niedziela, 7 sierpnia 2016

Rozdział 2. Same problemy z tą szkołą.

– A co ty tutaj robisz? Przecież teraz omawiamy obrazy, a nie rysujemy – pani Fuschida stała nad młodą Saji i zabrała z jej rąk rysunek. Akiko wstała by go odzyskać lecz surowy wzrok profesor od plastyki skutecznie posadził ją z powrotem na miejsce. Dziewczyna już przygotowała się na naganę gdy oczy pani Fushidy zabłysły – Sama to wymyśliłaś?
– Tak? - pisnęła starając się ukryć w swoim siedzeniu.
– To jest wspaniałe! Masz talent! Powiesz mi co to przedstawia?
– T-to można interpretować na r-różne sposoby – wydukała.
– No tak, ale ja się pytam co ty myślałaś gdy to rysowałaś – profesor rzekła i uśmiechnęła się. Jak widać przed naganą zielonooką uratowała treść rysunku. 
Akiko rozejrzała się po klasie i spostrzegła, że to idealny moment by wyrazić swoje niezadowolenie sytuacją w klasie. W sumie to nie był taki zły pomysł. Szybko się otrząsnęła i wymusiła uśmiech. 
– Bo wie pani. Ten rysunek przedstawia dziewczynę, która stoi przed pewnym wyborem – zaczęła mówić – Z jednej strony stoją ludzie, co prawda nieliczni, ale sympatyczni i w porządku. Z drugiej jednak strony stoi większość, która nie toleruje tamtej mniejszości. Wręcz odcina się od nich, co symbolizuje ten mur. Dziewczyna teraz musi wybrać - pójść do większości, którą uważa za niesprawiedliwą wobec tamtych, czy pójść do mniejszości, którą lubi i zostać również odtrącona. Czego nie chce – brunetka przerwała swój wywód i spojrzała na resztę klasy. Prawie wszyscy zapadli się w krzesła i odwrócili wzrok. 
Aki spojrzała na Yoh. Uśmiechał się smutno i patrzył się wprost na nią. Dokładnie wtedy zdała sobie sprawę, że on o wszystkim wiedział. W mgnieniu oka wyleciał z niej cały zapał.  To chyba nie był tak dobry pomysł jak jej się wcześniej wydawało.
Dziewczyna spojrzała jeszcze na Anne i Mortiego. Blondynka dalej pisała w zeszycie jak gdyby nigdy nic, a chłopak patrzył to na nią, to na Asakure. Akiko speszyła się i również zapadła głębiej w ławkę. Nauczycielka za to stała zdezorientowana patrząc na klasę i Saji. Nic nie rozumiała. Przecież w tej klasie nigdy nie było problemów, a teraz? Wygląda na to, że będzie musiała coś z tym zrobić jeśli sytuacja się nie uspokoi. Chrząknęła i każdy zwrócił oczy na nią.
– Bardzo ciekawa historia i... Interpretacja, ale pamiętaj – pogroziła brunetce palcem – to ostatni raz jak rysujesz wtedy kiedy nie trzeba, jasne? – nastolatka burknęła w odpowiedzi coś między „przepraszam” i „oczywiście”, a psorka zadowolona zabrała rysunek i wróciła pod tablicę zaczynając dalej tłumaczyć. Wiedziała, że prawie nikt nie będzie jej słuchać, ale co zrobić? Lekcje trzeba doprowadzić do końca.
Tymczasem zielonooka coraz bardziej próbowała stać się jednością z krzesłem. Jednak im bardziej się starała, tym bardziej miała wrażenie, że wszyscy się na nią patrzą. Zaraz po dzwonku zerwała się z miejsca, szybko wyszła na zewnątrz i zaczęła biegać wokół boiska. To właśnie ta czynność najlepiej ją odstresowywała. 
Pędziła jak szalona przez jakieś pięć minut po czym padła zmęczona na trawę. Oddychała nierównomiernie i słyszała szybkie bicie swojego serca. Zamknęła oczy chcąc ogarnąć sytuację w jakiej się znalazła. Dlaczego zawsze musi najpierw robić później myśleć?. Zazwyczaj w ogóle mało co się odzywa, ale jak już to zawsze palnie jakąś głupotę. Ukryła twarz w rękach.
– Jaka ja jestem głupia – mruknęła.
– Nie da się ukryć – brunetka nie spodziewała się odpowiedzi, więc jak kogoś usłyszała, natychmiastowo poderwała się do siadu – Trzymaj – czarnooka rzuciła jej butelkę po czym usiadła obok. Zdezorientowana Aki tylko gapiła się to na wodę, to na Anne.
– Kyoyama-san? – wydukała na co blondynka tyko przewróciła oczami.
– A kogo widzisz?
– N-nie jesteś zła? – zapytała rówieśniczkę.
– Oczywiście, że jestem. Kto by nie był? – odpowiedziała, na co Akiko przygryzła dolną wargę – Ale to tyczy się tylko wciąganie do sprawy nauczyciela. Byłam pewna, że prędzej czy później pojawi się jakiś idiota – ostatnie słowo zaakcentowała, przez co brunetka zarumieniła się – który w końcu wypowiedziałby sprawę na głos.
– A-ale, teraz to już w ogóle będzie napięta atmosfera. I wszystko przeze mnie. A jak pani Fuschida powie wychowawcy?! To już w ogóle będzie horror. Znowu zrobiłam coś nie myśląc! Teraz to już się w ogóle tutaj nie wpasuję. A...
– Przystopuj trochę - Anna zatrzymała dramatyzowanie koleżanki – Nie wiem czy zauważyłaś, ale już trzy razy powiedziałaś „w ogóle” - zauważyła Kyoyama.
– P-przepraszam – powiedziała tak cicho, że była pewna, że dziewczyna jej nie usłyszy. Blondynka westchnęła, wstała i zaczęła iść do budynku.
– Idziesz? – powiedziała czym zaskoczyła młodą Saji, która myślała, że ją zostawi – Nie wiem ile czasu jeszcze Yoh wytrzyma.
– Wytrzyma? To co on robi?
– Jak to co? Łagodzi sytuacje – Anna wzruszyła ramionami i ponownie ruszyła – A, i jeszcze jedno – spojrzała kątem oka na Aki – Jak nie pijesz to oddaj – zdziwiona dotąd zielonooka zaśmiała się i wzięła kilka łyków wody. Uśmiechnęła się szeroko po czym szybko dogoniła koleżankę.
– Dziękuję Kyoyama-chan – czarnooka spojrzała podejrzliwie na Akiko.
– Za co? I nie spoufalaj się tak. Nie znasz mnie.
– Za wszystko – ignorując drugą połowę wypowiedzi koleżanki wyszczerzyła się i przytuliła zdezorientowaną blondynkę, która szybko odtrąciła ją od siebie, powstrzymując się na szczęście, od bardziej brutalnych środków.
– Jak już mówiłam, nie wyobrażaj sobie za wiele. Yoh mnie poprosił. Dlatego przyszłam.
– Ale koniec końców przyszłaś – banan na jej twarzy powiększył się co w sumie graniczyło z niemożliwym. 
Akiko z dobrym humorem pociągnęła niezadowoloną Anne do klasy. O dziwo jak doszły wszystko wyglądało normalnie. Tak jakby nic się nie wydarzyło. Jednak osoby znające wcześniejszą sytuacje w klasie na pierwszy rzut oka widziałyby zmianę. Asakura rozmawiał z innym szatynem, a Manta z jakąś rudą dziewczyną w okularach, która była prawie takiego samego wzrostu co on. Wyczyn. 
Gdy tak zszokowana Saji stanęła na wejściu, Kyoyama jak gdyby nic się nie stało wyminęła ją, usiadła w swojej ławce i zaczęła coś pisać. Aki chciała do niej podejść i ją o coś spytać gdy drogę zastąpiły jej inne dziewczyny z klasy, które zaczęły ją wypytywać. Do końca już dnia nie udało jej się porozmawiać ani z szatynem, ani z blondynką. Z Mortim zamieniła może ze trzy zdania gdy ktoś im przeszkodził. Nadal nie wiedziała co się stało, ale uznała, że to jest w tej chwili mało ważne. Szczęśliwa wróciła do domu.

*****

Yoh i Anna właśnie wchodzili do Funbari Onsen. Oboje byli zmęczeni po emocjonującym dniu w Akademii. Chłopak od razu padł na kanapę.
– Dlaczego szkoła musi być tak męcząca? – westchnął i głębiej zapadł się w siedzenie.
– Dla ciebie, ty leniu patentowany nie powinna taka być. Śpisz przez większość lekcji – stwierdziła blondynka i usiadła koło niego.
– Przecież wiesz, że nie o to mi teraz chodziło – burknął, próbując scalić się z sofą, lecz marnie mu to wychodziło. Również myślał, że gdyby nie ta nowa dziewczyna - Saji Akiko - to nigdy nie wpasowałby się w klasie. Uśmiechnął się. Nie wiedział, że czarnooka obok niego myśli o tym samym.
– Yoh?
– Hymm? - mruknął zerkając na Anne.
– Co się tam właściwie wydarzyło? – spytała szatyna, na co on westchnął.
– Naprawdę chcesz wiedzieć? – Kyoyama spiorunowała go wzrokiem. Asakura westchnął ponownie – No więc to było tak...


