wtorek, 13 września 2016

Rozdział 6. Wyjazd

Akiko siedziała w pokoju wrzucając ubrania do torby. Szybko włożyła tam też bieliznę, ręcznik i kosmetyczkę tylko po to aby znowu wszystko wysypać i zapakować inną odzież.
A co jeśli będzie zimno? A jeśli będzie gorąco? A jeśli będzie padać?
Takie myśli krążyły po jej głowie podczas ponownego przepakowywania.
Toshiyuki natomiast z politowaniem patrzył na starania swojej siostry. Rozumiał, że to jej pierwsza wycieczka od kilku lat. W końcu mogła ze spokojem gdzieś pojechać wiedząc, że będzie miała do kogo się odezwać.
Szatyn westchnął. Jak tak dalej pójdzie to Aki będzie się pakować jeszcze pół roku. Podszedł do niej i wysypał całą zawartość torby na łóżko.
- Ej! - oburzyła się zielonooka. A już wiedziała co spakować! Chociaż... Może jednak nie?
Toshi wpakował z powrotem ręcznik, kosmetyczkę, bieliznę, piżame, kurtkę przeciwdeszczową i niewielki kocyk.
- A teraz, proszę Cię, wybierz jakieś krótkie i długie dżinsy, jakieś trzy, czy cztery bluzki i gotowe - chłopak oparł dłonie na biodrach spoglądając z góry na dziewczynę.
Akiko wydęła policzki.
- Nie jestem dzieckiem, nie musisz mnie pakować - powiedziała z wyrzutem.
- Właśnie widzę - chłopak podszedł do biurka wyciągając spod stosu książek szkicownik brunetki - A tego to byś na pewno nie zapomniała, prawda? - odparł patrząc na zaczerwienioną Aki.
- Cicho - burknęła chowając twarz w dłoniach.
Toshiyuki pokręcił głową i podszedł do siostry. Zeszyt położył na torbie, po czym usiadł obok Aki na łóżku.
- Uszy do góry dziewczyno! Jedziesz do lasu! Wiesz jakie piękne tam będą widoki do rysowania? - spytał łapiąc zielonooką za ramiona i potrząsając ją.
- Pewnie wszędzie będą śmieci -burknęła nie ruszając się ani o centymetr.
Chłopak westchnął. No naprawdę, co on z nią miał?
- Chodź tu - powiedział ciągnąc siostrę do uścisku - Będzie dobrze, zobaczysz - uspokajał ją.
Na chwilę zapanowała cisza, lecz Akiko po jakim czasie ją przerwała.
- A co jeśli znowu nie będę się miała do kogo odezwać? - spytała nieśmiało.
- Na pewno tak nie będzie - oznajmił z przekonaniem - Przecież masz teraz prawdziwych przyjaciół.
Chłopak pogłaskał siostrę po głowie nadal ją przytulając.
- Naprawę tak sądzisz? - szepnęła.
- Tak, jestem tego pewien - odparł ściskając ja mocniej.
Akiko uśmiechnęła się lekko, w duchu dziękując Toshiyuki'emu. Co ona zrobiłaby bez swojego braciszka?

Następnego dnia wesoła Akiko weszła na plac szkoły i od razu się przeraziła.
- Apokalipsa? - pisnęła patrząc na tłumy uczniów i aż cztery autokary przed Akademią Shinra - Ja tutaj umrę - lamentowała szukając wzrokiem znajomych twarzy - Trzeba było się zgodzić, jak Toshi proponował, że mnie odprowadzi - jęknęła.
Po kilku minutach stania w miejscu i taranowaniu przejścia brunetka postanowiła się ruszyć i poszukać kogoś znajomego. Więc chodziła, i chodziła, i chodziła, jednak nikogo nie zauważyła. Jedyną osobą, która widziała i znała był pan Satokawa, ale Aki ani myślała podchodzić do matematyka. Do tego poziomu to zniżyć się nie zamierzała. Tak więc usiadła sobie na torbie gdzieś na uboczu, z przerażeniem obserwując powiększającą się grupę ludzi.
Kiedy tak patrzyła na uczniów, ich rodziców i tych wszystkich innych przedstawicieli homo sapiens gdzieś w oddali mignęły jej pomarańczowe słuchawki. Natychmiast wstała, chwyciła torbę i puściła się biegiem przed siebie. Ku jej zadowoleniu po chwili zauważyła szatyna z plecakiem na ramionach.
- Asakura-kun! - krzyknęła podbiegając do niego.
Yoh powoli się odwrócił z zaciekawieniem patrząc na nowoprzybyłą.
- Cześć Akiko - uśmiechnął się szeroko zdejmując słuchawki z uszu.
- Hej - odpowiedziała również wyszczerzając swe ząbki - Jak się cieszę, że cię widzę! Wiesz jak długo was szukałam? Normalnie to bym cię nie poznała gdyby nie te pomarańczowe słuchawki - zielonooka pewnie dalej ciągnęła by swój monolog, gdyby Yoh jej nie przerwał.
- Mandarynkowe - oznajmił dumny.
- Słucham?
- Mandarynkowe - powtórzył, lecz widząc minę Akiko postanowił wyjaśnić o co mu chodzi - No słuchawki, nie są pomarańczowe, są mandarynkowe.
- Aha, rozumiem - pokiwała głową -Ej moment, czemu akurat mandarynkowe? Nie prościej mówić pomarańczowe? - spytała skołowana.
- Mandarynki są lepsze - roześmiał się wesoło wyszczerzając swoje ząbki, a w jego oczach błyszczały psotne iskierki.
- Okej? - odpowiedziała niepewnie, po czym się rozejrzała. Nigdzie w pobliżu nie widziała ani Kyoyamy, ani Oyamady - A gdzie reszta?
- Chodzi o Mante i Anne, tak? - Aki pokiwała głową - Zgubiłem ich -oznajmił drapiąc się w tył głowy.
Zielonooka wyszczerzyła oczy. Jak on mógł ich zgubić? Zwłaszcza pod przewodnictwem pewniej blondynki? Akiko zdziwiła się, bo nawet jeśli byłaby taka możliwość, że Anna go nie upilnowała to co skłoniło Asakure do odejścia od przyjaciół?
- Jak to zrobiłeś? -spytała niepewnie przyglądając się Yoh.
- No bo tam - chłopak wskazał palcem na zamknięty stragan - ludzie rozdawali mandarynki - odpowiedział kiwać głową - Nie mogłem przejść obok tego obojętnie.
Aki załamała się. Czyli Yoh jest maniakiem mandarynek? Właśnie dlatego zgubił pozostałych? Dziewczyna jęknęła ciągnąc szatyna za ramię.
- No chodź, musimy ich znaleźć - mruknęła zabierając z podłogi swoją torbę.
- Jasne - odpowiedział i pomaszerował za brunetką.

