyamada westchnął, gdy Akiko zabrała rękę.
- Okej - powiedział zrezygnowany.
Saji poklepała go po plecach, gdy zawołał i ich klasę aby wsiadała do autokaru. Akiko z początku szeroko uśmiechnięta kroczyła do pojazdu, jednak z każdą chwilą jej uśmiech powoli znikał. Dlaczego? Bo zapomniała się zapytać czy Anna będzie siedzieć obok niej w autokarze. Zimny pot oblał Aki gdy ta pochodziła coraz bliżej zbiórki. Kiedy przyjaciele podeszli do busa i wrzucili bagaże zielonooka postanowiła poprosić Yoh by jej pomógł. Zdążyła otworzyć usta, gdy rozległo się głośne nawoływanie.
- Asakura Yoh! Do autokaru! - krzyknął nauczyciel.
- To pa - odpowiedział uśmiechając się i zakładając słuchawki na uszy, wszedł do środka.
Właśnie w ten oto sposób plan A dziewczyny legnął w gruzach. Tak więc Akiko, jako mądra dziewczyna, przeszła do realizacji planu B. Zapytania się od niechcenia czy blondynka z kimś już się umówiła.
Aki zagryzła dolna wargę i spojrzała na koleżankę. Miała tylko kilka minut, a to właśnie od nich ważyły się losy całej jej wycieczki. Czy będzie siedzieć sama i przypieczętuje swój los przegrańca? Czy może w końcu wyrwie się ze swojej niedoli?
- Kyoyama-chan? - wydukała nerwowo odgarniając włosy za ucho - Czy chciałabyś siedzieć w autokarze obok kogoś konkretnego? - spytała krzyżując ramiona na piersi udając luźne podejście. Niestety słabo jej to wychodziło.
- Tak - oznajmiła czarnooka wyczekując na swoją kolej.
- Aha - jęknęła Akiko odwracając wzrok.
Czyli jej plan B również legnął w gruzach. Tak samo jak plan C, D i E. Westchnęła cierpienniczo. Czyżby to znaczyło, że naprawdę zostanie przegrańcem?
Akiko opuściła głowę w dół. Zawsze tak się kończyło. Nie ważne jak się starała, co robiła, czy nawet mówiła, zawsze na końcu zostawała sama. Dziewczyna przełknęła ślinę i szybko podniosła głowę. Przecież teraz ma przyjaciół, prawda? To że nie może siedzieć z Anną nie oznacza, że ma nie siedzieć z kimś innym. Na przykład z Mantą.
- Kyoyama Anna! - kolejka doszła już do blondynki więc zielonooka nie miała już dużo czasu.
- Oyamada-kun? - pisnęła, lecz zaraz się poprawiła widząc zdziwiony wzrok chłopaka - Przepraszam. Chciałam wiedzieć czy już się z kimś umówiłeś, aby obok niego siedzieć, czy może jeszcze nie? - zapytała nieśmiało.
Blondynek zmarszczył brwi.
- Jeśli chodzi o to czy się z kimś umówiłem, to tak, ale czy ty aby nie siedzisz z... - urwał gdy usłyszał nauczyciela.
- Oyamada Manta!
- Muszę już iść - uśmiechnął się i wszedł do autokaru.
Tym sposobem Akiko została sama. Nie miała z kim siedzieć. Jej życie towarzyskie legło w gruzach, tak samo jak jej wszystkie plany. Dziewczyna czuła, że zaraz się rozpłacze. Po chwili jednak gwałtownie pokręciła głową. To, że z nikim nie siedzi nie znaczy, że się z nikim nie kumpluje, prawda? Wzięła parę głębokich wdechów, po czym wyprostowała się pewnie.
- Saji Akiko - zawołał ją nauczyciel.
Aki zamarła, ale zaraz ruszyła się z miejsca czując dłoń jakiegoś chłopaka na jej plecach.
- Twoja kolej - blondyn uśmiechnął się dodając otuchy zielonookiej.
Może nie będzie tak źle, pomyślała Aki. W końcu zawsze może próbować pogadać z kimś, z kim usiądzie, prawda?
Brunetka niepewnie weszła do busa. Od razu w jej oczy rzuciła się Anna, Yoh i Morty.