Jak Aki wybiegła z sali nadal było cicho. Niestety. Wydawałoby się, że rozpętała burzę, choć teraz bardziej pasowałoby stwierdzenie - ciszę przed burzą. Uczniowie w milczeniu zastanawiali się jak mogło do tego dojść. No jak? Naprawdę tak to wygląda z innego puntu widzenia? A może oni naprawdę wykluczali tamtą trójkę? Choćby nieumyślnie? 
W całym tym rozgardiaszu wydawałoby się, że tylko dwie osoby zachowały spokój. Anna Kyoyama i Yoh Asakura. Dziewczyna dalej sporządzała notatki. Wyglądało jakby wszystko spływało po niej jak po kaczce, a chłopak? On natomiast uśmiechał się i nucił coś pod nosem. Jednak gdy zdał sobie sprawę, że słychać tylko jego głos i odgłosy z korytarza postanowił zainterweniować. Błagalnym wzrokiem patrzył na siedzącą za nim blondynkę. Anna, jakby wyczuła samo spojrzenie podniosła wzrok. Wyczytała z ruchu warg szatyna „proszę”. Westchnęła głęboko, po czym powolnym krokiem udała się do wyjścia. Yoh wyszczerzył się. Wiedział, że ona go zrozumie i pójdzie po Saji. Chociaż, czy czarnooka miała jakikolwiek wybór? Nie chciała mieć pedagoga na karku i dodatkowych godzin w szkole pod pretekstem „integrowania się”, a za tą prośbę od Asakury zawsze mogła dać mu dodatkowy trening. Więc chcąc, nie chcąc, poszła zostawiając wszystko w rękach chłopaka. 
Jak Kyoyama wyszła chłopak wstał i wyszedł na środek klasy. Odchrząknął parę razy by mieć pewność, że wszyscy na niego patrzą i zaczął mówić.
– No więc cześć! – pomachał do innych i uśmiechnął się rozbrajająco. Wpadł na - według niego - super pomysł – Jestem bardzo rad, iż wybraliście mnie jako przedstawiciela tego spotkania. Zebraliśmy się tu dziś by przedyskutować pewną sprawę. Taką ważną, pewną sprawę. Bardzo, bardzo ważną sprawę – zaczął chodzić w tą i z powrotem z rękami splecionymi za sobą, przez co parę osób zachichotało – Jak pewnie już wiecie, chodzi o domysły pewnej zielonookiej brunetki, której imienia nie wypada wspominać, by zachować poufność danych. W końcu nigdy nie wiadomo gdzie czai się wróg, a wtajemniczeni powinni wiedzieć o kogo mi chodzi. Tak więc zebraliśmy się tu... A nie to już było... – zatrzymał się oraz złapał za głowę jakby usiłując sobie coś przypomnieć na co kilku uczniów nie wytrzymało i parsknęło śmiechem. Po chwili dołączyli kolejni, i kolejni aż w końcu śmiała się cała klasa – Ej! Zebranie jeszcze trwa! Nie przypominam sobie, że je zakończyłem! - marudził.
– To je zakończ! – wyraził swoją opinię jakiś chłopak. Niestety z takim akompaniamentem w postaci śmiechów nie sposób było określić kto dokładnie to powiedział.
– Żeby zakończyć każdy musi się na to zgodzić! A ja cię znajdę gagatku, jeszcze zobaczysz – szatyn pogroził palcem, po czym nie mogąc już utrzymać srogiego wyrazu twarzy zgiął się w pół i zaczął się śmiać – To co? Między nami w porządku? – zapytał jak już się wyprostował i trochę opanował.
– Jasne!
– Pewnie!
– Spoczko ziomek!
– Jak jeszcze nigdy! – rówieśnicy zaczęli się przekrzykiwać. Yoh z bananem na twarzy usiadł z powrotem w swojej ławce. Od razu podeszło do niego kilka osób i zaczęli rozmowę.


– Dlaczego zawsze musisz robić z siebie debila? – spytała niezadowolona Kyoyama. Yoh od początku wiedział, że nie spodoba jej się ta opowieść. Nie miał nic na swoją obronę więc po prostu się uśmiechnął, na co czarnooka przewróciła oczami z politowaniem i wstała.
– Gdzie idziesz? – zaciekawił się brązowooki.
– Do pokoju.
– Czemu?
– Bo tak chcę.
– A... - zaczął, jednak Anna nie pozwoliła mu skończyć.
– Nie.
– Nawet nie wiesz o co chciałem cię spytać! - wyraził swoje niezadowolenie, jednak od razu tego pożałował widząc wzrok Kyoyamy próbujący przewiercić go na wylot.
– Wiem - rzekła po czym odwracając się dodała -  Czy dam ci notatki, mam rację?
– Aha - powiedział załamany Yoh już widząc w głowie 