Poszukiwania były naprawdę długie. Zanim w końcu znaleźli Anne, bo oczywiście Morty'ego wypatrzeć w tłumie się nie dało, włóczyli się dziesięć minut po szkolnym placu. Uczniowie przepychali się na wszystkie strony, a ich torby, a czasami nawet ogromne walizki, walały się wszędzie. Co dziwniejsze jechali tam tylko na trzy dni z takimi wielkimi bagażami, ale kto wie co się dzieje w różnych głowach? Tak czy siak, znaleźli czarnooką przy szatni, a tuż obok niej stał niski blondynek, który chodził w kółko mamrocząc coś pod nosem. Oyamada jak tylko zauważył Akiko i Yoh podbiegł do nich z westchnieniem ulgi, a dziewczyna skrzyżowania ręce na piersi i spojrzała na nich morderczym wzrokiem. Już miała coś powiedzieć, gdy nagle rozległ się głos dyrektora.
- Witam wszystkich pierwszaków i ich opiekunów. Jak wiecie, spotkaliśmy się tutaj, bo nasi drodzy uczniowie wyjeżdżają na swoją pierwszą wycieczkę. Jest to naprawdę ważny okres w ich życiu. Potwierdziły to nawet ankiety przeprowadzanie co roku. Jednak nie będę was zanudzał szczegółami. Drodzy uczniowie, ta wycieczką jest dla was. Zdaje sobie sprawę, że minęło już trochę czasu od rozpoczęcia roku szkolnego, ale co zbliża do siebie młodzież, jeśli nie wspólny wyjazd? Będziecie poznawać siebie od nowa, może nawet nawiązanie nowe przyjaźnie. Mam wielką nadzieję, że tak się stanie. Jeszcze raz życzę wam miłej atmosfery i pobytu na naszej wycieczce integracyjnej. Dziękuję - rozległy się oklaski i zaraz po tym w miejsce dyrektora wszedł organizator, który jeszcze raz wyjaśniał, że bezpieczeństwo uczniów będzie zagwarantowane, gdzie jadą, jeszcze raz przypomniał po co i objaśnił jak młodzież ma wsiadać do autokarów.
Akiko słuchała wszystkiego ze zdziwieniem.
- Dlaczego zwykła wycieczka wygląda na jakąś wielką uroczystość? - spytała Mante szturchając go ramieniem.
- To ty nie wiesz? - chłopak otworzył szeroko oczy wpatrując się z niedowierzaniem w Aki - Przecież wyjazdy w pierwszym roku w tym gimnazjum są tradycją już od przeszło czterdziestu lat. Mają na zadaniu zbliżyć do siebie uczniów, nauczycieli i nauczyć ich współżycia ze sobą - blondynek gestykulował energicznie rękoma.
- Wiesz co? To zabrzmiało dziwnie. Jednak nie chce nic wiedzieć - rzekła zatykając usta Manty - Serio.
Oyamada westchnął, gdy Akiko zabrała rękę.
- Okej - powiedział zrezygnowany.
Saji poklepała go po plecach, gdy zawołał i ich klasę aby wsiadała do autokaru. Akiko z początku szeroko uśmiechnięta kroczyła do pojazdu, jednak z każdą chwilą jej uśmiech powoli znikał. Dlaczego? Bo zapomniała się zapytać czy Anna będzie siedzieć obok niej w autokarze. Zimny pot oblał Aki gdy ta pochodziła coraz bliżej zbiórki. Kiedy przyjaciele podeszli do busa i wrzucili bagaże zielonooka postanowiła poprosić Yoh by jej pomógł. Zdążyła otworzyć usta, gdy rozległo się głośne nawoływanie.
- Asakura Yoh! Do autokaru! - krzyknął nauczyciel.
- To pa - odpowiedział uśmiechając się i zakładając słuchawki na uszy, wszedł do środka.
Właśnie w ten oto sposób plan A dziewczyny legnął w gruzach. Tak więc Akiko, jako mądra dziewczyna, przeszła do realizacji planu B. Zapytania się od niechcenia czy blondynka z kimś już się umówiła.
Aki zagryzła dolna wargę i spojrzała na koleżankę. Miała tylko kilka minut, a to właśnie od nich ważyły się losy całej jej wycieczki. Czy będzie siedzieć sama i przypieczętuje swój los przegrańca? Czy może w końcu wyrwie się ze swojej niedoli?
- Kyoyama-chan? - wydukała nerwowo odgarniając włosy za ucho - Czy chciałabyś siedzieć w autokarze obok kogoś konkretnego? - spytała krzyżując ramiona na piersi udając luźne podejście. Niestety słabo jej to wychodziło.
- Tak - oznajmiła czarnooka wyczekując na swoją kolej.
- Aha - jęknęła Akiko odwracając wzrok.
Czyli jej plan B również legnął w gruzach. Tak samo jak plan C, D i E. Westchnęła cierpienniczo. Czyżby to znaczyło, że naprawdę zostanie przegrańcem?
Akiko opuściła głowę w dół. Zawsze tak się kończyło. Nie ważne jak się starała, co robiła, czy nawet mówiła, zawsze na końcu zostawała sama. Dziewczyna przełknęła ślinę i szybko podniosła głowę. Przecież teraz ma przyjaciół, prawda? To że nie może siedzieć z Anną nie oznacza, że ma nie siedzieć z kimś innym. Na przykład z Mantą.
- Kyoyama Anna! - kolejka doszła już do blondynki więc zielonooka nie miała już dużo czasu.
- Oyamada-kun? - pisnęła, lecz zaraz się poprawiła widząc zdziwiony wzrok chłopaka - Przepraszam. Chciałam wiedzieć czy już się z kimś umówiłeś, aby obok niego siedzieć, czy może jeszcze nie? - zapytała nieśmiało.
Blondynek zmarszczył brwi.
- Jeśli chodzi o to czy się z kimś umówiłem, to tak, ale czy ty aby nie siedzisz z... - urwał gdy usłyszał nauczyciela.
- Oyamada Manta!
- Muszę już iść - uśmiechnął się i wszedł do autokaru.
Tym sposobem Akiko została sama. Nie miała z kim siedzieć. Jej życie towarzyskie legło w gruzach, tak samo jak jej wszystkie plany. Dziewczyna czuła, że zaraz się rozpłacze. Po chwili jednak gwałtownie pokręciła głową. To, że z nikim nie siedzi nie znaczy, że się z nikim nie kumpluje, prawda? Wzięła parę głębokich wdechów, po czym wyprostowała się pewnie.
- Saji Akiko - zawołał ją nauczyciel.
Aki zamarła, ale zaraz ruszyła się z miejsca czując dłoń jakiegoś chłopaka na jej plecach.
- Twoja kolej - blondyn uśmiechnął się dodając otuchy zielonookiej.
Może nie będzie tak źle, pomyślała Aki. W końcu zawsze może próbować pogadać z kimś, z kim usiądzie, prawda?
Brunetka niepewnie weszła do busa. Od razu w jej oczy rzuciła się Anna, Yoh i Morty.
- Czekasz na zaproszenie? - zapytała blondynka nawet na nią nie patrząc, jednak wolne miejsce obok niej mówiło samo za siebie. Tak samo uśmiechy chłopaków siedzących za czarnooką.
Banan wpłynął na twarz brunetki. To chyba naprawdę będzie udana wycieczka, pomyślała siadając obok Kyoyamy.