- Czekasz na zaproszenie? - zapytała blondynka nawet na nią nie patrząc, jednak wolne miejsce obok niej mówiło samo za siebie. Tak samo uśmiechy chłopaków siedzących za czarnooką.
Banan wpłynął na twarz brunetki. To chyba naprawdę będzie udana wycieczka, pomyślała siadając obok Kyoyamy.

Uczniowie podczas podróży mieli przerwę na stacji benzynowej. Akiko jak tylko wyszła, bo prawie że wybiegła aby rozprostować nogi, przyciągnęła się i rozejrzała. Od razu w oczy rzucił jej się jeden szczegół. Dlaczego były tylko dwa autokary zamiast czterech? Przecież mogłaby przysiąść, że na szkolnym podjeździe były cztery środki transportu. Więc o co chodzi? Dziewczyna otworzyła usta by rozpocząć zdanie, lecz nauczyciel, który dopiero co wyszedł z pojazdu, nawet nie pozwolił jej zadać pytania.
- Wycieczkę rozdzielono na dwa miejsca. Klasy od A do C będą w innym miejscu niż od D do F. Tak więc aby nie mieć złudzeń, nie będzie ich z nami - powiedział donośnie i dobitnie z wyrazem twarzy udręczonego dzieciaka. W końcu dlaczego nie mógł zostać w szkole i dalej uczyć? Dlaczego musi opiekować się jakaś dzieciernią, która zawsze ma multum błahych problemów?
Akiko uśmiechnęła się przesłodzono. 
- Czy sensei mógłby powtórzyć? Nie usłyszałam - powiedziała z udawanym przejęciem.
- Zapytaj się kolegów - mruknął z zamiarem wejścia do stacji, lecz zielonooka nie zrezygnowała jeszcze z doręczenia nauczyciela. Ha! Mógł nie okazywać swojej niechęci tak otwarcie!
- Ale proszę pana! Oni właśnie nie chcą mi tego powiedzieć! Poza tym zawsze lepiej jest wszystko wiedzieć od nauczyciela, prawda? - Akiko czerpała niezmierną radość z niezadowolenia pana Satokawy, a jej grę aktorską nie mógłby pobić sam Johnny Depp.
Nauczyciel zamknął oczy i wypuścił gwałtownie powietrze z nozdrzy.
- Reszty nie ma, i nie będzie ich z nami, dotarło? - spytał ironicznie i spojrzał na Akiko jak na irytującą muchę, która się nie chce odczepić.
- A czy to nie miała być wycieczka integracyjna? - zdziwiła się z udawanym przejęciem.
- Bo nią jest - mruknął.
- To dlaczego nie ma ich z nami, skoro wszyscy mamy się integrować? - tym pytaniem zielonooka skutecznie zamknęła usta nauczycielowi, który wyglądał jak ryba z otwierającymi i po chwili zamykającymi się wargami.
Akiko uśmiechnęła się wredne i odeszła od sensei'a. Może jednak nie będzie tak źle? W końcu, nawet jeśli jeszcze nie dojechali, to już udało się jej dopiec panu Satokawie tak, że on będzie zły, a ona zostanie bez kary. Żyć nie umierać, racja?
Brunetka z wielkim bananem na twarzy podeszła do stojących w kolejce przyjaciół.
- Gdzie byłaś? - zapytał podejrzliwie Morty patrząc jak dziewczyna aż promienieje z radości.
- Nigdzie - oznajmiła, a po znaczącym spojrzeniu przyjaciół postanowiła jednak coś wyjaśnić - Powiedzmy, że odbyłam miłą pogawędkę z Satokawą-sensei.
Brew Anny automatycznie poszybowała do góry.
- Muszę pytać? - Akiko tyko pokręciła głową.
- To nic takiego, serio - powiedziała uspokajająco, na co blondynka westchnęła.
Nie dość, że musiała uważać aby pewna dwójka nie narobiła sobie kłopotów, to teraz dochodziła trzecia osoba. Dlaczego to właśnie Anna musiała wszystkich pilnować? Nie to, żeby narzekała na władzę, jednak czasami ma ona wielką ochotę raz na zawsze wbić im rozum do głowy. W końcu gdyby nie Kyoyama to jej przyjaciele już nieraz wpadliby w wielkie tarapaty.
Akiko uśmiechnęła się jeszcze szerzej jak zobaczyła, że ich wychowawca wchodził na stacje wielce niezadowolony.