*****

Akiko siedziała już dobre dwie godziny nad pracą domową z angielskiego. Nic, a nic nie mogła zrozumieć! Te wszystkie czasy podcinały jej skrzydła. Dogadać się z nieznajomym po angielsku? Pikuś. Napisać coś na kartce, żeby nieznajomy zrozumiał? Pikuś. Pisać testy z czasów? Zdecydowanie nie pikuś.
– Echhh!!! Co za głupi angielski!!! – jęknęła i znowu pogrążyła się w lekturze pod tytułem „Past Simple VS Past Continuous” – Ja nie mogę. Żeby uczyć się angielskiego w Japonii! Toż to skandal! Mamy własny język! Co za pacan to wymyślił?! – dramatyzowała – I jeszcze tak dużo czasów! Ile ich tam jest, no ile?! Tysiąc?!
– Oczywiście, że nie. Jest ich szesnaście – oznajmił rozbawiony Toshiyuki. Opierał się o framugę drzwi pokoju siostry. Tak, już wstawili tam drzwi.
– Naprawdę? Co za pożyteczna informacja! Dzięki za pomoc. Teraz się muszę uczyć jeszcze czternastu! - zrezygnowana dziewczyna położyła się na biurku.
– Oj, no nie przesadzaj. Przecież to jest łatwe - Toshi machnął ręką z rozbawieniem parząc na siostrę.
– To mi pomóż! – chłopak nagle zbladł i zaczął nerwowo patrzeć na wystrój pokoju.
– No, ten tego, no... – spojrzał na swoją lewą rękę jak na zegarek, którego tam nie było – O rany! Która to godzina! Zaraz się zacznie „Przepis na miłość”! Muszę lecieć, pa! – i tyle szatyna widziano.
– No dzięki! Aż tak jestem tragiczna?! – fuknęła oraz mruknęła pod nosem kilka dość brzydkich słów – Nagraj mi!
– Ale co?!
– Jak to co?! „Przepis na miłość”!
– Coooo?!
– Jajco – warknęła i skierowała się do salonu. Toshi siedział tam na kanapie z zielonymi słuchawkami w uszach i zamkniętymi oczami. Zielonooka wzięła głęboki wdech, zerwała słuchawki z jego głowy i wrzasnęła jak najgłośniej umiała.
– IGNORUJESZ KŁOPOTY SPOŁECZEŃSTWA Z ANGIELSKIM, NIE NAGRYWASZ SERALU I ZABIERASZ MÓJE RZECZY BEZ POZWOLENIA!!! CO Z CIEBIE ZA STARSZY BRAT?! – błękitnooki złapał się za ucho próbując cokolwiek jeszcze przez nie usłyszeć.
– Przy tobie ogłuchnę – mruknął przyzwyczajony do krzyków swojej siostry. Kiedyś nawet przeczytał, że dziewczyna, która nosi imię Akiko zazwyczaj nie reaguje, a następnie wybucha. Niestety przekonał się o tym już nie raz. Postanowił, że zastanowi się pięć razy jak będzie wybierał imię dla dziecka.
– To nie moja wina.
– A czyja? – spytał z wyrzutem.
– No twoja.
– Moja? Serio? Niby gdzie tu moja wina?
– A kto mnie wkurza? – dziewczyna wzruszyła ramionami i włączyła telewizor, po czym z uśmiechem klapnęła obok brata – To co? Oglądamy „Przepis na miłość”?
– Znowu ten chłam? – jęknął.
– Przypominam, że to TY nie mogłeś mi pomóc, bo TY miałeś to obejrzeć i to TY mi o tym przypomniałeś.
– Zrozumiałem aluzję, ale...
– Żadnych ale! Nie ma wymówek! – rzekła i zadowolona włączyła program.
– Kiedy ty musisz odrobić pracę domową! Z angielskiego! I licho wie z czego jeszcze! – chłopak szybko spanikował. Nie lubił tego serialu, wręcz nie cierpił. A teraz co? Sam się w to wpakował. Już sam nie wiedział co jest gorsze. Uczenie siostry angielskiego czy oglądanie z nią telenoweli przez... Toshi spojrzał na program TV. Ło matko, pomyślał. Serial miał trwać pięć godzin, że też musiał akurat trafić na maraton.
– Jak mam odrobić anglika skoro nie umiem, a ty nie chcesz mi pomóc? – westchnęła zielonooka.
– A skąd ja mam wiedzieć? To raczej ty powinnaś wiedzieć takie rzeczy, nie uważasz?
– Może i powinnam, ale ty też! Jesteś moim bratem czy nie? A poza tym masz wysokie wyniki ze wszystkich języków! Nie możesz...
– Nie będę cię uczyć – przerwał jej – Pamiętasz jak było ostatnim razem? – starszy Saji wzdrygnął się podczas przypominania sobie lekcji dawanych jego siostrze. Teraz już wiedział co jest gorsze. Zdecydowanie nauka.
– To jak ja mam zdać? Już jest koniec roku.
– Ech, no nie wiem – błękitnooki udał zamyślenie – Może znajdziesz korepetytora?
– Nie lubię obcych – mruknęła brunetka, nawet nie zauważyła, że rozpoczął się „Przepis na miłość”.
– A ktoś z twojej klasy?
– Nieeee, to tumoki. Jak mogliby mnie czegoś nauczyć? Chociaż... – Akiko przypomniała sobie jak Nataga-sensei wychwalała Anne – Chociaż, jest jeszcze Kyoyama-chan.
– To załatwione! Ta Kuama-chan, czy jakoś tak, będzie cię uczyć! – Toshiyuki zadowolony spojrzał na siostrę. Cieszył się. Myślał, że skoro mówi do kogoś z przyrostkiem* „chan” to szybko znalazła przyjaciółkę. Jednak gdy na twarzy brunetki malowało się przerażenie i strach zwątpił – Co się stało?
– B-bo Kyoyama-chan jest t-taka, no, tego nie da się wytłumaczyć – wydukała. Jej brat jednak nie rozumiał tego strachu. Przecież to zwykła koleżanka z klasy, tak?
– Nie rozumiem, mówisz na nią Cośtam-chan, prawda?
– Tak.
– To w czym problem?
– Bo ja mówię tak od dzisiaj, a i tak pomogła mi bo Asakura-kun ją poprosił – przełknęła głośno ślinę – I nie wiem czy dam radę ją o to zapytać – dodała ciszej. Szatyn pokręcił głową i z politowaniem spojrzał na siostrę. Postanowił nie pytać się w czym jej pomogła Kyoyama. Kiedyś i tak mu powie.
– Nie martw się, będzie dobrze. Dasz radę zapytać i ona się zgodzi. Proste? Proste.
– Ale to nie o to chodzi - Akiko wyrzuciła z frustracji ręce w powietrze.
– No to o co? - zdziwił się.
– Ygrryhh!!! Nie zrozumiesz!
– Bo nie wytłumaczyłaś – uśmiechnął się. Toshi zaczął się zastanawiać jaka jest Aki w szkole. W domu jest energiczna, uparta i odważna. Jednak teraz gdy mówi o szkole to się boi. Nie wiedział czemu nie jest po prostu sobą w Akademii.
– N-no bo, nawet jak się zgodzi to ja się boję co się wtedy stanie.
– Cooo? - chłopak przechylił głowę w prawo.
– Mówiłam, że nie zrozumiesz!
– Kiedy ja nie myślę o tym, o czym ty myślisz, że ja myślę, bo ja myślę o czymś innym!
– … Że co?
– Nieważne. Chodzi mi o twój powód strachu. Jak to się boisz co się stanie jak się zgodzi? Przyjdzie do ciebie, albo ty do niej, albo pójdziecie do biblioteki. Jest wiele opcji – wytłumaczył.
– Kompletnie mnie nie rozumiesz – dziewczyna wydęła policzki – Przecież ja to wiedziałam. Uważasz mnie za głupią? – błękitnookiemu opadały ręce przy tej dziewczynie. Jeszcze przed sekundą zaniepokojona, słodka, a teraz? Obrażona na poziom hard. I już nie słodka. Bardziej przerażająca. Jakby jej nie znał i zobaczył na ulicy - uciekłby. Dosłownie. Pędziłby z powrotem jak Struś Pędziwiatr!
– Wiesz co? Musisz mi napisać poradnik „Jak unikać humorków siostry”.
– Dlaczego~? – spytała melodyjnym głosem młoda Saji, po czym przechyliła głowę w bok jak Kin która przypatrywała się swoim właścicielom zapewne nie rozumiejąc dlaczego rozmawiają, a nie bawią się z nią.
– Serio się pytasz?
– Nie.
– Boże – chłopak złożył ręce jak do modlitwy i skierował swój wzrok ku górze – Błagam. Zabierz mi trochę mądrości i dodaj mojej siostrze. Nie chcę, by była taka głupia do końca życia. Ja sobie poradzę – zielonooka nie mogąc się powstrzymać zaczęła się śmiać – Mówię serio, nie śmiej się – spojrzał na Akiko z wesołymi iskierkami w oczach. Właśnie taką ją kochał. Roześmianą i szczęśliwą. On też nie mógł się powstrzymać i także wybuchł śmiechem.
Kin długo przyglądała się rodzeństwu. Pewnie uznała, że nie poświęcają jej za dużo uwagi, więc pobiegła do łazienki i porwała rolkę papieru. Biegnąc z powrotem rolka rozwijała się. Niestety - dla szczeniaka – papier skończył się zanim doszła do salonu. Co mogła zatem zrobić? Pobiegła jeszcze raz , by wziąć koleją rolkę. Tym razem jej się udało i cała zawinięta w papier toaletowy - dodatkowo ciągnący się za nią - weszła dumnym krokiem do pomieszczenia, w którym siedzieli jej właściciele. Chyba nie przyciągnęła tyle uwagi ile by chciała, więc najzwyczajniej w świecie postanowiła skoczyć na rodzeństwo.
– Ej! – pierwszą ofiarą pieska został Toshiyuki.
– Kup se klej! – Akiko nadal miała wielką frajdę.
– Co robisz Kin? – szatyn wziął szczeniaka na ręce i zaczął wyplątywać go z papieru – Swoją drogą, dlaczego ona jest cała w papierze? – spytał się dziewczyny.
– A skąd ja mam to wiedzieć Onii-san?
– No nie wiem, może dlatego, że to ty miałaś się nią opiekować Onee-chan?
– Hehe, fakt – podrapała się w tył głowy – Ale już wiem dlaczego to zrobiła!
– No, oświeć mnie - chłopak wypuścił suczkę - już bez ozdób - na dywan, po czym z powrotem spojrzał rozbawiony na siostrę.
– BO KAPUSTA! – brunetka wybuchła niepohamowanym śmiechem, na co błękitnooki tylko przewrócił oczami. 
Toshi wiedział, że zielonooka musi się odstresować. W końcu następnego dnia ma poprosić tamtą dziewczynę o pomoc przy angielskim. Uśmiechnął się lekko. Nawet po tylu latach, wciąż nie może jej zrozumieć, a i tak nie może przestać jej kochać.

~~~~~~~~~~

*Czy mogę to nazwać przyrostkiem? Nie mam pojęcia jak to się prawidłowo nazywa xC


Hejo, przepraszam, że musieliście tak długo czekać >.< Jakoś za szybko mi ten czas zleciał. Poza tym wspominałam już, że zepsuł mi się telefon na którym już miałam skończony rozdział w 100%, więc nie chciało mi się robić czegoś drugi raz. Tak, wiem jestem leniwa.
Rozdział jest, co prawa z opóźnieniem, jednak kolejny będzie już równo za tydzień. Tym razem bardziej się postaram xd
Tak jeszcze wtrącę, że jak tak pomyślałam, co chcę umieścić w poszczególnych rozdziałach to wyszło na to, że wstęp będzie trwał jeszcze jakieś pięć rozdziałów, więc proszę się uzbroić w cierpliwość ;*
Pozdrawiam!


Aria

czwartek, 4 sierpnia 2016

Informacja