Uczniowie podczas podróży mieli przerwę na stacji benzynowej. Akiko jak tylko wyszła, bo prawie że wybiegła aby rozprostować nogi, przyciągnęła się i rozejrzała. Od razu w oczy rzucił jej się jeden szczegół. Dlaczego były tylko dwa autokary zamiast czterech? Przecież mogłaby przysiąść, że na szkolnym podjeździe były cztery środki transportu. Więc o co chodzi? Dziewczyna otworzyła usta by rozpocząć zdanie, lecz nauczyciel, który dopiero co wyszedł z pojazdu, nawet nie pozwolił jej zadać pytania.
- Wycieczkę rozdzielono na dwa miejsca. Klasy od A do C będą w innym miejscu niż od D do F. Tak więc aby nie mieć złudzeń, nie będzie ich z nami - powiedział donośnie i dobitnie z wyrazem twarzy udręczonego dzieciaka. W końcu dlaczego nie mógł zostać w szkole i dalej uczyć? Dlaczego musi opiekować się jakaś dzieciernią, która zawsze ma multum błahych problemów?
Akiko uśmiechnęła się przesłodzono. 
- Czy sensei mógłby powtórzyć? Nie usłyszałam - powiedziała z udawanym przejęciem.
- Zapytaj się kolegów - mruknął z zamiarem wejścia do stacji, lecz zielonooka nie zrezygnowała jeszcze z doręczenia nauczyciela. Ha! Mógł nie okazywać swojej niechęci tak otwarcie!
- Ale proszę pana! Oni właśnie nie chcą mi tego powiedzieć! Poza tym zawsze lepiej jest wszystko wiedzieć od nauczyciela, prawda? - Akiko czerpała niezmierną radość z niezadowolenia pana Satokawy, a jej grę aktorską nie mógłby pobić sam Johnny Depp.
Nauczyciel zamknął oczy i wypuścił gwałtownie powietrze z nozdrzy.
- Reszty nie ma, i nie będzie ich z nami, dotarło? - spytał ironicznie i spojrzał na Akiko jak na irytującą muchę, która się nie chce odczepić.
- A czy to nie miała być wycieczka integracyjna? - zdziwiła się z udawanym przejęciem.
- Bo nią jest - mruknął.
- To dlaczego nie ma ich z nami, skoro wszyscy mamy się integrować? - tym pytaniem zielonooka skutecznie zamknęła usta nauczycielowi, który wyglądał jak ryba z otwierającymi i po chwili zamykającymi się wargami.
Akiko uśmiechnęła się wredne i odeszła od sensei'a. Może jednak nie będzie tak źle? W końcu, nawet jeśli jeszcze nie dojechali, to już udało się jej dopiec panu Satokawie tak, że on będzie zły, a ona zostanie bez kary. Żyć nie umierać, racja?
Brunetka z wielkim bananem na twarzy podeszła do stojących w kolejce przyjaciół.
- Gdzie byłaś? - zapytał podejrzliwie Morty patrząc jak dziewczyna aż promienieje z radości.
- Nigdzie - oznajmiła, a po znaczącym spojrzeniu przyjaciół postanowiła jednak coś wyjaśnić - Powiedzmy, że odbyłam miłą pogawędkę z Satokawą-sensei.
Brew Anny automatycznie poszybowała do góry.
- Muszę pytać? - Akiko tyko pokręciła głową.
- To nic takiego, serio - powiedziała uspokajająco, na co blondynka westchnęła.
Nie dość, że musiała uważać aby pewna dwójka nie narobiła sobie kłopotów, to teraz dochodziła trzecia osoba. Dlaczego to właśnie Anna musiała wszystkich pilnować? Nie to, żeby narzekała na władzę, jednak czasami ma ona wielką ochotę raz na zawsze wbić im rozum do głowy. W końcu gdyby nie Kyoyama to jej przyjaciele już nieraz wpadliby w wielkie tarapaty.
Akiko uśmiechnęła się jeszcze szerzej jak zobaczyła, że ich wychowawca wchodził na stacje wielce niezadowolony.
- Akiko, kupujesz coś? - spytał Yoh.
- Jeszcze nie wiem, ale chyba kupie sobie wodę - wzruszyła ramionami nadal się uśmiechając. Coś czuła, że dobry humor zostanie jej do końca dnia.
Stali w kolejce ponad pięć minut zanim dostali się do kasy. Manta kupił sobie ciasteczka i sok, Anna również kupiła sobie ciasteczka, a Yoh kupiła wafle ryżowe i wodę, oczywiście ku niezadowoleniu szatynowi, który naprawdę miał wielką chęć na batona. Akiko natomiast zakupiła dwie butelki wody. Nie była jakoś specjalnie głodna, wiec postawiła na uzupełnianie płynów.
Przyjaciele postanowili spędzić resztę przerwy przy stoliku na zewnątrz stacji. Rozmawiali praktycznie o wszystkim i o niczym, kiedy nauczyciel zawołał nich do autokaru. Akiko wstała z uśmiechem, zadowolona, że nareszcie sobie pójdą z tej śmierdzącej i obrzydliwej stacji. Pobiegła na parking i odwracając się przodem o przyjaciół pomachała im żeby się pospieszyli. Spragniona otworzyła również swoją butelkę biorąc sporego łyka wody. Niestety postanowiła zakręcić korek w biegu, gdyż, jak wszyscy już zdążyli się dowiedzieć, Aki była naprawdę niecierpliwa.
Dziewczyna odwróciła się i z otwartą butelką wpadła na inną dziewczynę, która została oblana połową zawartości butelki. Akiko przeraziła się. Przed nią stała mokra blondynka wlepiając niedowierzający wzrok w brunetkę.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła już całkowicie zorientowana w sytuacji - Czy ty zgłupiałaś?! - wydarła się na cały głos paraliżując zielonooką.
- J-ja, j-j-ja, ja bardzo p-prze-przepraszam - wyjąkała zginając się w pół.
- Co mi po twoich przeprosinach, co?! Jesteś jakaś nienormalna! Kto cię wychował, małpy?! - przez chwilę oczy Akiko pociemniały, jednak szybko wróciły do normy, gdy wściekła blondynka pociągnęła ją do góry i uderzyła ją w twarz, a raczej zamierzała, bo jej rękę powstrzymał Yoh.
Szatyn był całkowicie poważny i patrzył smutnym wzrokiem na blond dziewczynę.
- Czy mogłabyś przestać krzyczeć na moja przyjaciółkę? - spytał wpatrując się w nią - Przecież przeprosiła.
- Jak już mówiłam, co mi po jej przeprosinach?! Ta bluzka jest markowa! Jeśli mi ją zepsuła...
- To była woda - przerwała jej Anna mierząc ja wzrokiem - Rzeczy nie zniszczą się od wody. Nasza przyjaciółka już Cię przeprosiła i nie obchodzi mnie to, jakie masz na ten temat zdanie. My już odejdziemy - oznajmiła swoim tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Przyjaciele odciągnęli dalej zszokowaną Akiko od blondynki.
- Jeszcze cię znajdę, słyszysz?! - wrzasnęła patrząc z nienawiścią na Aki - Normalnie znajdę cię i zniszczę!
Zielonooka zawstydzona uciekła do autokaru i ukryła twarz w dłoniach. Znowu coś zepsuła, a zapowiadało się tak pięknie. Pewnie teraz na pewno się nie zaprzyjaźni z Anną i chłopakami. Jednak chwila moment. Czy oni aby czasem nie nazwali jej wcześniej... Przyjaciółką?
Akiko spojrzała na wejście do pojazdu. Właśnie wchodzili Yoh, Manta i Anna. Jej przyjaciele.
- Wszystko dobrze Saji? - spytał zmartwiony Morty.
- T-tak - wyjąkała patrząc na nich wielkimi oczami.
- To się cieszę - zaśmiał się Yoh siadając na fotelu.
Anna westchnęła spoglądając na Akiko.
- Następnym razem nie uciekaj od nas - powiedziała mierząc ją srogim spojrzeniem i siadając obok niej.
Zielonooka spojrzała na nich zszokowana. To był pierwszy raz gdy która spoza jej rodziny się o nią martwił.
- Jasne - wyszczerzyła się ukazując swoje białe ząbki.
Naprawdę znalazła przyjaciół. Prawdziwych przyjaciół.

Brunerka w podskokach podeszła do rozpiski pokoi, jednak gdy znalazła swoje imię od razu zdębiała. Nie będzie w domku z Kyoyamą? Ale dlaczego?
W pośpiechu spojrzała na nazwiska osób z którymi będzie mieszkać przez kilka najblizszych dni i nagle wszystko wydało jej się jasne. Wszystkie dziewczyny z jej klasy zostały podzielone na dwa domki. Pierwsza grupa miała nazwiska od A do M, a druga od N do Z.
Zirytowana Akiko prychnęła. Kadra nawet nie postarała się z dobieraniem pokojów. Oczywiście! Najlepiej podzielić klasę na pół! Przy okazji wszyscy się zintegrują! Świetny pomysł!
Zielonooka zazgrzytała zębami, jednak po chwili przypomniała sobie gdzie jest i że będzie dzielić z pokój z kimś kogo zupełnie nie zna. Przełknęła ciężko ślinę. Może nie będzie aż tak źle?