- Akiko, kupujesz coś? - spytał Yoh.
- Jeszcze nie wiem, ale chyba kupie sobie wodę - wzruszyła ramionami nadal się uśmiechając. Coś czuła, że dobry humor zostanie jej do końca dnia.
Stali w kolejce ponad pięć minut zanim dostali się do kasy. Manta kupił sobie ciasteczka i sok, Anna również kupiła sobie ciasteczka, a Yoh kupiła wafle ryżowe i wodę, oczywiście ku niezadowoleniu szatynowi, który naprawdę miał wielką chęć na batona. Akiko natomiast zakupiła dwie butelki wody. Nie była jakoś specjalnie głodna, wiec postawiła na uzupełnianie płynów.
Przyjaciele postanowili spędzić resztę przerwy przy stoliku na zewnątrz stacji. Rozmawiali praktycznie o wszystkim i o niczym, kiedy nauczyciel zawołał nich do autokaru. Akiko wstała z uśmiechem, zadowolona, że nareszcie sobie pójdą z tej śmierdzącej i obrzydliwej stacji. Pobiegła na parking i odwracając się przodem o przyjaciół pomachała im żeby się pospieszyli. Spragniona otworzyła również swoją butelkę biorąc sporego łyka wody. Niestety postanowiła zakręcić korek w biegu, gdyż, jak wszyscy już zdążyli się dowiedzieć, Aki była naprawdę niecierpliwa.
Dziewczyna odwróciła się i z otwartą butelką wpadła na inną dziewczynę, która została oblana połową zawartości butelki. Akiko przeraziła się. Przed nią stała mokra blondynka wlepiając niedowierzający wzrok w brunetkę.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła już całkowicie zorientowana w sytuacji - Czy ty zgłupiałaś?! - wydarła się na cały głos paraliżując zielonooką.
- J-ja, j-j-ja, ja bardzo p-prze-przepraszam - wyjąkała zginając się w pół.
- Co mi po twoich przeprosinach, co?! Jesteś jakaś nienormalna! Kto cię wychował, małpy?! - przez chwilę oczy Akiko pociemniały, jednak szybko wróciły do normy, gdy wściekła blondynka pociągnęła ją do góry i uderzyła ją w twarz, a raczej zamierzała, bo jej rękę powstrzymał Yoh.
Szatyn był całkowicie poważny i patrzył smutnym wzrokiem na blond dziewczynę.
- Czy mogłabyś przestać krzyczeć na moja przyjaciółkę? - spytał wpatrując się w nią - Przecież przeprosiła.
- Jak już mówiłam, co mi po jej przeprosinach?! Ta bluzka jest markowa! Jeśli mi ją zepsuła...
- To była woda - przerwała jej Anna mierząc ja wzrokiem - Rzeczy nie zniszczą się od wody. Nasza przyjaciółka już Cię przeprosiła i nie obchodzi mnie to, jakie masz na ten temat zdanie. My już odejdziemy - oznajmiła swoim tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Przyjaciele odciągnęli dalej zszokowaną Akiko od blondynki.
- Jeszcze cię znajdę, słyszysz?! - wrzasnęła patrząc z nienawiścią na Aki - Normalnie znajdę cię i zniszczę!
Zielonooka zawstydzona uciekła do autokaru i ukryła twarz w dłoniach. Znowu coś zepsuła, a zapowiadało się tak pięknie. Pewnie teraz na pewno się nie zaprzyjaźni z Anną i chłopakami. Jednak chwila moment. Czy oni aby czasem nie nazwali jej wcześniej... Przyjaciółką?
Akiko spojrzała na wejście do pojazdu. Właśnie wchodzili Yoh, Manta i Anna. Jej przyjaciele.
- Wszystko dobrze Saji? - spytał zmartwiony Morty.
- T-tak - wyjąkała patrząc na nich wielkimi oczami.
- To się cieszę - zaśmiał się Yoh siadając na fotelu.
Anna westchnęła spoglądając na Akiko.
- Następnym razem nie uciekaj od nas - powiedziała mierząc ją srogim spojrzeniem i siadając obok niej.
Zielonooka spojrzała na nich zszokowana. To był pierwszy raz gdy która spoza jej rodziny się o nią martwił.
- Jasne - wyszczerzyła się ukazując swoje białe ząbki.