Tak głupio już na początkach bloga dawać powiadomienia, ale cóż xC
Jak trzeba to trzeba >.<
Miałam dodać rozdział 2 już wczoraj, ale z racji tego, że poprawiałam rozdział na telefonie, w którym zepsuł mi się wyświetlacz i dotyk, zamiast na komputerze, gotowa wersja na razie przepadła. Nie mam zamiaru jednak czekać do końca naprawy aby opublikować kolejny post, zwłaszcza, że jeszcze nie dałam go do tej naprawy, tak więc musiałam zacząć od nowa.
Kolejny rozdział zapewne będzie jutro, ewentualnie pojutrze, zależy jak się wyrobię.
Mam nadzieję, że jeszcze trochę poczekacie ;)

Pozdrawiam
Aria

wtorek, 26 lipca 2016

Rozdział 1. Przeprowadzka

W całym pomieszczeniu słychać było dzwonek. Uczniowie w pośpiechu zaczęli się podnosić. Wyjątkiem była pewna zielonooka brunetka. Dziewczyna nie rozumiała co się dzieję. Miała zamglone oczy i cienką stróżkę śliny skapującą z ust. Zapewne jeszcze długo by tak siedziała, gdyby błękitnooki chłopak nie wszedł do klasy.
Szatyn westchnął, spakował dziewczynę i wywlekł ją z sali.
- Dlaczego zawsze muszę po ciebie przychodzić kretynko? Przecież dobrze wiesz, że dzisiaj wyjeżdżamy. Mogłaś zrobić choć ten jeden jedyny wyjątek i nie spać na lekcji – westchnął – Ej, słuchasz ty mnie? - pomachał jej dłonią przed twarzą.
- No pewnie, że tak. Własnego braciszka mam nie słuchać? - odpowiedziała już w pełni świadoma i przyśpieszyła kroku – Spadajmy stąd. Nienawidzę tej szkoły.
- Wiem, ja też.
- Naprawdę? Ty Toshi?
- Tak, ja. Też mam swoje powody – dziewczyna prychnęła.
- Taaa, szczególnie ty.
- Sugerujesz coś?
- Oczywiście, że nie – powiedziała przesłodzonym głosem.
Była wściekła. To było widać gołym okiem. Toshiyuki zawsze był z nią. Dosłownie. Nie, żeby przeszkadzała jej obecność brata. Wręcz przeciwnie. Uwielbiała przebywać z nim, ale nie mogła znieść tego, że jej brat podejmuje wszystkie decyzję ze względu na nią. Wiedziała, że to przez nią się przenosili do nowej szkoły. To ona nie potrafiła się dostosować nawet po roku. On już miał przyjaciół. Zostawiał ich. Dla niej. Dlatego tak bardzo była zła.
- Aki – nie odpowiedziała.
- Akiko! - Podniósł głos i zmusił ją siłą do zatrzymania się. Ta niechętnie na niego spojrzała.
- Mów szybko. Przecież się spieszymy, prawda?
Nie odezwał się. Nawet wtedy gdy się mu wyrwała i weszła do szatni. On nadal tam stał z bólem wypisanym w oczach. Już jej nie rozumiał. Przestał odkąd skończyła sześć lat. Westchnął i również wszedł do szatni.

Drogę do mieszkania przeszli bez ani jednego słowa. To się nigdy nie zdarzało. Naprawdę go to bolało. Akiko też było ciężko. Nie sądziła, że cisza, którą sama wywoła aż tak będzie na niej ciążyć.
Po powrocie w domu zastali tylko parę pudeł i dwa plecaki – jeden jej, a drugi jego. Toshi westchnął, wepchnął dwie torby szkolne do pustego kartonu i podał jeden plecak siostrze.
- Przepraszam – mruknęła Aki kładąc plecak obok – nie chciałam, żeby tak wyszło.
- Wiem, ja tak samo. Ta cisza była taka dołująca – chłopak uśmiechnął się promiennie.
- Nie o to mi chodziło – odwróciła wzrok – Nie chciałam ponownie zabierać cię przyjaciołom.
Przez krótką chwilę panowała cisza. Znowu. Akiko miała ochotę rozerwać ją na strzępy. Spojrzała na brata. Mimo, że był od niej o trzy lata starszy i tak zachowywał się jakby byli rówieśnikami. Kochała go za to, jednak teraz chciała, by zachowywał się jak każdy w jego wieku chłopak. Miał rodzinę gdzieś i zaczął układać plany na przyszłość. Naprawdę tego pragnęła. Czuła się jak kula u nogi. Nie chciała nią być.
 Toshiyuki westchnął i zmierzwił swoje włosy. Chyba zaczynał powoli rozumieć o co chodzi jego siostrze. Uśmiechnął się szeroko po czym podszedł i przytulił siostrzyczkę.
- Nie jesteś ciężarem, słyszysz? Nawet tak nie myśl – odsunął się od niej – Wiesz, że jedziemy z powrotem do Tokio?
- T-tak.
- A wiesz, że tam jest prestiżowa szkoła do której zawsze chciałem iść?
- C-co? - wydukała – To znaczy, że chciałeś tam pojechać nie tylko ze względu na mnie?
- Hai – zielonooka złapała się za czoło i analizowała fakty, które w tym momencie bardzo ciężko przychodziły jej do głowy.
Była tak zaabsorbowana myśleniem, że nawet nie zauważyła kiedy Toshi odszedł na chwilę. Pewnie byłaby zajęta jeszcze na jakieś 10 minut gdyby nie szczeknięcie. Zdziwiona podniosła głowę i zauważyła brata z bananem na twarzy ściskającego szczeniaczka. Był to malutki golden retriever, chociaż wyglądem bardziej przypominał chow chow'a. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy.
- Toshi. Ty chyba nie...
- Tak. Od teraz jest twój. Możesz go nazwać. To suczka. Bo wiesz. Tak pomyślałem, że skoro dostałem stypendium to więcej się będę uczyć i nie będę miał za dużo wolnego czasu. Tak więc, żebyś nie czuła się samotna wieczorami przed kominkiem, postanowiłem, że taki maluszek dobrze dotrzyma ci towarzystwa – bardzo z siebie zadowolony Toshiyuki wręczył czworonoga siostrzyczce. Akiko już otrząśnięta z szoku uśmiechnęła się najszerzej jak umiała.
- O KURKA WODNA TO JEST NAJSUPEROWSZO-CZADOWO-ODLOTOWO-NIEZIEMSKO-SŁODKIE STWORZENIE JAKIE KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁAM!!! - dość głośno wyraziła swój zachwyt, po czym zaczęła się kręcić w kółko z pieskiem na rękach. Toshi już dawno nie widział jej takiej szczęśliwej. Uznał, że to był dobry pomysł.
- Dziękuję Onii-san! - uśmiechnęła się nieziemsko i przytuliła zwierzaczka.
- Też się ciszę.
- To jak cię nazwać kochana? Co? A może Kin? Co ty na to?
- Hau! Hau! - Kin polizała Aki w policzek. Brunetka zaczęła się śmiać i wesoło bawić się z nową przyjaciółką.
- Dobra, dziewczynki. Czas iść. Nie wiem czy zauważyłaś, ale wynieśli już nasze pudła – poinformował chłopak.
- Pfff, oczywiście, że nie zauważyłam. Chodźmy Kin-chan. Autko czeka – brunetka zarzuciła plecak przez ramię i z suczką na rękach wyszła z mieszkania.
Nie oglądała się za siebie. Nie musiała. W końcu zaczynał się nowy rozdział w jej życiu. Uśmiechnięta wsiadła do auta.

*****

Po sześciu godzinach jazdy w końcu dotarli na miejsce. Właśnie stali przed wielkim domem. Wyglądał trochę na opuszczony. Ich rzeczy już dojechały tam wcześniej, tylko kilka kartonów przyjechało wraz z nimi. Kierowca zaniósł je wszystkie do domu po czym się ulotnił.
Akiko puściła Kin, która od razu wbiegła na posesje.
- Patrz jaka żywiołowa. Też mogłabyś czasem taka być.
- Zamknij się – burknęła w odpowiedzi po czym naburmuszona weszła do mieszkania.
- Ej! Poczekaj na mnie! Onee-chan! - krzyknął po czym zabrał plecaki z chodnika i wbiegł do środka za siostrą.
- Czasami zachowujesz się jak dziecko – mruknęła Akiko po czym zaczęła się rozglądać. Spodobało jej się tutaj.
Dom miał parter i piętro. Po wejściu przez główne wejście był dość długi korytarz. W pierwszych drzwiach po prawej była garderoba, później drzwi do kuchni, a na końcu do jadalni. Następnie były masywne schody prowadzące na górę, pod którymi znajdował się mały składzik. Po lewej zaś była łazienka, a później otwarta przestrzeń służąca za salon.
Na piętrze było mnóstwo pokoi gościnnych, dwie łazienki i magazyn, który już po pierwszym spojrzeniu Aki przechrzczony został na graciarnię.
Jak dziewczyna zeszła do salonu zauważyła jeszcze drzwi w salonie wychodzące na werandę. Najbardziej spodobało jej się na podwórku. Urządzony w typowo japońskim stylu różniło się od domu z mieszanymi stylami. Zauważyła nawet drzewo sakury. Nie mogła uwierzyć, że ten dom był taki tani.
- Pięknie prawda? - Akiko aż podskoczyła w miejscu słysząc głos brata. Pokiwała głową i zaczęła przyglądać się Kin, która biegała za motylkiem – Wybrałaś już pokój?
- Nie, jeszcze nie.
- To się pośpiesz, jeszcze wybiorę najlepszy – mrugnął i wszedł z powrotem do środka.
- Baka! Wiem, że byś tego nie zrobił! - pokazała mu język i wbiegła na schody wybrać pokój. Przeszła wszystkie sześć pokoi, jednak w każdym coś jej nie pasowało. To oświetlenie, to styl, to miejsce. Zniesmaczona oparła się o ścianę i zjechała po niej siadając. Dlaczego nie ma tu żadnego fajnego pokoju, myślała.
Z frustracji uderzyła głową w ścianę, która nagle się zawaliła, a biedna Akiko wpadła do jakiegoś pokoju. Obolała wstała. Już wiedziała, dlaczego ta posesja była tania.
 Dziewczyna rozejrzała po pokoju. Ściany były pastelowo-żółte z elementami ciemnego brązu. W pokoju znajdowały się kasztanowe meble i kolejne schody na górę. Postanowiła wejść tam później i zaczęła szukać drzwi. Niestety oprócz dziury w ścianie, którą sama zrobiła nie było żadnego wejścia.
Wzruszyła ramionami i weszła po schodach. Zdziwiona Aki stwierdziła, że prowadzą na zagracone poddasze. Zakochała się w nim. Postanowiła, że to tam będzie rysować. Już wiedziała gdzie będzie jej pokój.
Zadowolona zbiegła do salonu po kartony ze swoimi rzeczami. Po trzech godzinach w końcu się rozpakowała. Zrobiła nawet w kącie posłanie dla Kin.
Następnie stwierdziła, że jest głodna, po czym zeszła do kuchni, gdzie jeszcze nic nie było rozpakowane.
- Onii-san! Gdzie są płatki i mleko? - krzyknęła zrozpaczona po wizji szukania ich w takim bałaganie.
- W pudle z napisem „płatki i mleko”! -  odpowiedział próbując wchodzić po schodach niosąc szklane dekorację.
- To jest tu takie pudło?! - zdziwiła się.
- Tak, jest takie pudło! - krzyknął, po czym słychać było odgłos tłuczenia szła - Cholera! - brunetka westchnęła i zaczęła szukać kartonu.