Akiko weszła do domku patrząc na współlokatorki. Dokładnie to pięć współlokatorek. Brunetka przeraziła się. Dlaczego ich jest tam tak dużo?
Żwawym krokiem podeszła do, jak jej się wydawało, wolnego łóżka i usiadła na nim zdejmując plecak.
Domek był niewielki. Były trzy łóżka piętrowe i jedno zwykłe. Wszystkie piętrowe stały obok siebie pod ścianą, a tuż obok nich stała duża szafa. Naprzeciwko były drzwi do łazienki, pojedyncze łóżko i w kącie stał stolik i dwie ławeczki.
Brunetka wybrała to pojedyncze łóżko.
Tuż po tym jak usiadła czekało ją niemiłe zaskoczenie. Mianowicie z łazienki wyszła następna osoba, szósta, która tak całkiem nie przypadkiem zmierzała zła w stronę zielonookiej.
Zdenerwowana Akiko rzuciła przelotne spojrzenie reszcie dziewczyn, jednak każda odwróciła wzrok kiedy zauważyły jak w jej kierunku kroczyła wściekła, zgrabna blondynka z ciemnoniebieskimi oczami.
- To moje miejsce - powiedziała patrząc na Aki jak na jakiegoś natręta.
- Przepraszam, nie wiedziałam - burknęła spłoszona Akiko z zamiarem wstania, jednak tamta popchnęła ją z powrotem na łóżko.
- Zaraz, chwila. Czy to nie ty jesteś tą dziewczyną którą wylała na mnie wodę? - brunetka otworzyła szerzej oczy przypominając sobie incydent ze stacji.
I co ona teraz zrobi? A już myślała, że nigdy nie spotka tamtej dziewczyny. Przecież ona nawet w autobusie nie jechała! Była tam samochodem! Autem! Jak to możliwe, że ona jest z jej klasy?
- Odpowiadaj wywłoko, to ty prawda?! - warknęła miażdżąc młodą Saji wzrokiem.
Wtem, podczas gdy Akiko wariowała ze strachu, rozległo się pukanie do drzwi i skrzypienie zawiasów.
- Przepraszam za najście, czy zastałem Akiko? - zapytał jakiś głos.
Aki nie wiedziała kto to może być i po co ją woła, ale nie zawracała sobie tym głowy bardziej skupiona na morderczym spojrzeniu niebieskich tęczówek.
- O jesteś! - oznajmił Yoh łapiąc ją za ramię i pomagając wstać Akiko, która zdezorientowana patrzyła tylko na niego wielkimi oczami.
- Asakura-kun?
- Tak - uśmiechnął się promiennie - Chodź, muszę ci coś pokazać - w jego oczach pojawiły się figlarne iskierki gdy ciągnął zielonooką do wyjścia.
- Ale... - zaczęła, jednak widok wesołego szatyna skutecznie zamknął jej usta.
- Po prostu chodź! - zawołał i trzymając ją za rękę wyszedł z nią na dwór.
Tymczasem w domku numer trzy wszystkie dziewczyny omijały szerokim łukiem tykającą bombę o imieniu Tsubasa Yuuka.


~~~~~~~~~~

Przepraszam Was bardzo! Wiem, że rozdział miał być w niedziele, jednak miałam dużo na głowie, no i nie wyszło >.< Tak szczerze to byłby już wczoraj, ale zasnęłam xC I takim to sposobem wracamy do dzisiaj. Mam nadzieję, że za bardzo się nie gniewacie, zwłaszcza, że na tą część czekaliście dwa tygodnie 
Tak tyko dodam, że z racji tego, że na 16 mam zajęcia dodatkowe, a chciałam by post był jak najszybciej, wrzucam go teraz, więc jeśli są jakikolwiek błędy to spokojnie, jeszcze dzisiaj poprawię :)
To chyba na razie tyle. Następny rozdział już normalnie, chyba, że bym się nie wyrobiła to wtedy z małym poślizgiem jak dzisiaj ;P
Pozdrawiam

Aria

wtorek, 30 sierpnia 2016

Rozdział 5. Wycieczka?

- Wycieczka szkolna? - zapytała zdziwiona Akiko przecierając zaspane oczy. 
Właśnie zaczęła się długa przerwa, a że Saji nigdzie nie widziała Anny postanowiła się przysiąść do chłopaków. Wbrew temu co inni mówili o Kyoyamie, Akiko zaprzyjaźniła się z nią. No, może to jednak za mocne słowo. "Zakumplowała się" raczej lepiej pasuje. Bynajmniej tak myślała. Dziewczyny złapały tę nić porozumienia jakiej zawsze brakowało Aki. I pomyśleć, że gdyby Yoh nie zagadał do niej pierwszego dnia szkoły, ona nigdy by nie poznała Anny.
- Tak, będzie w następny weekend. Jak to możliwe że o tym nie wiedziałaś Saji-san? - zdziwił się Morty odrywając wzrok od kartki z programem.
-To normalne, jeśli się śpi na lekcjach - rzekła Anna.
Przechodząc obok nich trzasnęła Yoh po głowie teczką, którą trzymała w rękach, po czym ruszyła odłożyć dokumenty na biurko nauczyciela.
- Ja nie śpię! - szatyn, który spał z otw
artymi oczami, automatycznie poderwał się do góry, jednak od razu tego pożałował, bo wstając zapomniał, że był w ławce. Takim to sposobem nie mogąc wyprostować nóg z rozmachem upadł z powrotem na siedzenie uderzając się czołem w ławkę, dodatkowo stając stopą pod nóżką krzesła - Ała! - krzyknął wyciągając swoją biedną kończynę spod siedziska - Nie róbcie mi tak nigdy więcej T.T
Morty i Aki roześmiali się.
- A co takiego zrobiliśmy? - zapytała teatralnie Akiko rozszerzając oczy i łapiąc się za serce.
- Nieważne - burknął kładąc głowę na ławce - Spaaaaać...
- Ty to ciągle byś spał - parsknęła Akiko.
- I kto to mówi - powiedziała blondynka siadając w swojej ławce i zaczynając coś wypełniać w zeszycie.
- A! Właśnie! Wracając do tematu. O co chodziło z tą wycieczką? - Aki przekrzywiła głowę w bok wpatrując się w Mante.

Morty westchnął.
- Saji-san, nie, że cię obrażam czy coś, ale jesteś taką idiotką czy tylko udajesz?
- Yyyy, to nie jest odpowiedz na moje pytanie - stwierdziła Akiko z wyrzutem. 
- To jest wycieczka edukacyjna dla wszystkich pierwszych klas. Ma na celu zintegrować wszystkie klasy czy coś w tym stylu - blondynek wzruszył ramionami - Ogółem to przez weekend będziemy spali w małych domkach w pobliskim lesie.
- Aha - skwitowała Aki - A ja też muszę iść? - spytała z nadzieją wypisaną na mordce.
- Tak... Jak już mówiłem idą wszyscy z pierwszych klas. Nawet wychowawcy - brunetka jęknęła - Coś się stało?
- Czyli ten burak też jedzie? - skrzywiła się.
- Jaki burak? - spytał już w pełni rozbudzony Yoh.
- Zapewne nasz matematyk - rzekła Anna nie przestając pisać w zeszycie - Mam rację?
- Taaa... Nie lubię tego idioty - naburmuszyła się dziewczyna.
- A ktoś go lubi? - spytała Anna odwracając się i podnosząc jedną brew.
Manta zdziwił się. O co im chodziło? Czy ich wychowawca był taki zły?
- Macie coś przeciwko panu Satokawie?
- Nie, nic. Oprócz tego, że jest totalnym dupkiem to nie - prychnęła Akiko.
- A-aha - odparł skołowany Morty. Naprawdę nie wiedział, dlaczego tak nie lubią ich nauczyciela, ale uznał, że nie chce wiedzieć za co - Nie ważne - powiedział podając brunetce kartkę z programem - Masz, przejrzyj sobie.
Akiko wzięła ostrożnie papier i zaczęła czytać. Mieli sami sobie gotować, był jeden wielki budynek jako łazienka, oczywiście podzielony na część damską i męską, było ognisko, tor przeszkód, podobno nauczyciele mieli zorganizować podchody. Saji zdziwiła się. Myślała, że będzie gorzej, a tutaj co? Ma nawet szansę wykazać swoje zdolności kulinarne! Uśmiechnęła się i chciała już oddać kartkę Mancie, kiedy ten pokręcił głową.
- Weź ją sobie, ja mam jeszcze jedną.
- Dziękuję - powiedziała uradowana dziewczyna. Chciała pokazać program Toshi'emu.
Zadzwonił dzwonek i wszyscy wrócili na miejsce. Zaczynała się chemia.
Po drodze do domu, Aki szła tylko z Yoh. Kyoyama musiała wyjątkowo zostać jeszcze chwilę w szkole, a Manta chciał się pouczyć do zbliżającego się sprawdzianu. Szatyn postanowił odprowadzić Akiko, z racji tego, że wyjątkowo miał czas i to na pewno nie dlatego, że Anna zapomniała mu dać rozpiski treningu. Nie, w ogóle.
- Łał, mieszkasz dość blisko mnie - zdziwił się Yoh skręcając w uliczkę po prawej.
Stanęli przed domem Akiko. Asakure zaskoczyła wielkość domu, jednak patrząc na swój, postanowił się nie odzywać.
- No, mniej więcej dlatego Toshi pozwala mi wracać późnymi godzinami od was. Co prawda zdarza się to rzadko, ale... - szatyn zmarszczył brwi.