Naprawdę znalazła przyjaciół. Prawdziwych przyjaciół.

Brunerka w podskokach podeszła do rozpiski pokoi, jednak gdy znalazła swoje imię od razu zdębiała. Nie będzie w domku z Kyoyamą? Ale dlaczego?
W pośpiechu spojrzała na nazwiska osób z którymi będzie mieszkać przez kilka najblizszych dni i nagle wszystko wydało jej się jasne. Wszystkie dziewczyny z jej klasy zostały podzielone na dwa domki. Pierwsza grupa miała nazwiska od A do M, a druga od N do Z.
Zirytowana Akiko prychnęła. Kadra nawet nie postarała się z dobieraniem pokojów. Oczywiście! Najlepiej podzielić klasę na pół! Przy okazji wszyscy się zintegrują! Świetny pomysł!
Zielonooka zazgrzytała zębami, jednak po chwili przypomniała sobie gdzie jest i że będzie dzielić z pokój z kimś kogo zupełnie nie zna. Przełknęła ciężko ślinę. Może nie będzie aż tak źle?

Akiko weszła do domku patrząc na współlokatorki. Dokładnie to pięć współlokatorek. Brunetka przeraziła się. Dlaczego ich jest tam tak dużo?
Żwawym krokiem podeszła do, jak jej się wydawało, wolnego łóżka i usiadła na nim zdejmując plecak.
Domek był niewielki. Były trzy łóżka piętrowe i jedno zwykłe. Wszystkie piętrowe stały obok siebie pod ścianą, a tuż obok nich stała duża szafa. Naprzeciwko były drzwi do łazienki, pojedyncze łóżko i w kącie stał stolik i dwie ławeczki.
Brunetka wybrała to pojedyncze łóżko.
Tuż po tym jak usiadła czekało ją niemiłe zaskoczenie. Mianowicie z łazienki wyszła następna osoba, szósta, która tak całkiem nie przypadkiem zmierzała zła w stronę zielonookiej.
Zdenerwowana Akiko rzuciła przelotne spojrzenie reszcie dziewczyn, jednak każda odwróciła wzrok kiedy zauważyły jak w jej kierunku kroczyła wściekła, zgrabna blondynka z ciemnoniebieskimi oczami.
- To moje miejsce - powiedziała patrząc na Aki jak na jakiegoś natręta.
- Przepraszam, nie wiedziałam - burknęła spłoszona Akiko z zamiarem wstania, jednak tamta popchnęła ją z powrotem na łóżko.
- Zaraz, chwila. Czy to nie ty jesteś tą dziewczyną którą wylała na mnie wodę? - brunetka otworzyła szerzej oczy przypominając sobie incydent ze stacji.
I co ona teraz zrobi? A już myślała, że nigdy nie spotka tamtej dziewczyny. Przecież ona nawet w autobusie nie jechała! Była tam samochodem! Autem! Jak to możliwe, że ona jest z jej klasy?
- Odpowiadaj wywłoko, to ty prawda?! - warknęła miażdżąc młodą Saji wzrokiem.
Wtem, podczas gdy Akiko wariowała ze strachu, rozległo się pukanie do drzwi i skrzypienie zawiasów.
- Przepraszam za najście, czy zastałem Akiko? - zapytał jakiś głos.
Aki nie wiedziała kto to może być i po co ją woła, ale nie zawracała sobie tym głowy bardziej skupiona na morderczym spojrzeniu niebieskich tęczówek.
- O jesteś! - oznajmił Yoh łapiąc ją za ramię i pomagając wstać Akiko, która zdezorientowana patrzyła tylko na niego wielkimi oczami.
- Asakura-kun?
- Tak - uśmiechnął się promiennie - Chodź, muszę ci coś pokazać - w jego oczach pojawiły się figlarne iskierki gdy ciągnął zielonooką do wyjścia.
- Ale... - zaczęła, jednak widok wesołego szatyna skutecznie zamknął jej usta.
- Po prostu chodź! - zawołał i trzymając ją za rękę wyszedł z nią na dwór.
Tymczasem w domku numer trzy wszystkie dziewczyny omijały szerokim łukiem tykającą bombę o imieniu Tsubasa Yuuka.