- Na pewno jest tu takie pudło? – wymamrotała i wznowiła poszukiwania, jednak po pięciu minutach zrezygnowana usiadła na blacie - Braciszkuuu! Nie mogę znaleźć! Pomóż mi!
Znowu słychać było dźwięk rozbijającego się naczynia, przekleństwo oraz zrezygnowane westchnięcie po czym szatyn zawitał w drzwiach kuchni.
- Ech, co ja z tobą mam – powiedział Toshi po czym podszedł do dziewczyny i odwrócił pudło leżące obok niej – Czy teraz księżniczka już widzi karton? - uśmiechnął się kpiąco.
- Tak mój sługusie. Teraz jeszcze znajdź łyżki i miski! – roześmiali się, po czym Toshiyuki wyjął naczynia i sztućce.
- Syp płatki królewno - powiedział wystawiając dwie miski.
- Jaka królewno? Tak szybko się postarzałam?
- Oczywiście, że tak – uśmiechnął się.
Zjedli razem w salonie przed telewizorem wygłupiając się. Już dawno nie spędzali tak wolnego czasu. Oboje byli szczęśliwi.
- Aki?
- Tak jest kapitanie! – zasalutowała na co Toshi się roześmiał.
- Wiesz do jakiej szkoły będziesz chodzić?
Chłopak ruszył temat tabu. Akiko spoważniała i spojrzała uważnie na brata.
- Nie. Do jakiej? - spytała niewinne przy okazji wkręcając dziurę w czole błękitnookiego swoim spojrzeniem.
- Akademia Shinra - odpowiedział z wymuszonym uśmiechem.
Nastolatek się bał. Zwyczajnie bał się reakcji siostry na wieść jaką miał zamiar jej przekazać. W końcu zawsze byli razem. Zawsze, nawet jeśli dzieliły ich trzy lata to nadal chodzili do tego samego budynku. A teraz? Na pewno nie będzie już tak samo.
- Aha, a ty? - spytała ponownie, nie mogąc doczekać się odpowiedzi na pytania kłębiące się w jej głowie od kilku godzin.
- Akademia Daishi, dostałem tam stypendium – oznajmił wyczekując na reakcję siostry, na którą aż tak długo nie musiał czekać.
- To cudownie braciszku! W końcu robisz to co chcesz i nie zwracasz uwagi na mnie! Cieszę się! - krzyknęła i objęła szatyna z całych sił.
Chłopak nie spodziewał się takiej reakcji. Myślał, że Akiko będzie smutna czy coś, jednak zupełnie się mylił. Jak widać niepotrzebnie się bał. Czując jak ten kamień na sercu gdzieś znika oddał uścisk i pocałował zielonooką w czoło.
Trwali tak może kilka minut, do czasu aż Aki nagle przerwała tą miłą atmosferę.
– Trzeba nakarmić Kin - powiedziała niespodziewanie Aki.
- Naprawdę? A skąd ten pomysł przyszedł ci do głowy? - odparł ironicznie.
Dziewczyna puściła go i nakierowała jego głowę na szczeniaka. Kin siedziała przed nimi ze swoją metalową miską w buzi i patrzyła na nich niewinnie. Wszystko było by w porządku gdyby nie to, ze owa miska znajdowała się w kuchni na kartonach, które leżały na blacie. Rodzeństwo spojrzało na siebie. Oboje już dobrze wiedzieli jak musiała wyglądać teraz kuchnia.

*****

Następne dwa dni minęły im na rozpakowaniu. Nawet nie zauważyli jak skończył się weekend. Teraz stali na dworcu gdzie oboje pojadą do swojej szkoły.
- No to ten... Powodzenie w Akademii Daishi - Akiko uśmiechnęła się najszerzej jak potrafiła. W końcu nie chciała martwić brata, prawda?
- Taaaa, nie dzięki. Powodzenia w Akademii Shinra - powiedział patrząc z troską na brunetkę.
- Nie dziękuję - dumnie uniosła brodę - do zobaczenia po szkole braciszku. Zobaczysz, będę najpopularniejsza w tej budzie! - Toshi ledwie powstrzymywał się od śmiechu. Że niby jego siostrzyczka popularna? Dobre żarty.
- Wierzę. Do zobaczenia - przytulił siostrę po czym odszedł i wmieszał się w tłum.
Akiko została sama. Zupełnie sama, na stacji pełniej obcych ludzi, zmierzała właśnie do szkoły, gdzie nikogo nie zna i jeśli udzieli jej się szczęście jakie miała wcześniej to również wyjdzie z niej nie znając nikogo. Aki z żołądkiem w gardle weszła do pociągu.

*****

Akiko stała w jej nowej szkole, nowej klasie i z nowymi uczniami. Chociaż w sumie to ona była nowa. Z trudem przełknęła ślinę.
- Tak więc poznajcie nową koleżankę. Przedstaw się - powiedział nauczyciel wskazując na zielonooką.
- Jestem Saji Akiko. Miło mi was poznać - powiedziała z wymuszonym luzem i ukłoniła się.
Umiała udawać. W końcu tyle razy to robiła.
- Możesz powiedzieć coś o sob... Chociaż nie. Zabierzesz mi lekcje. Na przerwie się poznacie. Usiądź w jakiejś wolnej ławce - oznajmił po czym zabrał się za przepisywanie przykładu na tablicę.
Młoda Saji spojrzała na niego z niechęcią i ruszyła do ostatniej ławki przy oknie. Teraz była matematyka.
Westchnęła i pogodziła się z nadchodzącą nudą. Zniesmaczona wyjęła podręczniki i zeszyt podczas gdy nauczyciel gadał o jakimś zagadnieniu. Aki nie słuchając go zaczęła patrzeć przez okno.
- Czy panienka Saji mogłaby rozwiązać to zadanie? - na dźwięk swojego nazwiska spojrzała na mężczyznę. Westchnęła ponownie.
- Które? - spytała się bruneta z piegami, który siedział przed nią.
- Zadanie dziewiąte ze strony piątej, podpunkt i - burknął rysując coś na marginesie zeszytu.
- Dzięki - szepnęła i poszła do tablicy.
Szybko przepisała zadanie i zaczęła rozwiązywać. Po jakiś pięciu minutach cała tablica była zapisana liczbami i znakami. Nauczyciel spojrzał na nią zszokowany. Jeszcze nawet nie wytłumaczył jak rozwiązać ten typ przykładów, a ona zrobiła najtrudniejszy, który robi się z kalkulatorem. Przecież chciał ją tylko ukarać za nieuważanie na lekcji.
- Coś nie tak? - spytała zdziwiona dziewczyna.
- Nie, a czy mogłabyś mi powiedzieć pierwiastek z 256? - mężczyzna spojrzał na nią uważnie wykręcając dziurę wzrokiem w głowie Akiko.
- To pan nie wie? - Aki zmarszczyła brwi.
- Wiem - odparł obojętnie.
- To po co... - zaczęła, lecz nauczyciel nie dał jak skończyć zdania.
- Powiedz - zażądał.
- 16.
- A z 529? - mężczyzna wyjął kalkulator i dam zaczął liczyć sprawdzając odpowiedzi dziewczyny.
- Kto normalny się tego uczy?
- Nikt – teraz szatynka była nie tyle co zdziwiona, co skołowana jednak postanowiła nie kłócić się z psorem.
- 23.
- Ciekawe... A z powiedzmy... Z 1026? - znowu wpisał jakąś liczbę do kalkulatora, czemu towarzyszyło denerwujące pikanie.
- Mógłby mnie pan nie pytać z takich rzeczy?! Przecież dzisiejsza lekcja jest o czym innym! - wybuchła wzburzona brunetka.
- Nie pyskuj. Bo uwagę wpiszę. Odpowiedz.
Akiko zazgrzytała zębami. Co za bezczelny człowiek! Gdyby nie był nauczycielem już dawno by mu wygarnęła!
- 32 z przecinkiem – warknęła.
- To powiedz mi jeszcze 31 do potęgi 3.
- 29791 - ledwo było ją słychać zza tak mocno zaciśniętych zębów.
- Cóż za cud! Odkryłem nowy talent! - oznajmił profesor.
Zielonooka miała ochotę się zaśmiać. Czyżby nie czytał jej teczki z danymi? Odkryli jej „talent” gdy chodziła do przedszkola i umiała mnożyć z pamięci liczby powyżej stu.
- Z całym szacunkiem, psorze, ale musiał pan nie czytać moich danych. Mój, jak to pan ujął „talent” został odkryty jak miałam sześć lat. Naprawdę myśli pan, że nikt inny by tego nie zauważył? – uśmiechnęła się uroczo i wróciła do ławki.
Cały stres jej minął. Już od razu zastąpiła go nienawiść do nauczyciela, który po jej wypowiedzi zrobił się czerwony jak burak i zaczął kontynuować lekcję. Na szczęście do końca zajęć już jej nie zaczepiał.
Kiedy wreszcie dzwonek obwieścił koniec lekcji była już tak znudzona jak chłopak z trzeciego rzędu który przysypiał. Chyba psor był do tego przyzwyczajony, bo nie zwrócił na niego uwagi.
Rówieśnik Aki był szatynem z brązowymi oczami. Jak każdy nosił na sobie mundurek szkoły, ale wyróżniały go mandarynkowe słuchawki na głowie.
Właśnie zasnął, gdy pewna czarnooka blondynka podeszła do niego i delikatnie mówiąc walnęła go w tył głowy. Biedak aż spadł. Akiko trochę mu współczuła, jednak ciągle się zastanawiała jak dzwonek mógł go nie obudzić? Tego nie wiedziała. Nie wiedział również, że takie zachowania u nich to codzienność.
- Nie śpij – powiedziała blondynka.
- Ałaaa. Anno, to bolało - rzekł z wyrzutem.
- Bo miało – odpowiedziała po czym usiadła na jego miejscu. Zaczęła coś pisać w jego zeszycie.
Szatyn popatrzył na nią jakby ducha zobaczył.
– Na co się gapisz? Yoh, błagam cię. Jak nie napiszę ci tych notatek teraz to pewnie będę musiała w domu, bo znowu będziesz chciał moje - oznajmiła nawet na niego nie spoglądając.
- Hehe, fakt – podrapał się w tył głowy – Wiesz, zawsze to Morty dawał mi swoje, ale jak się teraz rozchorował...
- Tak, tak. Biedny Shorty. A swoją drogą mógłbyś już wstać? Denerwujesz mnie -
- Jasne – brązowooki podniósł się po czym zaczął patrzeć jak dziewczyna pisze.
- Yoh.
- Tak?
- Idź stąd - dziewczyna posłała krótkie, lodowate spojrzenie do szatyna.
- Dobrze – odpowiedział wzdrygając się i odchodząc parę kroków do przodu po czym rozejrzał się po sali.
Chłopak przez pierwszą chwilę nie wiedział co ze sobą zrobić, gdy wtem wpadł mu genialny pomysł do głowy. Podszedł do nowej koleżanki i podał jej rękę.
– Cześć! Jestem Asakura Yoh! Miło mi poznać! - wyszczerzył się.
- Hej, Saji Akiko, mi też – dziewczyna niepewnie złapała dłoń szatyna.
Nie wiedziała co on od niej chce, jednak jak zawsze nie ufna wobec innych Akiko nie miała zbyt dobrych myśli o nowym koledze.
- Od kiedy się tutaj uczysz? - młoda Saji spojrzała na niego jak na idiotę.
- Od dzisiaj?
- To super! Chodź, oprowadzę cię – złapał ją za rękę i wyciągnął z klasy bez jej zgody.
 Zdążył ją oprowadzić tylko po jednym piętrze, jednak przy jego komentarzach, żeby Aki kojarzyła np. tablicę informacyjną z watą z cukrową, albo rysunek sali biologicznej z hamburgerem wiedziała, że na tym piętrze nigdy się nie zgubi.