- Kim jest Toshi? - spytał akurat wtedy gdy wesoły Toshiyuki w fartuszku otworzył szeroko główne drzwi wskazując chochlą Akiko.
- Najwyższy czas! - powiedział podpierając się pod boki - Jeszcze chwila, a ramen by wystygnął - marudził.
- To jest Toshi - dziewczyna przedstawiła niebieskookiego - To mój starszy brat.
- Aha. Ja jestem Asakura Yoh, miło mi poznać - szatyn uśmiechnął się szeroko po czym podał dłoń starszemu koledze.
- Saji Toshiyuki, co pewnie zdążyłeś się domyślić - chłopak mrugnął i uścisnął rękę - A teraz chodźmy jeść! - pociągnął za sobą zdezorientowanego Yoh wchodząc do domu.
Akiko zaśmiała się po czym również wkroczyła do domu.


- Itadakimasu!
Asakura siedział przy stole trzymając w ręku pałeczki i patrząc na jedzące rodzeństwo. Jak on dał się tak wrobić? A no tak. Przez pewnego siedemnastolatka, który nawet nie dopuszczał do siebie myśli, że chłopak nie zje z nimi, a co dopiero, że sobie pójdzie. Zanim się obejrzał posadzono go przy stole i podano mu obiad. O rany, wiedział, że Anna go zabije jak nic. Nie dość, że nie przygotował nic do jedzenia to nie poszedł na trening. Westchnął po czym zaczął zajadać ramen. W końcu nie na co dzień może jeść takie dobroci, prawda?
- Coś nie tak? - spytał Toshi, gdy zauważył jak Yoh wzdycha.
- Nie nic, tylko dzisiaj była moja kolej przygotowania obiadu, więc Anna może być zła - zaśmiał się żałośnie.
- Anna? Kim jest Anna? - spytał się szatyn.
- To Kyoyama-chan, mówiłam ci, że mieszkają razem - wytłumaczyła Akiko, po czym dalej zajadała się zupą.
- Aha. Chcesz możesz zabrać trochę do domu - błękitnooki wzruszył ramionami - I tak mamy tego za dużo na dwie osoby.
- Naprawdę?
- Pewnie. Miało zostać na jutro, ale mogę zrobić coś innego - Toshi uśmiechnął się - Możesz wziąć nawet dwie porcje.
Yoh popatrzył na kolegę jak na zbawcę całego świata i złapał go za ręce.
- Dziękuję, o Łaskawco! - powiedział podczas gdy łzy ulgi spływały po jego policzkach.
- Masz zabawnych przyjaciół Aki! - odparł rozbawiony Toshiyuki.
Po obiedzie rozpromieniony Yoh podziękował i zwinął się pod pretekstem treningu. Co dziwniejsze rozpromieniony chłopak zmienił się nie do poznania za bramą - mianowicie  - uśmiech nie zszedł z jego twarzy, jednak łzy znowu pomoczyły jego policzki. Akiko bała się, że do końca dnia skończą mu się płyny w ciele.
Tymczasem Toshi usiadł na kanapie i odrzucił głowę do tyłu zamykając oczy.
- Coś się stało? - spytała zaniepokojona Akiko wchodząc do salonu.
- Nie, nic. Tylko głowa mnie zaczęła boleć - chłopak spojrzał swoimi błękitnym oczami na Akiko, jednak zamiast wesołych iskierek dziewczyna widziała tylko lód. Lód mrożący krew w żyłach. Aki przeszły dreszcze.
- P-przynieść ci jakieś tabletki? - zaoferowała.
- Nie dziękuję, ale... Nie już nic - wymusił uśmiech.
- Przyniosę Ci wody - oznajmiła brunetka i nie chcąc słyszeć odmowy szybko poszła do kuchni.
Zastanawiała się czy to co widziała to prawda, czy tylko jej wyobraźnia. Nigdy wcześniej nie zauważyła takiego czegoś u Toshi'ego. Nawet jak był zmęczony. Aki nie miała zamiaru więcej patrzeć na ten beznamiętny wzrok.
Szybko wlała zimnej wody z kranu do szklanki i ruszyła do brata.
Podając mu picie usiadła obok, spoglądając na niego badawczo.
- Dziękuję - wypijając zawartość za jednym razem odłożył szklankę na ławę i zaczął wpatrywać się w wyłączony telewizor.
- Mam takie wrażenie... - wypalił, jednak szybko z tego zrezygnował - Nie, nieważne to głupie.
- Na pewno nie jest to głupie - stwierdziła poważnie Akiko - Powiedz.
- Ech... Po prostu mam wrażenie, że skądś znam tego chłopaka - Aki zmarszczyła brwi. - Widzisz? Mówiłem, że to głupie - odparł zakrywając oczy dłońmi - Idę na górę.
Akiko obserwowała jak Toshiyuki wstaje i wspina się po schodach. Wciąż miała w głowie obraz jego oczu. Co takiego mogło się stać, że w ciągu dosłownie kilku minut z roześmianego chłopaka stał się... No właśnie. Jaki się stał? Markotny? Nieszczęśliwy? A może...
Akiko potrząsnęła gwałtownie głową chcąc wyrzucić z niej pesymistyczne myśli.
Nie może przecież teraz tak myśleć.
Nie teraz gdy wszystko zaczęło się powoli układać.


Yoh stał przed drzwiami do swojego domu. Wejść czy nie wejść? A jeśli Anna już jest? Ona na pewno już tam była. Asakura mógłby się założyć, że ona tam jest. Co mógł w takim razie zrobić? Nie miał pojęcia. Wiedział tylko, że im dłużej stoi tym coraz bardziej ciepły posiłek parzy mu dłonie.
Szatyn odetchnął głęboko. Spokojnie - powtarzał sobie - przecież nic takiego się nie stało, prawda?
Właśnie miał przezwyciężyć swój strach wchodząc jednak do domu, gdy drzwi same się otworzyły dając piękny widok na wściekłą blondynkę.
- Ja wszystko wyjaśnię! - krzyknął od razu wpatrując się z przerażeniem w jej ciemne jak czarna dziura oczy.


Jeden trening, wyjaśnienia i mycie podłóg później Anna zaprosiła Yoh na kolację. Podgrzała ramen, które zrobił Toshiyuki, bo po co miała sama się wysilać skoro i tak już było jedzenie? Zwłaszcza takie które nie dość, że dobrze pachniało i smakowało, to jeszcze było na ciepło. Coś takiego zdarza się w tym domu nieczęsto biorąc pod uwagę talent Asakury.
Kyoyama usiadła przy stole cierpliwie czekając na Yoh, który właśnie wlekł się przez korytarz. Po tym jak poczuł zapach wydobywający się z kuchni oczy mu się zaświeciły, a sam tak przyspieszył, że nawet sam nie zauważył kiedy pierwszy kęs posiłku wylądował w jego ustach.
- Pyyyyyszne! - oznajmił z pełną buzią.
- Kultury trochę - blondynka patrzyła z politowaniem na chłopaka, który jadł tak jakby głodował od co najmniej tygodnia - To skąd masz to jedzenie?
- Toshiyuki mi dał - uśmiechnął się szeroko jak to tylko on potrafi, po czym wypił resztę zupy z miski.
Anna uniosła jedną brew.
- To starszy brat Akiko - wyjaśnił domyślając się o co chodzi Kyoyamie - Tak się cieszył, że Akiko ma przyjaciół, że od razu jak mnie zobaczył to wciągnął mnie do domu i nie chciał wypuścić - zaśmiał się cicho - Lubię go - oznajmił ze szczerym i niewinnym uśmiechem na twarzy.
Blondynka westchnęła. Nie to, że nie wierzyła słowom Asakury. Wręcz przeciwnie. Była pewna, że on jej nigdy nie okłamie. Problem w tym, że szatyn zbyt łatwo ufał ludziom. Co nie znaczy, że Anna podejrzewała o coś Toshiyuki'ego, co to, to nie! Jednak sam fakt, że już po pierwszym spotkaniu z nim, Yoh uznał go za przyjaciela lekko ją niepokoiła. Bo oczywiście wiedziała, że chłopak uznał go za przyjaciela. Nie trzeba być geniuszem aby to zauważyć.
Czarnooka powoli dokończyła swoją porcję patrząc na wiercącego się właściciela mandarynkowych słuchawek.
- No idź już - mruknęła zbierając naczynia.
Szatynowi banan wkradł się na twarz, a po chwili słychać było tylko krótkie "wychodzę " i trzaskanie drzwiami. W końcu dzisiaj była premiera nowej płyty Boba - ulubionego wokalisty Yoh.
Anna westchnęła ponownie, po czym zabrała się za mycie naczyń. W końcu może zrobić ten jeden jedyny wyjątek raz na jakiś czas.
Następnego dnia zwarta i gotowa na wycieczkę Akiko wmaszerowała do sali lekcyjnej. Z wielkim uśmiechem na twarzy, którego jeszcze nikt z 1C u niej nigdy nie widział, kroczyła między ławkami w kierunku swojej paczki. Po tym jak usiadła na ławce Manty uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- To kiedy wyjeżdżamy? - spytała, a zdradliwe ogniki w jej oczach mówiły wszystko za siebie. Akiko nie mogła się już doczekać tej wycieczki.