~~~~~~~~~~

Przepraszam Was bardzo! Wiem, że rozdział miał być w niedziele, jednak miałam dużo na głowie, no i nie wyszło >.< Tak szczerze to byłby już wczoraj, ale zasnęłam xC I takim to sposobem wracamy do dzisiaj. Mam nadzieję, że za bardzo się nie gniewacie, zwłaszcza, że na tą część czekaliście dwa tygodnie 
Tak tyko dodam, że z racji tego, że na 16 mam zajęcia dodatkowe, a chciałam by post był jak najszybciej, wrzucam go teraz, więc jeśli są jakikolwiek błędy to spokojnie, jeszcze dzisiaj poprawię :)
To chyba na razie tyle. Następny rozdział już normalnie, chyba, że bym się nie wyrobiła to wtedy z małym poślizgiem jak dzisiaj ;P
Pozdrawiam

Aria

wtorek, 30 sierpnia 2016

Rozdział 5. Wycieczka?

- Wycieczka szkolna? - zapytała zdziwiona Akiko przecierając zaspane oczy. 
Właśnie zaczęła się długa przerwa, a że Saji nigdzie nie widziała Anny postanowiła się przysiąść do chłopaków. Wbrew temu co inni mówili o Kyoyamie, Akiko zaprzyjaźniła się z nią. No, może to jednak za mocne słowo. "Zakumplowała się" raczej lepiej pasuje. Bynajmniej tak myślała. Dziewczyny złapały tę nić porozumienia jakiej zawsze brakowało Aki. I pomyśleć, że gdyby Yoh nie zagadał do niej pierwszego dnia szkoły, ona nigdy by nie poznała Anny.
- Tak, będzie w następny weekend. Jak to możliwe że o tym nie wiedziałaś Saji-san? - zdziwił się Morty odrywając wzrok od kartki z programem.
-To normalne, jeśli się śpi na lekcjach - rzekła Anna.
Przechodząc obok nich trzasnęła Yoh po głowie teczką, którą trzymała w rękach, po czym ruszyła odłożyć dokumenty na biurko nauczyciela.
- Ja nie śpię! - szatyn, który spał z otw
artymi oczami, automatycznie poderwał się do góry, jednak od razu tego pożałował, bo wstając zapomniał, że był w ławce. Takim to sposobem nie mogąc wyprostować nóg z rozmachem upadł z powrotem na siedzenie uderzając się czołem w ławkę, dodatkowo stając stopą pod nóżką krzesła - Ała! - krzyknął wyciągając swoją biedną kończynę spod siedziska - Nie róbcie mi tak nigdy więcej T.T
Morty i Aki roześmiali się.
- A co takiego zrobiliśmy? - zapytała teatralnie Akiko rozszerzając oczy i łapiąc się za serce.
- Nieważne - burknął kładąc głowę na ławce - Spaaaaać...
- Ty to ciągle byś spał - parsknęła Akiko.
- I kto to mówi - powiedziała blondynka siadając w swojej ławce i zaczynając coś wypełniać w zeszycie.
- A! Właśnie! Wracając do tematu. O co chodziło z tą wycieczką? - Aki przekrzywiła głowę w bok wpatrując się w Mante.

Morty westchnął.
- Saji-san, nie, że cię obrażam czy coś, ale jesteś taką idiotką czy tylko udajesz?
- Yyyy, to nie jest odpowiedz na moje pytanie - stwierdziła Akiko z wyrzutem. 
- To jest wycieczka edukacyjna dla wszystkich pierwszych klas. Ma na celu zintegrować wszystkie klasy czy coś w tym stylu - blondynek wzruszył ramionami - Ogółem to przez weekend będziemy spali w małych domkach w pobliskim lesie.
- Aha - skwitowała Aki - A ja też muszę iść? - spytała z nadzieją wypisaną na mordce.
- Tak... Jak już mówiłem idą wszyscy z pierwszych klas. Nawet wychowawcy - brunetka jęknęła - Coś się stało?
- Czyli ten burak też jedzie? - skrzywiła się.
- Jaki burak? - spytał już w pełni rozbudzony Yoh.
- Zapewne nasz matematyk - rzekła Anna nie przestając pisać w zeszycie - Mam rację?
- Taaa... Nie lubię tego idioty - naburmuszyła się dziewczyna.
- A ktoś go lubi? - spytała Anna odwracając się i podnosząc jedną brew.