– Ups, dzwonek. Chyba się spóźnimy – powiedział przepraszająco i pobiegł ciągnąc brunetkę za nim.
Weszli do sali jeszcze przed przyjściem nauczyciela, lecz Asakura i tak się wzdrygnął.
- O co chodzi Asakura-kun? - spytała Akiko przekrzywiając głowę w prawo i próbując dojrzeć to, co tak przestraszyło brązowookiego.
- Spóźniłem się - zmartwił się chłopak.
- Ale nauczyciela jeszcze nie ma – Aki nie rozumiała jego zachowania. Przecież są na czas.
- Ale jest Anna...
- A co ma piernik do wiatraka? - chłopak spojrzał na nią ze smutkiem i położył swoją dłoń na jej ramieniu.
- Obaj będą mieć trening - uśmiechnął się nieszczęśliwie - Posłuchaj, oprowadzę cię jeszcze na długiej przerwie, więc pamiętaj, że cię rezerwuję – powiedział po czym poszedł do swojej ławki.
Dziewczyna nie bardzo zrozumiała pierwszą wypowiedź chłopaka. Coś tak zaczynała sądzić, że jest dziwny. Usiadła na swoim miejscu i zaczęła czekać na profesora.
- Pssss! - jakaś dziewczyna obok coś od niej chciała. Nachyliła się – Cześć Saji-san. Jestem Misaki Harumi. Co od ciebie chciał tamten chłopak? - wskazała palcem na Yoh.
- Asakura-kun? Nic. Oprowadził mnie trochę po szkole, a co? - spytała zdziwiona.
- Lepiej się z nim nie zadawać. Z nim, tą blondynką i Morty'm. To taki mały blondynek, kiedyś był spoko, ale teraz zaczął się z nimi zadawać. Zmienił się - dziewczyna mówiła z wielkim przejęciem wpatrując się w oczy Akiko.
- Ale poczekaj, nie rozumiem. Dlaczego mam się z nimi nie zadawać? - zielonooka zmarszczyła brwi.
- Bo są jacyś dziwni. Przekonasz się sama – powiedziała i odrywając swoje spojrzenie od niej zaczęła wyjmować z torby jakieś książki.
Teraz był angielski. Zielonooka też zaczęła się rozpakowywać, bo przyszła nauczycielka.
- Kyoyama, come to me – powiedziała psorka. Wyglądała na około 35 lat. Miała czarne włosy związane w koka i niebieskie oczy. Ku zdziwieniu Aki z miejsca wstała dziewczyna która uderzyła Asakurę, jak ona miała? Anna? Właśnie!
- Kyoyama, go to the secretariat photocopy it 27 times. No wait! 28 times. Sorry. Go – Anna wyszła z klasy – Czy ktoś zrozumiał co powiedziałam? Nikt? Naprawdę? No cóż. Powinniście brać przykład z Kyoyamy. Ona to ma same piątki.
Jak i parę w łapie, pomyślała Saji. Postanowiła trochę poobserwować Kyoyame i Asakure. Niby dlaczego mieli być dziwni? Nooo, w sumie ona sama przed chwilka tak pomyślała, ale ona też jest dziwna więc to się nie liczy.
Dziewczyna westchnęła i zaczęła skupiać się na lekcji.

*****

Minęło już kilka lekcji. Aki z coraz większym zainteresowaniem obserwowała Anne i Yoh. Mieli dziwne relacje - tak uważała. Raz Anna go biła, innym razem normalnie rozmawiali, a jeszcze innym po prostu siedzieli obok siebie jak jacyś przypadkowi ludzie. Nie rozumiała ich. Wyglądali jakby się znali od dawna jednak dalej uparcie się do siebie nie zbliżali. Zadzwonił dzwonek sygnalizujący początek przerwy obiadowej. Blondynka coś powiedziała Asakurze i poszła. Sam chłopak też wstał, lecz teraz zmierzał do Akiko.
- Yo! - powiedział i wyszczerzył się.
- Hej.
- To co? Idziemy? - zielonooka spojrzała na niego. Myślała, że jest zapominalski. Chyba się myliła.
- Tak - rzekła i wstała.
- Ekstra! Chodźmy!
Na tej przerwie Yoh zdążył odprowadzić dziewczynę po całej szkole. Teraz to ona na pewno się nie zgubi. Swoją drogą ciekawe dlaczego szatyn porównuje wszystko do jedzenia? Zielonooka uznała, że kiedyś go o to spyta. Szli teraz schodami na górę. Akiko nie wiedziała gdzie chłopak ją prowadzi, jednak gdy w końcu doszli widok zapierał dech w piersiach. Wyszli na dach szkoły. Widać stamtąd było całą Akademie, budynki wokoło i park naprzeciwko. Młoda Saji podbiegła do barierki.
-O rany! Jak tutaj pięknie! - oznajmiła.
- Ta, zawsze tu przychodzę na długiej przerwie - odpowiedział szatyn i oparł się o barierkę. Przez chwilę oglądali widoki gdy brązowowłosą olśniło.
- Ej, a tak w ogóle to uczniowie mogą tu przebywać?
- Chcesz wiedzieć? - zerknął na nią.
- Nie, jednak nie, dzięki - zaśmiali się. Aki polubiła spędzać z nim czas. Dobrze im się razem rozmawiało. Według zielonookiej to było dziwne. W poprzednich szkołach nie rozmawiała z innymi. Wręcz się izolowała. A tu? Gada z pierwszym lepszym chłopakiem.
~ Bosko. Od kiedy jesteś taka otwarta Aki? ~ skarciła się. Postanowiła szybko pozbyć się tych myśli z głowy.
- Asakura-kun?
- Hym? Tak?
- Dlaczego Kyoyama-san ciągle cię bije? - chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem - No co?! - zarumieniła się gdy Yoh zaczął się śmiać.
- Nie, nic. Anna... Anna po prostu już taka jest - podrapał się za głową - Nie umiem tego wyjaśnić.
- Pozwalasz jej sobą pomiatać?
- Nie, to nie tak. Ja wiem, że ona robi to dla mojego dobra.
- Bije cię dla twojego dobra? - zapytała z kpiną. Nie wiedziała kto wierzy w takie bujdy.
- Coś w tym stylu - nagle spoważniał i zaczął wpatrywać się w horyzont - Bo wiesz, wiele razem przeszliśmy. W sumie to cieszę się, że w ogóle okazuje swoje emocje. Jakby nie robiła tego w ten sposób to nie robiłaby tego wcale.
- Ale dlaczego?
- To długa historia. Jest też trochę zwariowana. Uwierz mi, nie chciałabyś jej słuchać, a i nie mamy tyle czasu - nagle wrócił do swojego codziennego uśmiechu - To co? Spadamy? Zaraz zacznie się lekcja, a ja chciałbym jeszcze podziękować Annie - zaczął iść do wyjścia.
- Za co? - dziewczyna poszła za nim.
- Za to, że mi przypomniała.
- Co? - ugryzła się w język. Kiedyś jej ciekawość wpędzi ją w kłopoty.
- No bo ja tak zasnąłem z otwartymi oczami i gdyby nie Anna nie oprowadził bym cię po szkole - Aki się zdziwiła. Po co miałby komuś mówić że ją oprowadza?
-Powiedziałeś jej, że mnie oprowadzasz? Po co? -  zignorowała głos w jej podświadomości, który mówił, że zaczyna być wścibska.
- Mówię jej wszystko. A nawet jakbym nie powiedział i tak by się dowiedziała - teraz już postanowiła się nie odzywać. Nie chciała być natarczywa. Jednak nie mogła ukryć tego, że zaintrygował ją ten chłopak. Jeszcze nie wiedziała kim jest, ale zapragnęła tego wiedzieć. Jakby coś ją do niego ciągnęło - Jesteśmy.
Brązowowłosa skinęła mu głową i zaczęła iść do ławki. A tu bum!
- Jestem Anno.
- O to ty koteczku - oto przykład jak jedno słowo może zdziwić człowieka.
~ Koteczku? WTF?! ~ zszokowana dziewczyna zatrzymała się w pół kroku.
- Dziękuję - czarnooka podniosła swój wzrok. Akiko myślała, że dziewczyna nie zrozumie o co chodzi, lecz ta jednak odpowiedziała.
- Nie ma za co - szatyn wyszczerzył się.
Młoda Saji skołowana uznała, że się przesłyszała i powoli ruszyła do ławki. Zadzwonił dzwonek, który przywołał wszystkich uczniów do ich ławek. Nauczyciel nie przychodził przez jakieś dziesięć minut. Zielonooka przez chwilę miała nadzieję, że będzie mogła już iść do domu, gdy wtem przyszedł profesor. Zniesmaczona wyjęła przybory. Zaczęła się lekcja.
Reszta zajęć minęła spokojnie, lecz Akiko nadal myślała o tym czy się przesłyszała, czy nie. A to wszystko przez jedno słowo, szatyna i blondynkę. W sumie nie wiedziała dlaczego się tak zdziwiła. Przecież mogli być rodzeństwem, kuzynami... Parą.
Przełknęła ślinę. Co ją to obchodziło? Przecież nie mogła się zakochać przez jeden dzień, a poza tym to nie było to uczucie. Podobne czuła do brata.
Rozdrażniona szła do nowego domu. Zastała go pusty. No, to znaczy jej brata nie było, ale Kin była. Szybko otworzyła drzwi, wpuściła szczeniaka i pobiegła do pokoju. Musiała przechodzić przez dziurę na czworaka, jednak to jej nie przeszkadzało. Rzuciła się na łóżko.
 Uznała dzień na zbyt emocjonujący jak na zwykły pierwszy dzień w szkole. Wtuliła się w poduszkę. Ciągle nie rozumiała własnego zachowania.
- Wróciłem! - usłyszała głos brata. Uśmiechnęła się i wstała. Postanowiła nie bawić się w nazywanie swoich uczuć. Wszystko wyjdzie w praniu.
- Witaj w domu! - zbiegła na parter powitać brata.

*****

Toshiyuki szedł właśnie z kartonami do jednej z łazienek na piętrze. Przechodził właśnie obok dziury w ścianie, by dotrzeć do drzwi za nią.
Ale chwila moment. Jakiej dziury?
Cofnął się o kilka kroków i spojrzał w lewo. Ewidentnie była tam dziura. Może coś przegapił?
- Aki?
- Taaaak? - odpowiedziała krzycząc z salonu.
- Czy ty wiesz, że mamy tu dziurę w ścianie? - spytał zdziwiony.
- Tak! - odparła nadal wrzeszcząc.
- A czy możesz mi wyjaśnić skąd ona się tam wzięła?
- Tak!
- No więc?!
- No bo muszę mieć jakieś wejście do pokoju no! - błękitnooki zaczynał powoli tracić cierpliwość.
- Jakie wejście do pokoju! Tam nie ma żadnego! - krzyknął zirytowany.
- Jest! Sprawdź se!
Zdenerwowany chłopak odstawił pudło i ukucnął przy dziurze. Ze zdziwieniem zauważył przestrzeń wypełnioną meblami i rzeczami swojej siostry. Wstał, podniósł karton i zaczął z powrotem iść do łazienki.
- No i co? Jest tam pokój? - zapytała szatynka szczerząc się i zagradzając mu drogę.
- Ta - odparł próbując pójść dalej, lecz Akiko dalej zastawiała mu drogę.
- Tylko ta? - roześmiała się głośno.
- Ta – powiedział i wyminął nastolatkę, która z rozbawieniem obserwowała reakcję brata. Jak dotarł do łazienki złapał się za czoło.
- Jesteśmy tutaj niecałe cztery dni - jęknął zrezygnowany - Nawet jeszcze nie wszystko rozpakowaliśmy, a ona już zdążyła zrobić dziurę w ścianie i zadomowić się w niej.