~~~~~~~~~~

Na początku przepraszam, że rozdział jest spóźniony i taki krótki. Niestety dopadła mnie gorączka, która utrzymuje się od soboty do dzisiaj, a nie chciałam, aby post był przedłużany na siłę. 
Z ogłoszeń mam jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że kolejny rozdział nie będzie w tą niedziele tylko w następną,  czyli jedenastego września. Druga odnosi się do częstotliwości postów. W roku szkolnym postaram się nadal wrzucać je co tydzień, jednak, jak wiadomo, nie zawsze może się to udać. W związku z tym, jeśli pewnego dnia nie opublikuję rozdział to należy się go spodziewać w następnym tygodniu. 

Ok,  to tyle z ogłoszeń parafialnych. Teraz wracam sobie do łóżeczka z nadzieją, że spodoba się post ;*Pozdrawiam



Aria


PS Przepraszam też za wszelkie błędy, ale nie mam już siły wszystkiego sprawdzać. Obiecuję, że to poprawię jak tylko poczuje się lepiej. 
PS2 Chyba już wszystko poprawiłam, ale jeśli byłyby jeszcze jakieś błędy to proszę mi powiedzieć. A jeśli chodzi o przecinki to mam z nimi problem od podstawówki więc jak go nie będzie czy cuś to spokojnie, nadal się o nich uczę xD

niedziela, 21 sierpnia 2016

Rozdział 4. Wizyta w Funbai Onsen

Akiko! Uwaaagaaa! - wykrzyknął Yoh wchodząc do domu. 
Właśnie niósł swoje dużo kilogramowe ciężarki. Akiko nie wiedziała ile dokładnie miały kilogramów, lecz jak jeden wypadł to złapała go w locie i od razu ugięła się pod jego ciężarem. Reszta ciężarków również pospadała z jego rąk tworząc wielki huk który od razu przywołał Anne.
– Czy mogę wiedzieć co ty robisz? - spytała z lekko drgającą brwią.
– A tak jakoś wyszło - odpowiedział i uśmiechnął się rozbrajająco. Bynajmniej jak dla Aki, która nie widzi go na co dzień.
– Posprzątaj to. A ty - zerknęła złowróżebnie na Akiko - masz iść za mną - zażądała.
Aki na chwilę zamarła. Czyżby Anna zauważyła rysunek? Brunetka przełknęła głośno ślinę po czym z miną skazanego na śmierć ruszyła za dziewczyną. Po co ona właściwie to robiła? 
Właśnie była sobota. Dzień wcześniej blondynka udzieliła młodej Saji pierwszą lekcję angielskiego i szczerze mówiąc to były zarazem najcięższe i najbardziej pomocne dwie godziny w jej życiu. Pierwszy raz tak mocno harowała by się czegoś nauczyć. 
Tak więc dziewczyna miała w planach odpoczynek na cały weekend i przygotowanie się do poniedziałku, a tu nagle BUM! Anna dzwoni. Saji ma przyjść do niej o trzynastej. A skąd Kyoyama w ogóle ma numer zielonookiej? Akiko sama nie wie czy chce to wiedzieć.
Blondynka zaprowadziła zielonooką do swojego pokoju i usadziła ją przy biurku. Sama zaś wygrzebała jakieś kartki z szuflady i podała je Aki.
– Rozwiąż to. Wracam za piętnaście minut. Mają być zrobione - rzekła i wyszła z pokoju. 
Brunetka odetchnęła z ulgą. Przyszła tu na naukę. Na naukę. Nie dlatego, że Anna chciała ją ukarać za mazanie po jej ścianach. Odetchnęła głęboko i spojrzała na zadania.
– O w ciapkę - jęknęła patrząc na pięć kartek zadań po obu stronach - chyba jednak to jest kara.