Manta zdziwił się. O co im chodziło? Czy ich wychowawca był taki zły?
- Macie coś przeciwko panu Satokawie?
- Nie, nic. Oprócz tego, że jest totalnym dupkiem to nie - prychnęła Akiko.
- A-aha - odparł skołowany Morty. Naprawdę nie wiedział, dlaczego tak nie lubią ich nauczyciela, ale uznał, że nie chce wiedzieć za co - Nie ważne - powiedział podając brunetce kartkę z programem - Masz, przejrzyj sobie.
Akiko wzięła ostrożnie papier i zaczęła czytać. Mieli sami sobie gotować, był jeden wielki budynek jako łazienka, oczywiście podzielony na część damską i męską, było ognisko, tor przeszkód, podobno nauczyciele mieli zorganizować podchody. Saji zdziwiła się. Myślała, że będzie gorzej, a tutaj co? Ma nawet szansę wykazać swoje zdolności kulinarne! Uśmiechnęła się i chciała już oddać kartkę Mancie, kiedy ten pokręcił głową.
- Weź ją sobie, ja mam jeszcze jedną.
- Dziękuję - powiedziała uradowana dziewczyna. Chciała pokazać program Toshi'emu.
Zadzwonił dzwonek i wszyscy wrócili na miejsce. Zaczynała się chemia.
Po drodze do domu, Aki szła tylko z Yoh. Kyoyama musiała wyjątkowo zostać jeszcze chwilę w szkole, a Manta chciał się pouczyć do zbliżającego się sprawdzianu. Szatyn postanowił odprowadzić Akiko, z racji tego, że wyjątkowo miał czas i to na pewno nie dlatego, że Anna zapomniała mu dać rozpiski treningu. Nie, w ogóle.
- Łał, mieszkasz dość blisko mnie - zdziwił się Yoh skręcając w uliczkę po prawej.
Stanęli przed domem Akiko. Asakure zaskoczyła wielkość domu, jednak patrząc na swój, postanowił się nie odzywać.
- No, mniej więcej dlatego Toshi pozwala mi wracać późnymi godzinami od was. Co prawda zdarza się to rzadko, ale... - szatyn zmarszczył brwi.
- Kim jest Toshi? - spytał akurat wtedy gdy wesoły Toshiyuki w fartuszku otworzył szeroko główne drzwi wskazując chochlą Akiko.
- Najwyższy czas! - powiedział podpierając się pod boki - Jeszcze chwila, a ramen by wystygnął - marudził.
- To jest Toshi - dziewczyna przedstawiła niebieskookiego - To mój starszy brat.
- Aha. Ja jestem Asakura Yoh, miło mi poznać - szatyn uśmiechnął się szeroko po czym podał dłoń starszemu koledze.
- Saji Toshiyuki, co pewnie zdążyłeś się domyślić - chłopak mrugnął i uścisnął rękę - A teraz chodźmy jeść! - pociągnął za sobą zdezorientowanego Yoh wchodząc do domu.
Akiko zaśmiała się po czym również wkroczyła do domu.


- Itadakimasu!
Asakura siedział przy stole trzymając w ręku pałeczki i patrząc na jedzące rodzeństwo. Jak on dał się tak wrobić? A no tak. Przez pewnego siedemnastolatka, który nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że chłopak nie zje z nimi, a co dopiero, że sobie pójdzie. Zanim się obejrzał posadzono go przy stole i podano mu obiad. O rany, wiedział, że Anna go zabije jak nic. Nie dość, że nie przygotował nic do jedzenia to nie poszedł na trening. Westchnął po czym zaczął zajadać ramen. W końcu nie na co dzień może jeść takie dobroci, prawda?
- Coś nie tak? - spytał Toshi, gdy zauważył jak Yoh wzdycha.
- Nie nic, tylko dzisiaj była moja kolej przygotowania obiadu, więc Anna może być zła - zaśmiał się żałośnie.
- Anna? Kim jest Anna? - spytał się szatyn.
- To Kyoyama-chan, mówiłam ci, że mieszkają razem - wytłumaczyła Akiko, po czym dalej zajadała się zupą.
- Aha. Chcesz możesz zabrać trochę do domu - błękitnooki wzruszył ramionami - I tak mamy tego za dużo na dwie osoby.
- Naprawdę?