~~~~~~~~~~~


Cześć! Przepraszam, że tak długo to trwało, ale wraz z Liebster Award, która dodała mi motywacji, do życia wraca również historia! Mam nadzieję, że się podobało ;D
A co do pytania Aomori-san to ta histora zaczyna się razem z SK, więc cały turniej będzie od początku, tak samo jak zapoznanie z naszymi szamanami. Na razie jeszcze jest wstęp do fabuły, więc do akcji będzie trzeba trochę poczekać :)

Pozdrawiam
Aria


niedziela, 24 lipca 2016

Liebster Award

D-dostałam nominacje od Will-san.
Dostałam nominację.
Od Will-san.
O ja cię kręcę naprawdę dostałam nominacje od Will-san!
Akiko: Uwaga, uwaga! Aria zaraz zemdleje! Shun przynieś poduszki!
Shun: A po co? Może spaść na podłogę *wzrusza ramionami* Będzie miała za swoje.
Nie, dobra, jest już lepiej. Poza tym to dzięki Shun, dzięki.
Shun: Nie ma za co.
No ja myślę. A wracając do nominacji to jest to dla mnie wieeeeeelkie zaskoczenie, bo nie dość, że dostałem je od Will-san, której opowiadania czytam już jakieś dwa lata, (ale zawsze brakuje mi odwagi by napisac komentarz xC) to jeszcze to takie dziwne bo opublikowałam tylko prolog, a już Will-san dała mi ta nominację.
Kurcze, nadal to przeżywam.
Akiko: Potwierdzam.
Shun: Nawet nie wiecie jak się ucieszyła gdy zobaczyła, że jest nominowana.
Akiko: Właśnie. Akurat była na dwudziestopiecioleciu małżeństwa swojego wójostwa, gdy z nudów nadrabiała zaległości na blogach i nagle bam! Syndrom cieszyjapy nie chciał jej opuścić~ Hihi.
Nie śmiej się Aki! To była poważna sytuacja! Nawet nie wiecie jak trudno się nie uśmiechać w takiej okoliczności, nawet jak ma się świadomość, że wygląda się głupio gdy się człowiek szczerzy do telefonu T.T
Shun: Jak tragicznie.
Żebyś wiedział!

Ale może teraz przytoczę reguły nominacji? Bo tak o tym trąbię, a nawet nie napisałam co to jest xD

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Okiii, więc to by było na tyle z zasad. Tak więc zaczynajmy :)