W ciągu pięciu minut zrobiła jedną kartkę. W ciągu następnych pięciu minut zrobiła kolejną. A w następne pięć minut zrobiła następną. W sumie to w piętnaście minut zrobiła trzy kartki spiesząc się jak szalona. Jednak mimo swojego przyspieszenia ciągle zostawały jej dwie kartki. Wzięła do ręki czwartą kartkę. Przeczytała pierwsze zadanie. Nie miała czasu go rozwiązać. Drzwi się otworzyły. 
Anna. 
Ona wróciła. 
Ruszyła do biurka powolnym krokiem. 
Aki zamarła. Nie zdążyła rozwiązać zadań. Nie zdążyła. Nie zdążyła! Pot zaczął jej się lać z czoła. Co mogła zrobić? Kyoyama była coraz bliżej. Zostały jej dwa kroki, podczas gdy mózg Akiko pracował na najwyższych obrotach. I gdy już miała się poddać - wymyśliła. Wymyśliła genialny pomysł na uniknięcie kary za nie zrobienie zadań. Udała, że chce odłożyć ołówek i "przypadkiem" potrąciła czarny jak smoła tusz. Substancja wylała się całkiem "przypadkiem" brudząc kartki, biurko oraz jeansowe spodnie Akiko. No cóż. Spodnie w porównaniu z życiem wydawały się jakoś mało istotne. 
Dziewczyny szybko zareagowały. Anna przyniosła jakiś papier, rzuciła go trochę Akiko i zaczęła tamować tusz spływający z biurka. Zielonooka natomiast zaczęła ścierać ten z podłogi. Szybko się z tym uwinęły, jednak na drewnie zostały czarne ślady. 
Brunetka zaczerwieniła się aż po końcówki uszu. Nie myślała, że skutki będą aż tak widoczne. Zawstydzona zgięła się w pół.
– Przepraszam! Naprawdę bardzo mi przykro!
Anna westchnęła starając się powstrzymać swoją żądze mordu.
– Pójdziesz do sklepu kupić coś na te plamy.
– Hai! – krzyknęła Akiko po czym wyszła z zawieszoną głową za blondynką.
Dziewczyny zeszły na parter. Kyoyama dała zielonookiej pieniądze i kazała jej iść kupić odplamiacz do drewna. Sama zaś poszła na górę nie zdradzając Akiko celu. Brunetka westchnęła i wyszła z zajazdu.
Kierując się w stronę hipermarketu zdała sobie sprawę, że najbliższy znajduje się około czterdzieści pięć minut drogi od domu Anny. Jęknęła. W tym wypadku nawet biegnąc, dotarcie zajmie jej około dwadzieścia minut, same zakupy około piętnaście, stanie w kolejce kolejne piętnaście i powrót dwadzieścia pięć. Nie miała tyle czasu! Chciała zdążyć do domu na swój ulubiony serial!
Akiko stanęła. No własne. Dom. Oczy jej się rozszerzyły, gdy przypomniała sobie jak Toshi skarżył się, że kupili za dużo odplamiacza do drewna na tak małą plamę. Zielonooka rozejrzała się gorączkowo i uśmiechnęła się. Chyba szczęście było po jej stronie. Szybko weszła w uliczkę po lewej stronie i już po kilku minutach była w swoim domu.
– Ej! Onii-chan! Gdzie jest odplamiacz do drewna?! - krzyknęła na wejściu na szybko zdejmując buty.
Pobiegła do pokoju brata i stając przed drzwiami zaczęła pukać jak szalona.
– Już! Wystarczy, słyszę! Jeszcze nie ogłuchłem! Czego chcesz?!
– Mogę wejść?! – wrzasnęła Aki przykładając ucho do drzwi.
– NIE DRZYJ SIĘ!!! – zielonooka odruchowo odsunęła się od drzwi na jakiś metr.
– To mogę wejść? – zapytała niepewnie.
– A właź se – burknął chłopak.
Akiko zadowolona weszła do pokoju brata. Zaciekawiona rozejrzała się. Jak ostatnio tam wchodziła nie było tak samo. Toshiyuki pofatygował się nawet przemeblowaniem. Kiedyś stojące łóżko pod oknem, teraz było dosunięte do rogu pokoju po lewej stronie. Tuż obok łóżka stała szafka nocna. Na przeciwko znajdowała się wielka półka na książki w większości poświęcona mandze i figurkom. Po prawej stronie pokoju tuż obok okna, pod którym mieściło się biurko, stała szafa. Wszystkie meble były czekoladowe. Dodatkowo na granatowych ścianach wisiało duuuużo plakatów. Mnóstwo plakatów. Dodatkowo wszystkie o tematyce anime. 
Aki westchnęła. Raczej nikt by się nie spodziewał po jej bracie, że jest takim otaku. Już prędzej myśleliby, że to ona jest takim maniakiem. Otóż - owszem, lubi oglądać anime jednak bez przesady. Nie będzie się podniecać jakimś plakatem A4. 
Zażenowana podeszła do czerwonego kokonu zwiniętego na łóżku. Jedną ręką złapała za kołdrę i ściągnęła ją jednym ruchem pokazując światu bokserski brata. Toshi jęknął i założył poduszkę na głowę.
– Zgaś światło.
– Nie umiem zgasić słońca - zielonooka wyszczerzyła się. Jak ona lubiła drażnić brata! Zaraz jednak spoważniała. Nie zapomniała po co tam przyszła.– Potrzebuję płynu.
– Że co?
– Płyn. No wiesz. Do drewna.
– Chodzi ci o odplamiacz? – zielonooka żywiołowo zaczęła kiwać głową – A po co ci on? – chłopak spytał szczerze zaciekawiony. Czyżby Aki znowu bawiła się mieszaniem farb?
– No bo wylałam atrament i tak jakoś no...
– Została plama.
– No – burknęła.
Toshiyuki westchnął.
– Gdzie ona jest? – zapytał przykrywając się kołdrą – Później ją zetrę.
– Chcesz iść do Kyoyamy-chan?
– Tak, tak – mruknął zasypiając, by po chwili zerwać się na równe nogi – Że co?! – brunetka przechyliła głowę w prawo.
– Co, co?
– Co ty tak właściwie zrobiłaś?!
Akiko opowiedziała w skrócie szatynowi swoją wizytę u Anny. Niebieskooki jęknął.
– Wiesz, że jesteś głupia?
– Tak, tak – Aki machnęła ręką – Kiedyś już to przerabialiśmy. To co? Gdzie ten płyn?
– Odplamiacz.
– Właśnie, a co powiedziałam?
– Powie... – Toshi urwał zrezygnowany – Nieważne. Odplamiacz znajdziesz w schowku pod schodami.
– Dzięki! – banan wpłynął na jej usta, kiedy wybiegała z pokoju, podczas gdy jej brat padł jak długi na łóżko.
– Nareszcie spokój – mruknął w poduszkę, zaraz przed tym jak zadzwonił budzik – Och, no błagam!
Tymczasem Akiko już penetrowała schowek. Przez te kilka krótkich minut zdążyła wywalić na dywan całe dwie półki chemikalii i właśnie zrzucała rzeczy z trzeciej półki. Na nieszczęście - oczywiście Toshi'ego, bo zapewne on będzie później tam sprzątał - buteleczka upragnionego płynu znajdowała się na szarym końcu najniższej półki. Aki niewiele się przejmując schowała odplamiacz do kieszeni swoich krótkich spodenek, by następnie brać co leci do rąk upychając wszystkie wyszukane roztwory byleby nie wypadły. Z uśmiechem na mordce zamknęła drzwi schowka i poleciała do Anny.
W taki oto sposób Akiko wróciła do Funbari Onsen w piętnaście minut. Jak tylko przekroczyła próg domu zauważyła zszokowanego Morti'ego.
- O mój Boże, jesteś szamanem?! Szamanem, prawda?! - wykrzyknął blondynek upuszczając garnki.
- Yyyyy... Że co?
- Akiko jest szamanem? Ale super -powiedział Yoh wychylając się z salonu - Od kiedy?
- Co? Ale ja...
- Kiedy zamierzałaś nam powiedzieć, co? - szatyn uśmiechnął się przyjacielsko - Masz swojego ducha stróża?
– Kiedy ja...
– Przyprowadzisz go kiedyś? – zapytał Yoh z gwiazdkami w oczach – Jaki on jest? Silny? Pewnie tak, sądząc po tobie – chłopak roześmiał się ciepło.
– Yyyy?! – zawstydzona i zdezorientowana brunetka zarumieniła się wściekle.
– Dajcie jej już spokój – jak to ostatnio często bywało Anna znowu uratowała dziewczynę z opresji – za znęcanie się nad Saji macie teraz zrobić wszystkie te czynności które przypisałam wam na jutro. TERAZ – powiedziała tym swoim tonem nieznoszącym sprzeciwu. Do tego dołączyć mroczną aurę widniejącą wokół niej, a da to piękny obrazek na tamtą sytuację.
Morty automatycznie krzyknął "Tak jest Anna-san!" i już go nie było. Natomiast Yoh zaczęły płynąć rzewne łzy po policzkach.
– Co ja takiego zrobiłem? - spytał żałośnie powoli wlokąc się w stronę wyjścia. Kyoyama za to postanowiła nie zawracać sobie nim głowy i jej surowy (groźny) wzrok padł na Akiko. Zielonooką przeszły dreszcze.
– Saji-san.
– T-tak? - wydukała dziewczyna.
– Sądziłam, że będziesz o wiele później - powątpiewała blondynka.
Aki odetchnęła z ulgą. Już myślała, że będzie gorzej czy coś. A tu co? Chodziło tylko o to coś do drewna! Akiko jednym zwinnym ruchem wyciągnęła butelkę z kieszeni i pokazała etykietkę czarnookiej z uśmiechem. Po chwili wyciągnęła również pieniądze z drugiej kieszeni i włożyła obie rzeczy w ręce Kyoyamy.
– Przypomniałam sobie, że niedawno sama w domu poplamiłam podłogę farbami, więc skoczyłam do domu i wzięłam to co zostało.
Blondynka spojrzała podejrzliwie na dziewczynkę po czym westchnęła i zawołała Mante. Chłopak przyszedł, zabrał płyn i poszedł po schodach na górę.
- W takich okolicznościach nie ma sensu dłużej cię uczyć. Możesz iść.
- Co? - Akiko zawalił się cały świat 
- T-to nie będziesz mnie już uczyć? - spytała żałośnie. Co ona powie Toshi'emu?
Anna przewróciła oczami. Nie chciała już tracić sił na denerwowanie się 
- Nie, na dzisiaj koniec. Możesz już iść do domu.
- Ahaaa... - Aki odetchnęła z ulgą.
- Anno! Twój serial się już zaczyna! - krzyknął Yoh z salonu. 
Tylko co on tam robił? Nie wiadomo, jednak żyłka na czole blondynki mówiła, że to nie jest to zadanie, które mu przydzieliła na jutro. Młoda Saji rozszerzyła szeroko oczy.
- Która godzina?!
- Za piętnaście druga - odpowiedziała Anna.
- O, nie! Spóźniłam się! - przeraziła się dziewczyna w biegu zakładając buty - Poczekaj na mnie Kate! Już do Ciebie lecę!
Całej akcji z politowaniem przyglądała się blondynka i szatyn wychylający głowę z pomieszczenia. 
- Poczekaj - zielonooka przeskakując z nogi na nogę zatrzymała się w progu - Możesz obejrzeć u nas - Yoh uśmiechnął się rozbrajająco i zniknął w pokoju. Tuż za nim podążyła Anna, najpewniej żeby go ochrzanić, bo zaraz po ich zniknięciu słuchać było dźwięk spadającego na ziemię przedmiotu. 
Przez chwilkę Akiko rozważała wszystkie za i przeciw oglądaniu serialu w domu rówieśników, lecz po chwili zdała sobie sprawę, że nie ma co tracić czasu i ekspresowo, znowu, zdejmując odzienie dziarskim krokiem wkroczyła do salonu gdzie biedny Yoh leżał na podłodze z guzem na głowie. Nad nim stała blondynka z niezwykle pulsującą żyłką na czole. Dziwnym trafem tuż obok twarzy chłopaka leżały jego ciężarki. Czyżby spadły? Może dlatego Aki słyszała hałas? Ale skąd mogły spaść? 
Brunetka postanowiła to olać i trochę skrępowana usiadła na kanapie. Anna zmierzyła ją dziwnym wzrokiem, jednak po chwili dosiadła się do niej i obie z zaangażowaniem obserwowały wydarzenia lecące w telewizji.
Po jakiś pięciu minutach do pokoju wszedł zmachany blondynek pomagając najpierw wstać przyjacielowi, a potem umiejscawiając się na fotelu. Szatyn za to klapnął sobie na oparciu mebla obok Manty.
Przez pierwszą chwilę wszystko było spoko, dopóki chłopaki nie usłyszeli chrupania. Zauważyli wtedy, że otóż Akiko usiadła na ulubionym miejscu Anny, zajadała się jej ulubionymi ciasteczkami oraz negatywnie komentowała głośno zachowanie ulubionej bohaterki Anny z serialu. 
Przyjaciół przeszły dreszcze i zaczął lecieć im pot po skroniach. Obawiali się, że zaraz zamiast zwykłej blondynki pojawi się tam rozszalały demon, który zniszczy wszystko na swojej drodze. Przerażeni objęli się dygocząc.
- Sądzę, że masz złe podejście do Tiffany. To że jest taka chłodna i niedostępna nie oznacza to, że nie może się martwić o brata - oznajmiła Anna nie odrywając wzroku od telewizora. 
- Hę? - zdziwieni Yoh i Manta najpierw przestali się trząść, by po chwili wytrzeszczyli oczy na blondynkę.
- Ale w ogóle tego nie okazuje! Ja wiem, że można kreować swoją postać przy ludziach, ale ona nawet jak ich nie ma to jest taka sama! - sprzeciwiła się Saji wyrzucając ręce w powietrze na dowód swej frustracji.
- Trzeba się przyglądać szczegółom - powiedziała Kyoyama sięgając po herbatę.
Akurat wtedy Tiffany przyszła do Kate grożąc jej, że jak tylko znowu będzie się kręcić wokół Dereka - zniszczy ją. Dodatkowo pokazali jej przeszłość jak kiedyś za bardzo zaangażowała się w nie swoje sprawy przez co jej chłopak poszedł do poprawczaka, a najlepsza przyjaciółka do pychiatryka. Bardzo to przeżyła i nie chciała żeby podobna historia przytrafiła się jej bratu.