- Pewnie. Miało zostać na jutro, ale mogę zrobić coś innego - Toshi uśmiechnął się - Możesz wziąć nawet dwie porcje.
Yoh popatrzył na kolegę jak na zbawcę całego świata i złapał go za ręce.
- Dziękuję, o Łaskawco! - powiedział podczas gdy łzy ulgi spływały po jego policzkach.
- Masz zabawnych przyjaciół Aki! - odparł rozbawiony Toshiyuki.
Po obiedzie rozpromieniony Yoh podziękował i zwinął się pod pretekstem treningu. Co dziwniejsze rozpromieniony chłopak zmienił się nie do poznania za bramą - mianowicie  - uśmiech nie zszedł z jego twarzy, jednak łzy znowu pomoczyły jego policzki. Akiko bała się, że do końca dnia skończą mu się płyny w ciele.
Tymczasem Toshi usiadł na kanapie i odrzucił głowę do tyłu zamykając oczy.
- Coś się stało? - spytała zaniepokojona Akiko wchodząc do salonu.
- Nie, nic. Tylko głowa mnie zaczęła boleć - chłopak spojrzał swoimi błękitnym oczami na Akiko, jednak zamiast wesołych iskierek dziewczyna widziała tylko lód. Lód mrożący krew w żyłach. Aki przeszły dreszcze.
- P-przynieść ci jakieś tabletki? - zaoferowała.
- Nie dziękuję, ale... Nie już nic - wymusił uśmiech.
- Przyniosę Ci wody - oznajmiła brunetka i nie chcąc słyszeć odmowy szybko poszła do kuchni.
Zastanawiała się czy to co widziała to prawda, czy tylko jej wyobraźnia. Nigdy wcześniej nie zauważyła takiego czegoś u Toshi'ego. Nawet jak był zmęczony. Aki nie miała zamiaru więcej patrzeć na ten beznamiętny wzrok.
Szybko wlała zimnej wody z kranu do szklanki i ruszyła do brata.
Podając mu picie usiadła obok, spoglądając na niego badawczo.
- Dziękuję - wypijając zawartość za jednym razem odłożył szklankę na ławę i zaczął wpatrywać się w wyłączony telewizor.
- Mam takie wrażenie... - wypalił, jednak szybko z tego zrezygnował - Nie, nieważne to głupie.
- Na pewno nie jest to głupie - stwierdziła poważnie Akiko - Powiedz.
- Ech... Po prostu mam wrażenie, że skądś znam tego chłopaka - Aki zmarszczyła brwi. - Widzisz? Mówiłem, że to głupie - odparł zakrywając oczy dłońmi - Idę na górę.
Akiko obserwowała jak Toshiyuki wstaje i wspina się po schodach. Wciąż miała w głowie obraz jego oczu. Co takiego mogło się stać, że w ciągu dosłownie kilku minut z roześmianego chłopaka stał się... No właśnie. Jaki się stał? Markotny? Nieszczęśliwy? A może...
Akiko potrząsnęła gwałtownie głową chcąc wyrzucić z niej pesymistyczne myśli.
Nie może przecież teraz tak myśleć.
Nie teraz gdy wszystko zaczęło się powoli układać.


Yoh stał przed drzwiami do swojego domu. Wejść czy nie wejść? A jeśli Anna już jest? Ona na pewno już tam była. Asakura mógłby się założyć, że ona tam jest. Co mógł w takim razie zrobić? Nie miał pojęcia. Wiedział tylko, że im dłużej stoi tym coraz bardziej ciepły posiłek parzy mu dłonie.
Szatyn odetchnął głęboko. Spokojnie - powtarzał sobie - przecież nic takiego się nie stało, prawda?
Właśnie miał przezwyciężyć swój strach wchodząc jednak do domu, gdy drzwi same się otworzyły dając piękny widok na wściekłą blondynkę.
- Ja wszystko wyjaśnię! - krzyknął od razu wpatrując się z przerażeniem w jej ciemne jak czarna dziura oczy.


Jeden trening, wyjaśnienia i mycie podłóg później Anna zaprosiła Yoh na kolację. Podgrzała ramen, które zrobił Toshiyuki, bo po co miała sama się wysilać skoro i tak już było jedzenie? Zwłaszcza takie które nie dość, że dobrze pachniało i smakowało, to jeszcze było na ciepło. Coś takiego zdarza się w tym domu nieczęsto biorąc pod uwagę talent Asakury.