1. Ulubiona piosenka?
Nie posiadam i mi z tym dobrze! No... na chwilę obecną nie posiadam, ale kit xD
2. Ulubiona fikcyjna postać męska, na której lubisz się wyżywać… to znaczy, którą podziwiasz? ^^”
Akiko: A czy opsesję sie liczą?
Ja nie mam opsesji!
Shun: A Kanda?
*rumieni się wściekle* Ale on tutaj nie pasuje!
Akiko: Tak, tak. Wmawiaj sobie tak dalej~
Ale o co ci chodzi?
Shun: A pamiętasz jak kupiłaś podkładke pod mysz z D.Grey Mana?
Nooo, tak?
Shun: A pamiętasz jak mówiłaś przyjaciółce co na niej jest?
Noooo, był tam Kanda i Allen i...
Akiko: Kanda...
I Lenalee i...
Shun: Kanda.
Ja tak nie mówiłam!
Shun & Akiko: Mówiłaś.
Nie ważne! Olać to! Niech będzie to Kanda! Idziemy dalej!
Shun: *wymowne spojrzenie*
Akiko: *wzdycha* No dobra, idziemy dalej.
3. Jak daleko sięgają twoje umiejętności kulinarne?
No cóż, znając przepis i mając duże pokłady motywacji mogłabym zrobić wszystko xD Ale czy to "wszystko" by wyszło to już nie wiem :D
4. Czy chciałabyś znać swoją przyszłość? Uzasadnij.
A więc...
Akiko: Przez Ciebie, Will-san, Aria weszła w swój tryb filozofa, więc przytoczymy z Shunem tylko fragment jej wypowiedzi.
... uważam, że nawet jakbym poznała przyszłość to mogłaby się ona zmienić, jednak dalej jestem na tyle ciekawa, że chciałabym poznać jeden z jej wariantów, ale tylko ten który będę wiedziała, że nigdy się nie spełni. Tak tylko z ciekawości, jak już wspominałam, bo chciałabym sama przeżyć swoje życie, a nie już na starcie wiedzieć co się stanie, tak więc...
Shun: Reszta jest nieważna. Uwierz na słowo.
Akiko: Na moje też ^^
5. Czego potrzeba ci właśnie w tej chwili?
W dosłownie tej chwili? Bluzy, zimno mi jest, a na dworzu siedzę. Mogłabym w sumie iść sobie po coś żeby się okryć, ale jestem zbyt leniwa by to zrobić xD
6. Ulubiony aktor i ulubiona aktorka? Za zagranie jakich postaci ich uwielbiasz?
Moja ulubiona aktorka to Scarlett Johanson, a kocham ją za rolę Czarnej Wdowy aka Natashy Romanov, a przy ulubionym aktorze to trochę się waham, więc dam dwie osoby ;P Pierwsza osoba to Chris Evans dzięki roli Kapitana Ameryki aka Steve'a Rogersa. Drugą jest natomiast Jeremy Renner, który grał Hawkeye'a aka Clinta Bartona oraz
Williama Brandta w Mission Imposible. Tag, jestem fanką filmów Marvela :D
7. Najlepsze anime ever? (Will jest zdesperowana i szuka czegoś do pooglądania >.>)
U mnie z SK może tylko konkurować Gintama. Ale niestety ona się już skończyła... To znaczy będzie kolejny sezon i dwa odcinki specjalne, ale manga się kończy, a trzeci sezon skończył się na końcu marca przez co miałam podświadomy bunt i opuściła mnie chęć oglądania anime na dwa miesiące. Osobiście teraz uważam ten czas jako żałobę xD
8. Lubisz oliwki? ._.
Nie, omijam je szerokim łukiem.
9. Co robisz, kiedy zostajesz sama w domu? x3
Gadam sama do siebie uznając, że nikt mnie nie uzna za wariatkę, bo mnie nie widzi. Ewentualnie gadam do zwierzaków, by nie czuć się jak jakiś nolife. Smutne T.T Ale wracając to tak ogółem to czuję się wtedy jak jak królowa czy coś bo mogę robić co chce i nikt mi nie mówi, że mam coś zrobić xD
10. Kto jest twoim ulubionym autorem? Ulubiona powieść, która wyszła spod jego ręki?
Moim ulubionym autorem jest Rick Riordan, a ulubiona serią książek(Nie umiem wybrać jednej T.T) jest Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy oraz Olimpijscy Herosi. Dzieki pierwszej części Percy'ego zaczęłam czytać książki i teraz książkę, która jest cegłą dla innych, potrafię przeczytać w jeden dzień xD
11. Ostatni film, który doprowadził cię do łez?
Ostatni film który oglądałam to Agent i pół, na którym popłakałam się ze śmiechu. Może być?
Shun: Nie. Przecież pisze, że doprowadził do łez, a nie rozśmieszył do łez.
Pfff! Szczegóły!
Shun: Kiedyś sama je wypominałaś, pamiętasz?
...
Akiko: Myśl,myśl to może wyrobisz się w godzinę ;*
Dzięki za pocieszenie -,-
Akiko: Spoko, zawsze do usług :D
Hymmmm.... Tak więc to chyba będzie film "Bez mojej zgody".  Chyba bo nie pamiętam czy coś po nim oglądałam ^^ Ale tak się na nim rozpłakałam! Jak ktoś chce popłakać to polecam ;*

Okej, teraz to ja zadaję pytania! Ciekawe ile mi zajmie ich napisanie xD

1. Zakochałaś sie kiedyś w postaci z kreskówki /anime/filmu/książki? Chodźby wtedy gdy byłaś mała.
2. Twoja ulubiona postać fikcyjna z dzieciństwa?
3. Czy chciałabyś kiedyś wyruszyć w rejs dookoła świata?
4. Masz jakieś przedmioty w domu związane z anime/mangą?
5. Jakie jest twoje hobby? Jeśli masz jakieś oprócz pisania xD
6. Czy gdyby tak nagle się okazało, że twoja postać OC żyje naprawdę w tym samym mieście co Ty, a zdałaś sobie z tego sprawę dopiero po napisaniu już kilkunastu rozdziałów o niej na bloga, to czy kontynuowałabyś pisanie czy zmieniłabyś główną bohaterkę? A moze masz inne rozwiązanie?
7. Jest jakieś miejsce na świecie które chciałabyś odwiedzić, aż tak, że mogłabyś teraz rzucić wyszystko co robisz, spakować walizki i wyjechać?
8. Masz swój ulubiony film? Jak tak to jaki? :3
9. Ulubiona postać w SK?
10. Gdybyś mógł zmienić się na jeden dzień w postać ze swojego opowiadania, to kto by to był i dlaczego.
11. Czy chciałabyś zostać choćby na jeden dzień jakimś zwierzakiem i poznać jego punkt widzenia?


Ufff,  nareszcie skończyłam! W tych ostatnich pytaniach brakowało mi już pomysłów xD

To teraz nominuję:
Darkę3363 - http://do-siedmiu-razy-sztuka.blogspot.com/
Paulinę - http://asakura-twins-sk.blogspot.com/
Ao Mori - http://hoshi-no-seichi.blogspot.com/
Kenami - http://aya-i-hao-school-days.blogspot.com/

Wymieniłabym tutaj też Will-san gdyby nie to, że to ona mnie nominowała xD

Właśnie do mnie dotarło, że po napisaniu całego posta ani razu nie podziękowałam Will-san za tą nominację xC
Akiko: Niewdziecznica.
Shun: Do tego jaka nie wychowana.
Odczepcie się! >.<
W każdym bądź razie bardzo dziękuję za nominację, która dała mi niezłego kopa w cztery litery. Dała również pełnię szczęścia oraz motywację do opublikowania tego pierwszego rozdziału, który od jakiegoś czasu leży do sprawdzenia x3

Tak więc na dzisiaj to już wszystko. Pozdrawiam!

Aria

PS Will-san, jeśli już oglądałaś Gintame, albo nie chcesz jej oglądać to polecam z tych nowszych i krótszych Boku no Hero Academia i Bongou Stray Dogs ;D

niedziela, 10 kwietnia 2016

Prolog

Zacisnęła mocno powieki nie pozwalając łzom płynąć.
Jak to mogło się stać? Przecież nie tak to miało być. To zupełnie nie tak miało wyglądać. I po co to wszystko? Czemu to miało służyć? Dlaczego teraz to oni musieli przez to przechodzić? Przez jakiś niedorozwiniętych ludzi, którzy to wymyślili? Przez jakąś durną kometę? Tą którą miała symbolizować nadzieję? Ta którą to wszystko zapoczątkowała?
Litości.
Jest zupełnie odwrotne. Ludzie giną, a ona nie może temu zaradzić.
Skuliła się jeszcze bardziej ciągnąć swoje włosy, tak, że omal ich sobie nie wyrwała.
Nie mogła już tego dłużej znieść. Nie ma wystarczająco siły by wszystkich uratować, wbrew temu wszystkiemu co przeszła i co inni myślą. Próbowała. Nawet nie raz. Jednak jej starania spełzły  na niczym. Nie potrafiła nawet obronić swoich bliskich, niektórzy nawet teraz walczą w szpitalu o życie. Jednak tak dalej nie może być.
Zagryzła swoją wargę powoli się podnosząc. Z jej ust popłynęła cienka stróżka krwi. Musi sie uspokoić. Musi przecież ich ocalić, prawda? Zniszczy to co przysporzyło tyle nieszczęścia. Obróci w proch wszystkie przeszkody. Tym razem nikt jej nie zatrzyma. Tak, dokładnie. Zrobi to. Nawet jeśli będzie musiała zginąć, jest na to gotowa.
Powstrzymując drżenie rąk, złapała swój sztylet i ruszyła. Ruszyła na ostatni spacer w jej życiu prowadzący prosto w objęcia śmierci.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Powitanie próba 1

Cześć, jestem Adler, Aria Adler.
Akiko: Co to miało być? Co ty, Bond?
A jeśli tak to co?!
Akiko: Nieważne... Nie możesz się tak przywitać.
Dlaczego?!
Akiko: Bo pozwą nas o prawa autorskie.
Ale!
Akiko: *wymowne spojrzenie*
No dobra... Masz rację...


Powitanie próba 2

Witam wszystkie zabłąkane duszyczki w moich skromnych progach. Jeśli tu trafiłeś/aś to znaczy, że szukałeś/aś bloga o tematyce "Shaman King". Zatem serdecznie Cię witam! Znajdziesz tutaj wszystko czego potrzebujesz! Akcji, intryg, bliźniaków...
Akiko: Dobra, przestań.
Dlaczego?! Tak fajnie mi szło!
Akiko: Brzmiałaś jak jakiś gościu z telemarketu.
No... Chyba tak.
Akiko: Niom.
Mam zacząć jeszcze raz, prawda?
Akiko: *uśmiecha się od ucha do ucha* No jasne~
Zakatujesz mnie tym.
Akiko: I dobrze~ *uśmiecha się szerzej* Przecież i tak od tego nie zginiesz~


Powitanie próba 3

Hejoł ziomale! Co tam u Was? Chciałam Was powitać na moim blogasku <3
Akiko: Serio? Naprawdę? Co ty pomysłów już nie masz?
Stresuje się no! Odczep się! Weź już idź stąd!
Akiko: Oki~


Powitanie próba 4

Dobra, a teraz tak na poważnie. Hejo, jestem Aria, Adler tak dokładnie. Witam na moim blogu. Mam nadzieję, że ten prolog jakoś Was zainteresował. Ogółem historia będzie kręciło się wokół Akiko Saji, która przeprowadzając się w nowe miejsce krok po kroku poznaje naszą wesołą gromadkę i coraz bardziej zaznajamia się ze światem szamanów. To tak w wieeeeeelkim skrócie. To do następnego razu!

Aria