Akiko siedziała zszokowana pozwalając swoim kończynom swobodnie opadać. Jeszcze podczas napisów końcowych emocje u niej nie opadły, tak więc siedziała teraz z szeroko otwartymi oczami i szczęką na podłodze.
- A-ale jak to? - spytała nieprzytomnie nie mogąc oderwać wzroku od telewizora - Nie wierzę! Jak mogłam się tak pomylić!
Załamana brunetka upadła na podłogę użalając się nad sobą.
- Jaka ja głupia...
Podczas jej jakże teatralnym wystąpieniu reszta osób w pomieszczeniu patrzyła na nią ze zdziwieniem. To naprawdę była ta Saji Akiko którą znali? I wtedy nagle zielonooka poderwała się do siadu patrząc z błyskiem w oczach na Anne.
- Proszę, naucz mnie tego! - widocznie Akiko musiała tak zdezorientować blondynkę, że ta spojrzała na nią niepewnie. 
Akiko zamarła. Czy zrobiła coś nie tak? W pamięci usiłowała znaleźć ten brakujący szczegół, który myślała, że jej umknął. Już powoli sztywniała ze stresu, kiedy olśniło ją. Czy naprawdę zapomniała o tak ważnej czynności? Czy naprawdę tego nie zrobiła? Czy naprawdę nie mówiła swojego imienia? 
Aki zbladła przekopując nieudolnie swoje wspomnienia.
- Naprawdę się nie przedstawiałam?! - spytała przerażona na głos, podrywając się do góry. Dziewczyna stanęła na baczność po czym skłoniła się w pół - Jestem Saji Akiko, miło mi Was poznać! - powiedziała na jednym wdechu.
Nastąpiła cisza, którą przerwał Yoh. Mianowicie - nie mogąc dłużej wytrzymać wybuchnął śmiechem. 
- Wiesz co Akiko? Jesteś chyba najzabawniejszą osoba jaka w życiu spotkałem! - stwierdził szatyn trzymając się za bolący od śmiechu brzuch.
- Co? Ale, dlaczego? - Akiko przechyliła głowę w prawo.
Anna westchnęła. Już rozumiała sytuację w której się znalazła. 
- Saji-san - rzekła spoglądając na Akiko, którą na dźwięk swojego nazwiska skierowała swoją uwagę na czarnooką - Do której mogłabyś dzisiaj u nas zostać?
Akiko zdziwiła się. Skąd to pytanie? 
- Nie wiem - wzruszyła ramionami - Pewnie mogę zostać do której chcę, jutro przecież niedziela.
- To świetnie - Anna uśmiechnęła się przerażająco. 
Yoh, Morty i Akiko przełknęli ślinę.
- Em, a to dlaczego? - spytała nieśmiało brunetka.
- Przecież zadania się same nie zrobią.
Akiko zbladła.
- Och! Co za koszmar! - zielonooka złapała się za głowę - Zapomniałam, że muszę pomóc bratu w... Czymś tam! Cóż poradzić! Muszę iść! - dziewczyna z prędkością światła dostała się do przedpokoju i założyła odzienie - Dziękuję za dzisiejszą pomoc! Do poniedziałku! - krzyknęła i po chwili słuchać było trzaśnięcie drzwi.
Yoh się roześmiał. 
- Kto by pomyślał, że taka jest naprawdę! -powiedział.
- Doprawdy - Kyoyama wstając złapała się za biodra - Nie dość, że jej pomagam to jeszcze ucieka.
- No już, spokojnie Anno - szatyn uśmiechnął się - Chociaż już nikogo nie udaje! 
Blondynka westchneła. Wiedziała, że Asakura ma rację. Jednak to nie oznaczało, że mu to powie. Broń Boże! Również nie oznaczało tego, że Akiko ominą te ćwiczenia, które dla niej przygotowała.
- Mogę o coś spytać? - odezwał się Manta - Czemu Saji-san zachowywała się tak dziwnie?
Anna i Yoh wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
- Nie o to chodzi Morty, Akiko po prostu była sobą - rzekł szatyn nadal uśmiechając się szeroko.
- Jak to?
- Tak to. Normalnie zwracała się do nas z dystansem. Dzisiaj pierwszy raz zachowywała się swobodnie - oznajmiła Anna sięgając po dzbanek, zimnej już herbaty.
- Ale czemu? - zdziwił się blondynek.
Przecież oni nie są straszni czy coś. Prawda? No, może z wyjątkiem Anny, jednak to do niej Saji zwróciła się z prośbą. Czyżby to znaczyło, że ona go nie lubi?
- Cóż, tego nie wiemy. Być może ma jakieś nie miłe wspomnienia z dzieciństwa - rzekła Kyoyama wzruszając ramionami i wychodząc z pomieszczenia.
- Właśnie Morty, nie martw się! To nie dlatego, że nas nie lubi! - Yoh się roześmiał i poszedł za Anną zostawiając Oyamade w zadumie. W końcu skąd szatyn wiedział o czym on myśli?

- Wróciłam! - krzyknęła rozradowana dziewczyna wchodząc do domu. Na przywitanie odpowiedziała jej cisza - Super - burknęła - Nie ma go w domu.
Idąc do swojego pokoju brunetka mijała kuchnię. Po czym stanęła. Cofneła się parę kroków i spojrzała na lodówkę. A może zrobi obiad? Toshi nigdy jej nie pozwala, ale teraz go nie ma. Może nareszcie to była jej szansa na pokazanie swych umiejętności? Banan wpłynął jej na twarz gdy wkraczała do kuchni.

Toshi przetarł swoje zaspane oczy zamykając laptopa. Chyba zarwanie nocy na oglądanie anime nie wpłynęło na niego tak dobrze jak z początku myślał. Zwłaszcza, że dopiero o ósmej rano poszedł spać, a wstał w pół do czternastej, aby oglądać dalej. 
Chłopak spojrzał na zegarek wiszący na ścianie i z wrażenia aż spadł z łóżka.
- Jak to możliwe, że już po dziewiętnastej?! - wykrzyknął przerażony. Nie zrobił obiadu. Nie zrobił kolacji. Nie zrobił nic do jedzenia. Zupełnie nic!
Z pośpiechu zapomniał, że ma na sobie tylko bokserki w różowe serduszka, które kiedyś dostał od Aki i zbiegł z piorunującą szybkością na parter.  Dobiegł do kuchni w idealnym momencie - mianowicie - Akiko dopiero zaczynała gotować. Jednak sam widok jej przygotowań sprawił, że po chłopaku przeszły dreszcze. W dwóch krokach podszedł do siostry zabierając jej wielki nóż z ręki i wkładając go z powrotem do szuflady. Jak dobrze, że zdążył. Niebieskooki odetchnął z ulgą. W końcu nie wiadomo co Akiko zrobiłby z buraków, pora, sałaty, mąki, mleka i kawy w granulkach.
- Ej! Ja tutaj gotuję! - oburzyła się Akiko podczas gdy Toshiyuki wypychał ją z pomieszczenia - Nie zgadzam się na takie traktowanie!
- A może powiesz mi najpierw co zamierzałaś ugotować geniuszu? - spytał chłopak opierając się o framugę drzwi.
- Jak to co?! No barszcz oczywiście! Nie widziałeś składników? - zdziwiła się brunetka, choć szatyn często się zastanawiał czy aby na pewno Aki nie jest farbowana. 
- Wiesz co? Sam zrobię nam kolację. Idź się uczyć - Toshi zatrząsnął drzwi tuż przed nosem swojej siostrze zanim ta znowu wlezie mu do kuchni rozpoczynając apokalipsę.
- To nie fair! - krzyknęła obrażona dziewczyna obracając się na pięcie i kierując się na piętro.
Toshiyuki po raz kolejny odetchnął z ulgą i odkleił się od drzwi. Zaczął wyciągać POTRZEBNE składniki do barszczu jednocześnie chowają te, które wyjęła Akiko. 
Podczas gotowania wydało mu się, że jest jakiś zimniej niż zazwyczaj. Zamknął okno już na początku swojej pracy, jednak dalej coś mu nie pasowało. Kichnął nagle i wtedy zrozumiał. Przecież on nadal był w samych bokserkach.

~~~~~~~~~~

Powiem tylko tyle, że na serio bardzo trudno jest publikować posta z telefonu. Chociaż może to nie za dobre słowo. "Nie wygodne" lepiej by pasowało. I jeszcze ta autokorekta...
Ale koniec przynudzania! Otóż zdradzę, że wreszcie w następnym rozdziale zacznie się coś dziać! To znaczy nie spodziewajcie się nie wiadomo czego, w końcu to nadal wstęp. Powiedzmy, że ciągle będzie spokojnie, ale będą elementy ważne dla fabuły, o! Normalnie jestem z siebie dumna jak dobrze to ujęłam xD
Pozdrawiam

Aria