Kyoyama usiadła przy stole cierpliwie czekając na Yoh, który właśnie wlekł się przez korytarz. Po tym jak poczuł zapach wydobywający się z kuchni oczy mu się zaświeciły, a sam tak przyspieszył, że nawet sam nie zauważył kiedy pierwszy kęs posiłku wylądował w jego ustach.
- Pyyyyyszne! - oznajmił z pełną buzią.
- Kultury trochę - blondynka patrzyła z politowaniem na chłopaka, który jadł tak jakby głodował od co najmniej tygodnia - To skąd masz to jedzenie?
- Toshiyuki mi dał - uśmiechnął się szeroko jak to tylko on potrafi, po czym wypił resztę zupy z miski.
Anna uniosła jedną brew.
- To starszy brat Akiko - wyjaśnił domyślając się o co chodzi Kyoyamie - Tak się cieszył, że Akiko ma przyjaciół, że od razu jak mnie zobaczył to wciągnął mnie do domu i nie chciał wypuścić - zaśmiał się cicho - Lubię go - oznajmił ze szczerym i niewinnym uśmiechem na twarzy.
Blondynka westchnęła. Nie to, że nie wierzyła słowom Asakury. Wręcz przeciwnie. Była pewna, że on jej nigdy nie okłamie. Problem w tym, że szatyn zbyt łatwo ufał ludziom. Co nie znaczy, że Anna podejrzewała o coś Toshiyuki'ego, co to, to nie! Jednak sam fakt, że już po pierwszym spotkaniu z nim, Yoh uznał go za przyjaciela lekko ją niepokoiła. Bo oczywiście wiedziała, że chłopak uznał go za przyjaciela. Nie trzeba być geniuszem aby to zauważyć.
Czarnooka powoli dokończyła swoją porcję patrząc na wiercącego się właściciela mandarynkowych słuchawek.
- No idź już - mruknęła zbierając naczynia.
Szatynowi banan wkradł się na twarz, a po chwili słychać było tylko krótkie "wychodzę " i trzaskanie drzwiami. W końcu dzisiaj była premiera nowej płyty Boba - ulubionego wokalisty Yoh.
Anna westchnęła ponownie, po czym zabrała się za mycie naczyń. W końcu może zrobić ten jeden jedyny wyjątek raz na jakiś czas.
Następnego dnia zwarta i gotowa na wycieczkę Akiko wmaszerowała do sali lekcyjnej. Z wielkim uśmiechem na twarzy, którego jeszcze nikt z 1C u niej nigdy nie widział, kroczyła między ławkami w kierunku swojej paczki. Po tym jak usiadła na ławce Manty uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- To kiedy wyjeżdżamy? - spytała, a zdradliwe ogniki w jej oczach mówiły wszystko za siebie. Akiko nie mogła się już doczekać tej wycieczki.



~~~~~~~~~~

Na początku przepraszam, że rozdział jest spóźniony i taki krótki. Niestety dopadła mnie gorączka, która utrzymuje się od soboty do dzisiaj, a nie chciałam, aby post był przedłużany na siłę. 
Z ogłoszeń mam jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że kolejny rozdział nie będzie w tą niedziele tylko w następną,  czyli jedenastego września. Druga odnosi się do częstotliwości postów. W roku szkolnym postaram się nadal wrzucać je co tydzień, jednak, jak wiadomo, nie zawsze może się to udać. W związku z tym, jeśli pewnego dnia nie opublikuję rozdział to należy się go spodziewać w następnym tygodniu. 

Ok,  to tyle z ogłoszeń parafialnych. Teraz wracam sobie do łóżeczka z nadzieją, że spodoba się post ;*Pozdrawiam



Aria


PS Przepraszam też za wszelkie błędy, ale nie mam już siły wszystkiego sprawdzać. Obiecuję, że to poprawię jak tylko poczuje się lepiej. 
PS2 Chyba już wszystko poprawiłam, ale jeśli byłyby jeszcze jakieś błędy to proszę mi powiedzieć. A jeśli chodzi o przecinki to mam z nimi problem od podstawówki więc jak go nie będzie czy cuś to spokojnie, nadal się o nich uczę xD